Sport

Nerwy Glika, przemówił w szatni. "Niektóre rzeczy mnie bardzo mocno zagrzały"

Nerwy Glika, przemówił w szatni.

- Bardzo mi się to nie podobało i powiedziałem to w szatni po meczu - wyjawił dziennikarzom po wygranej z Łotwą Kamil Glik. Lider polskiej defensywy miał sporo pretensji głównie o grę Biało-Czerwonych po szybkim zdobyciu dwóch bramek.

- Musimy szybko strzelić jedną, drugą bramkę i później będzie łatwiej. Ale najpierw trzeba to zrobić - mówił Glik w środę na konferencji prasowej.

No i zrobili. Już po trzynastu minutach Biało-Czerwoni prowadzili w Łotwie 2:0 po golach Roberta Lewandowskiego. Po niespełna kwadransie było więc praktycznie po meczu, nasz zespół spuścił trochę z tonu i do przerwy stworzył jeszcze tylko jedną groźną sytuację. Zmarnował jednak ją Kamil Grosicki.

"Każdy grał pod siebie"

- Jestem zdenerwowany, bo rozegraliśmy bardzo dobre pierwsze 20 minut, potem zaczęliśmy grać piętkami, każdy grał pod siebie, każdy chciał strzelać gole, a nie o to w piłce chodzi, tym bardziej że w ostatnich tygodniach czy miesiącach byliśmy krytykowani za naszą grę - wyznał po meczu Glik.

- Bardzo mi się to nie podobało i powiedziałem to w szatni po meczu. W piłce nie o to chodzi, żeby każdy grał pod siebie. Trzeba wyjść, szanować przeciwnika, strzelać kolejne gole i tyle, a nie grać tak, jak czasami się nie powinno - dodał wyraźnie poddenerwowany lider polskiej obrony.

Jak zareagowali na te pretensje koledzy z drużyny? - Nie wiem jak, ja powiedziałem o swoich przemyśleniach, że po tylu latach gry w reprezentacji do każdego meczu starałem się podchodzić z wielką pokorą, bo piłka naprawdę uczy pokory, a gdzieś w drugiej połowie tej pokory nam brakowało - nie przebierał w słowach obrońca AS Monaco.

"Staram się nie denerwować po meczu"

Druga połowa zaczęła się ponownie od ataków zespołu Jerzego Brzęczka. Kolejnych dwóch okazji nie wykorzystał Grosicki. Biało-Czerwoni nie forsowali tempa, ale nawet bez zbytniego wysilania się ich przewaga nie podlegała dyskusji. W 76. minucie swoją trzecią bramkę w tym meczu, a łącznie 60. w kadrze narodowej, zdobył z bliska po strzale do pustej bramki Lewandowski, ustalając wynik na 3:0.

- Czy powinniśmy postawić duże piwo Robertowi? Strzelił trzy gole, ale też proszę zauważyć, że ktoś mu te piłki dogrywał. To nie było tak, że Robert sam wywalczył te sytuacje, przedryblował trzech-czterech rywali. Ktoś mu te piłki dobrze wypracował - podkreślił Glik.

- Staram się nie denerwować po meczu, ale niektóre rzeczy mnie bardzo mocno zagrzały i nie chciałbym czegoś mocniejszego palnąć - podsumował nasz obrońca.

Po siedmiu kolejkach piłkarze Brzęczka prowadzą w grupie G z dorobkiem 16 punktów. W niedzielę w Warszawie zagrają z Macedonią Północną. Zwycięstwo Polaków będzie równoznaczne z awansem na przyszłoroczne mistrzostwa Europy.

Drużyna MeczePkt.Bramki
1.Polska7
16
11-2
2.Austria7
13
16-7
3.Macedonia Północna
7
11
10-9
4.Słowenia
7
11
13-7
5.Izrael
7
8
12-14
6.Łotwa
7
01-24