Sport

Pandemia nie przeszkodziła w szaleństwie. Tłumy oglądały ogień olimpijski

Pandemia nie przeszkodziła w szaleństwie. Tłumy oglądały ogień olimpijski

Nawet 55 tysięcy osób przyszło w niedzielę do centrum Sendai, by zobaczyć znicz z płonącym ogniem olimpijskim. Tłumy Japończyków zgromadziły się w tym miejscu mimo ostrzeżeń przed pandemią koronawirusa i próśb władz o unikanie dużych zgromadzeń publicznych.

Olimpijski ogień dotarł do Japonii w piątek. Po skromnej ceremonii przywitania w niedzielę został wystawiony w mieście Sendai, stolicy prefektury Miyagi. 26 marca z pobliskiej Fukushimy wyruszyć ma tradycyjna sztafeta olimpijska.

Przez najbliższe 4 miesiące ma ona odwiedzić niemal wszystkie regiony Japonii, by 24 lipca dotrzeć do Tokio, gdzie podczas ceremonii inauguracji igrzysk planowane jest zapalenie olimpijskiego znicza.

Symboliczne miejsce

Japończycy przywiązują niezwykłą wagę do symboli, stąd ich liczna obecność w Sendai, wybranym jako element programu „olimpijskiej odbudowy”. Prefektura Miyagi i znajdująca się na jej terenie Fukushima były jednymi z miejsc najmocniej dotkniętych skutkami trzęsienia ziemi i tsunami z 2011 roku. Igrzyska olimpijskie przez wielu mieszkańców Japonii traktowane są jako wielki symbol odrodzenia się kraju i jego gospodarki po tamtych tragicznych wydarzeniach.

Żeby zobaczyć olimpijski ogień, płonący w zniczu o kształcie kwiatu wiśni, tysiące Japończyków gotowych było stać przez wiele godzin w kilkusetmetrowych kolejkach. Większość z nich miała na twarzach maski, również podczas robienia sobie pamiątkowych zdjęć. I chociaż mieszkańcy Sendai zdają sobie sprawę z ryzyka, związanego z rozprzestrzeniającą się chorobą, obecność w tym miejscu wielu z nich traktowało niemal jak obowiązek.

Termin igrzysk zagrożony

Ostatnie doniesienia mówią jednak o tym, że na wypadek, gdyby pandemia koronawirusa uniemożliwiła ich rozegranie w pierwotnie planowanym terminie. Rozważane jest ich przesunięcie o okres od półtora miesiąca do nawet dwóch lat.

Dla Japonii może oznaczać to nie tylko odłożenie w czasie świętowania odbudowy kraju, ale przede wszystkim gigantyczne straty i olbrzymie komplikacje logistyczne. Do dziś na przygotowania wydano ponad 12 miliardów dolarów. Przesunięcie imprezy może oznaczać trudności z utrzymaniem kontraktów sponsorskich, szacowanych na ponad 3 miliardy dolarów oraz znaczące opóźnienia z zasiedleniem wioski olimpijskiej, w której mieszkania miały zostać sprzedane po opuszczeniu ich przez sportowców.