Sport

Mistrz przestrzega Tysona, by trzymał się z dala od "młodych lwów"

Mistrz przestrzega Tysona, by trzymał się z dala od

Owszem, cieszy go bardzo, że Mike Tyson wraca do boksu, jest jednak zdania, że legendarny pięściarz pozostać powinien przy walkach pokazowych. - Nie da rady i nie musi rywalizować z młodymi lwami - twierdzi Anthony Joshua, do którego należą pasy WBA, WBO i IBF królewskiej kategorii.

Sprawa wygląda tak - Tyson, lat 54, 12 września zmierzy się w Los Angeles z Royem Jonesem Jr, lat 51. Charytatywny pojedynek liczyć będzie osiem rund, pieniądze trafić mają do organizacji wspierających osoby uzależnione i bezdomne.

Pierwszy z byłych mistrzów po raz ostatni boksował w ringu w roku 2005, drugi - w 2018, ale czasy świetności ma dawno za sobą. Bardzo dawno.

Joshua skomentował właśnie powrót Tysona, który w ubiegłym wieku demolował rywali w królewskiej kategorii. Jones dzielił rządził w niższych kategoriach, choć po tytuł sięgnął i w ciężkiej, rozprawiając się z Johnem Ruizem.

- Mam nadzieje, że Mike pozostanie przy walkach pokazowych. Że nie wróci do zawodowego boksu - oznajmił Brytyjczyk.

Joshua: kto częściej trafi piłką w poprzeczkę

Tyson zamieszcza w mediach społecznościowych imponujące nagrania swoich przygotowań. Znów jest szybki, znów jest agresywny. Na Joshui te filmy nie robią wrażenia. Żadnego.

- Wygląda na to, że jest w formie, ale wiadomo, że dla niego uderzanie z furią w tarcze trzymane przez trenera to coś absolutnie naturalnego. Komuś może się wydawać, że on zamierza wrócić na szczyt. Nie, nie da rady rywalizować z młodymi wilkami. Jesteśmy więksi, jesteśmy silniejsi, nauka i technologia od jego ery poszła do przodu. Dla mnie jego treningi przypominają konkurs byłych piłkarzy, który z nich częściej trafi piłką w poprzeczkę - stwierdził Joshua.

Przyznał jednak, że Tyson między linami ringu - w walkach pokazowych i charytatywnych, wyłącznie w takich - pozytywnie wpłynie na wizerunek boksu. - Jeżeli w szczytnym celu chce się mierzyć z rówieśnikami, proszę bardzo. Jasne, że jestem za - zapewnił Brytyjczyk.