Sport

Nie drażnij Borussii. Przegrywała 0:1, wygrała 5:2

Nie drażnij Borussii. Przegrywała 0:1, wygrała 5:2

Niesamowity mecz w Berlinie. Hertha niespodziewanie prowadziła z Borussią 1:0, ale to tylko podrażniło ambicje dortmundczyków. Zaraz po przerwie Erling Haaland strzelił dwa gole (dwa z czterech tego dnia!), a szybko zadane ciosy rozbiły gospodarzy. Ostatecznie BVB wygrało 5:2. Krzysztof Piątek grał u przegranych przez 76 minut.

Piątek wrócił do podstawowego składu berlińczyków po niemal dwumiesięcznej przerwie. Przed przerwą na reprezentację kontuzji nabawił się Kolumbijczyk Jhon Cordoba i trener Bruno Labbadia powiedział jasno: Polak dostanie szansę i to od niego zależy, jak ją wykorzysta.

Hertha nie miała łatwego zadania, bo do stolicy przyjechała walcząca o tytuł Borussia, uskrzydlona wcześniejszym potknięciem Bayernu. Zwycięstwo pozwoliłoby piłkarzom BVB zbliżyć się na punkt do obrońców tytułu.

Tyle że wydarzenia przybrały nieoczekiwany obrót. Kwadrans przed przerwą gospodarze objęli prowadzenie. Gola strzelił Cunha, a bramkowa akcja rozpoczęła się od wygrania powietrznej walki przez Piątka. Wynik niespodziewany, bo w Berlinie mimo wszystko faworytem była Borussia.

Odpowiedzieli kanonadą

Dortmundczycy wyglądali na wstrząśniętych. Doczekali do końca pierwszej połowy, a na początku drugiej wzięli się ostro do pracy. Efekt piorunujący. Między 47. a 49. minutą zawodnicy BVB strzelili dwa gole. Autor oczywiście mógł być jeden - Erling Haaland, genialny Norweg, który do soboty miał uzbieranych 11 bramek w 11 występach we wszystkich rozgrywkach.

20-latek w sobotę wygrał plebiscyt włoskiego magazynu "Tuttosport" na najlepszego gracza młodego pokolenia i Golden Boy uczcił zwycięstwo tak, jak najlepiej potrafi.

Hat-trick Haalanda w 16 minut

Dwie minuty wstrząsnęły Berlinem. Hertha w krótkim czasie zmarnotrawiła wysiłek całej pierwszej połowy. Od tego momentu Borussia, który na chwilę skutecznie podkręciła tempo, na chwilę się cofnęła. Nie musiała się starać, w końcu miała, co chciała.

Czyhała na błąd i się doczekała. Goście skorzystali z prezentu, jaki przygotowali dla nich obrońcy Herthy.

Marvin Plattenhardt niefortunnie podał do Omara Alderete, we wszystko wmieszał się Haaland i trzeci gol był gotowy. 3:1 w 16 minut! Nokaut.

Ale to nie koniec. Dobijanie gospodarzy rozpoczął Raphael Guerreiro. Było 4:1.

Gdy powoli odliczano minuty do końca, sędzia dopatrzył się faulu w polu karnym BVB. Faulował Manuel Akanji, a karnego na gola zamienił Cunha.

Goni Lewandowskiego

To tylko podrażniło dortmundczyków. Minęła minuta i odpowiedział - a jakże - Haaland! 5:2 dla Borussii, a Norweg zbliżył się do Roberta Lewandowskiego w klasyfikacji najlepszych strzelców Bundesligi. Niesamowity Haaland ma już dziesięć goli, supersnajper Bayernu - 11.

Jeden mecz, dwie diametralnie różne połowy. Piłkarze Herthy pewnie do tej pory nie wiedzą, co się wydarzyło na ich stadionie.

MECZE 8. KOLEJKI:
Arminia - Bayer Leverkusen 1:2
Bayern - Werder 1:1
M'Gladbach - Augsburg 1:1
Hoffenheim - VfB Stuttgart 3:3
Schalke - Wolfsburg 0:2
Eintracht - RB Lipsk 1:1
Hertha - Borussia Dortmund 2:5
niedziela
Freiburg - FSV Mainz
FC Koeln - Union Berlin