Sport

Kubacki zadowolony ze swoich skoków. "Będzie się z czego rozpędzać"

Kubacki zadowolony ze swoich skoków.

Choć Dawid Kubacki w niedzielnym konkursie w Wiśle uplasował się na 11. pozycji i liczył na więcej, to jest zadowolony ze swoich skoków.

W pierwszej serii Kubacki skoczył nieźle – uzyskał 124,5 m i plasował się na 9. pozycji. Wprawdzie szanse na triumf nie były wielkie, ale pomimo loteryjnych warunków skoczek z Nowego Targu mógł liczyć na poprawę wyniku. Tak się jednak nie stało – 116 metrów przełożyło się ostatecznie na 11. pozycję.

Bez samobiczowania

- Samobiczować się nie będę, bo mnie plecy bolą, a po drugie skoki były całkiem dobre. Nie byłem pewny w 100 procentach tego finałowego. Skoki bardzo fajne, porównywalne do tego pierwszego z soboty, tylko trochę nie "pofarciło" – powiedział Kubacki w rozmowie z Kacprem Merkiem.

Triumfator ostatniej edycji Turnieju Czterech Skoczni liczył na więcej w drugiej próbie.

- Skok fajny z progu, wydawało się, że jest ok, ale nagle jest ten moment, że zaczyna mnie przyciągać do spadu. Nie byłem stuprocentowo pewny, czy było to tak fajnie "popchane". Było, ale skacząc z dwójki (drugiej belki – red.), trzeba mieć jeszcze coś na dole, żeby poderwało, bo inaczej ciężko odlecieć – dodał.

Jednak 30-latek jest zadowolony z weekendu w Wiśle.

- Mimo wszystko skończyłem na 11. pozycji, tuż za dziesiątką, więc na otwarcie sezonu jest dobrze i będzie się z czego rozpędzać – podkreślił polski skoczek.

Poprawić poziom

W przyszłym tygodniu odbędą się konkursy w fińskiej Ruce. Kubacki liczy, że zdoła wyeliminować większość błędów popełnionych w Wiśle.

- Oczywiście znajdą się rzeczy do poprawy, jak choćby lądowania. Pierwszego dnia ciężko się rozpędzałem, a zazwyczaj od startu powinno wszystko iść z dobrym rytmem. Jednak nie dramatyzuję. Wiem, że były to pierwsze skoki na śniegu, za chwilę kolejny konkurs Pucharu Świata i można zacząć z dobrego poziomu i później tylko go poprawiać – zaznaczył.