Sport

Milan dalej gra brzydko, ale zwycięża. Piątek nie podniósł się z ławki

Milan dalej gra brzydko, ale zwycięża. Piątek nie podniósł się z ławki

Kolejny przeciętny mecz w wykonaniu AC Milan, ale są trzy punkty. Mediolańczycy wygrali na wyjeździe z Brescią 1:0. Krzysztof Piątek ponownie nie pojawił się na boisku.

Choć AC Milan wygrał dwa ostatnie spotkania ligowe, to kibice w Mediolanie nadal nie mają wielkich powodów do optymizmu. Przed piątkowym meczem z Brescią podopieczni Stefano Piolego plasowali się na 8. miejscu w tabeli z dorobkiem 28 punktów. Marzenia o zajęciu miejsca gwarantującego udział w kolejnej edycji Ligi Mistrzów, na ten moment można włożyć między bajki - do czwartej Romy mediolańczycy tracą 10 oczek.

Na pewno zadowolony nie jest Krzysztof Piątek. Polaka zabrakło w podstawowej jedenastce na dwa ostatnie mecze ligowe. Mówiło się, że klub chce go sprzedać w zimowym oknie, ale na ten moment brak konkretnych ofert, a poza tym były zawodnik Cracovii miał powiedzieć, że chce zostać na San Siro. Nie zmieniło to jego sytuacji -w spotkaniu z Brescią ponownie usiadł na ławce.

Fatalne pudło Ibrahimovicia

W pierwszej połowie nie działo się zbyt wiele. Choć Zlatan Ibrahimović wracał do Milanu w roli zbawcy, to w piątkowym meczu nie zachwycił. Szwed już na początku spotkania miał dobrą okazję, gdy z kilku metrów mocno uderzył głową, ale bramkarz zdołał wybić piłkę. Z kolei w 40. minucie zmarnował najlepszą sytuację dla swojego zespołu, gdy Theo Hernandez podał po ziemi z lewej strony, a doświadczony napastnik fatalnie spudłował z bliskiej odległości.

Natomiast osłabiona brakiem zawieszonego Mario Ballotellego Brescia przede wszystkim starała się przeszkadzać. Robiła to na tyle skutecznie, że pomijając dwie wspomniane sytuacje Ibrahimovicia, goście nie byli w stanie nic zrobić. W efekcie kibice nie mieli zbyt wielu powodów, by emocjonować się wydarzeniami na Stadio Mario Rigamonti.

Brescia atakowała, Milan miał szczęście

Po przerwie gospodarze w końcu zaatakowali i od razu zagrozili bramce rywali. Przed szansą stanął Ernesto Torregrossa, ale piłka po jego ekwilibrystycznym strzale tylko przeleciała obok słupka. Później włoski snajper groźnie główkował, jednak tym razem znakomicie interweniował Gianluigi Donnarumma. Młody bramkarz Milanu jeszcze kilka razy ratował swoich kolegów z opresji - defensorzy zespołu Piolego popełniali błąd za błędem.

Wydawało się, że Brescia w końcu dopnie swego i strzeli gola, ale tak się nie stało. Przebudził się Milan, a konkretnie wprowadzony w miejsce bezproduktywnego Rafaela Leao Ante Rebić. Chorwat był w odpowiednim miejscu i czasie - po zamieszaniu podbramkowym trafił do siatki z kilku metrów.

W 83. minucie bramkę zdobył jeszcze Samu Castillejo, ale błyskawicznie została anulowana przez arbitra. W momencie podania Ibrahimović był na spalonym. Natomiast po świetnej indywidualnej akcji w poprzeczkę trafił Theo Hernandez.

Więcej goli już nie padło i trzecia ligowa wygrana brzydko grającego Milanu z rzędu stała się faktem.

Brescia - AC Milan 0:1 (0:0)
Bramki: Rebić (71.)