Sport

O'Sullivan zaskoczył metamorfozą. Nowy "El Chapo" gromi rywali

O'Sullivan zaskoczył metamorfozą. Nowy

Ronnie O’Sullivan jak burza przeszedł przez fazę grupową Championship League Snooker. Anglik wygrał wszystkie mecze bez straty frejma. Mimo to przyznał, że nie czuje się najlepiej na turnieju, który rozgrywany jest bez publiczności i przy bardzo rygorystycznych zasadach związanych z zachowaniem higieny. Uwagę przykuwa jego nowy wizerunek.

Jak podaje BBC Sport, snooker jest pierwszym sportem w Wielkiej Brytanii, którego transmisje wróciły do ogólnodostępnej telewizji po zawieszeniu związanym z pandemią COVID-19.

Rygor

Championship League Snooker, turniej, który nie jest zaliczany do rankingu, rozgrywany jest bez publiczności, natomiast zawodnicy i sędziowie objęci są rygorystycznymi zasadami zachowania higieny oraz bezpieczeństwa. Mecze toczą się w Marshall Arena w Milton Keynes. Na terenie obiektu znajduje się hotel, gdzie zakwaterowane są wszystkie osoby biorące udział w zawodach.

Cały personel, wraz z samymi zawodnikami, przeszedł testy na obecność koronawirusa. Mistrz świata Judd Trump na wyniki musiał w swoim pokoju czekać 18 godzin. Jeszcze dłużej w zawieszeniu pozostawał O’Sullivan, który zdążył już wyrazić swoje zdanie na temat tak przeprowadzanej imprezy.

- Jeśli każdy turniej odbywałby się w takich warunkach, nie wiem, czy byłbym w stanie dalej grać w snookera – powiedział Anglik.

Płatki na ratunek

O’Sullivan na udział w Championship League Snooker zgodził się tylko pod warunkiem, że będzie mógł spożywać własne jedzenie, nie te, które normalnie zaoferowano pozostałym graczom. Jak przyznał, "nie ufa" ludziom, którzy mają dla niego gotować.

Zrodziło to problemy. Blisko 24-godzinne oczekiwanie w zamknięciu na wynik testów sprawiło, że O’Sullivan musiał ratować się płatkami śniadaniowymi po tym, jak skończyły mu się zapasy wcześniej przygotowanego jedzenia.

- Blisko dobę siedziałem w pokoju. Rozbolała mnie głowa, zacząłem mieć kaszel. Nie mogłem nawet otworzyć okna – opowiadał O’Sullivan.

- W tym momencie chcesz być w dobrej kondycji, więc "bańka", w jakiej się znaleźliśmy, nie jest idealnym rozwiązaniem. Byłoby lepiej, gdybyśmy mogli korzystać choćby z siłowni. Lubię własne towarzystwo, ale czuję się, jakbym był zamknięty w klatce. Chodzi tylko o trochę wolności, żeby wyjść na spacer, zaczerpnąć świeżego powietrza i napić się kawy – dodał.

W tak trudnych dla siebie warunkach, O’Sullivan nie miał problemów z zajęciem pierwszego miejsca w grupie 10. W meczach do trzech wygranych frejmów, "The Rocket" pokonał Chrisa Wakelina, Michaela Georgiou i Kishana Hiraniego. Za każdym razem po 3:0.

Wąs jak "El Chapo"

Podczas grupowych pojedynków, O’Sullivan zaprezentował również bujny wąs, który, oprócz osiąganych wyników, był głównym tematem dyskusji.

- To było wyzwanie w czasie kwarantanny. Postanowiłem nie golić się przez ten czas. Wyhodowana broda zaczęła jednak strasznie drapać i moja partnerka zaproponowała, by zostawić tylko wąsy – wyjaśnił Anglik i od razu dodał: - Spotkałem się już z opiniami, że wyglądam jak Freddie Mercury albo jak jakiś meksykański baron narkotykowy w typie "El Chapo".




Championship League Snooker na żywo w Eurosporcie 1. Początek transmisji w sobotę o 18:00.