Sport

Pierwszy Szkot w NBA nie żyje. "Szok dla wszystkich"

Pierwszy Szkot w NBA nie żyje.

Smutne wieści z amerykańskiego Illinois. W wieku 39 lat zmarł Robert Archibald, jedyny Szkot, który miał okazję zagrać w koszykarskiej NBA. Występował m.in. w Memphis Grizzlies. W tym samym czasie koszykarzem Niedźwiadków był Cezary Trybański.

Informację o śmierci byłego koszykarza potwierdził Kent Brown, dyrektor sportowy Uniwersytetu w Illinois, który dla Archibalda był trampoliną do NBA. Dodał jednak, że nie ma żadnych informacji o przyczynach zgonu Szkota.

"Za wcześnie straciliśmy członka naszej rodziny Illini" - napisano w komunikacie uniwersytetu na Twitterze.


"Wspaniały człowiek, inspiracja dla wszystkich"

Zanim Archibald przeprowadził się do USA, koszykówki uczył się w szkockim Dunfermline Reign. Następnie w Illinois spędził cztery lata, aż w końcu został wybrany w drugiej rundzie draftu przez Memphis Grizzlies. Do dziś jest jedynym Szkotem, który kiedykolwiek występował w NBA. Grał też w Phoenix Suns, Orlando Magic i Toronto Raptors.

W sumie w ciągu dwóch sezonów w najlepszej koszykarskiej lidze świata zawodnik, który wyróżniał się wzrostem - 2,12 m - rozegrał 44 mecze. Potem udał się do Europy. Karierę zakończył po igrzyskach olimpijskich w 2012 roku w Londynie, gdzie reprezentował barwy Wielkiej Brytanii.

Po przejściu na emeryturę Archibald został pośrednikiem ubezpieczeniowym. Mieszkał na przedmieściach Chicago.

Po jego śmierci z całego koszykarskiego środowiska napływają kondolencje. - Wiadomość o śmierci Roberta jest dla nas wszystkich szokiem. Był wspaniałym człowiekiem i wspaniałym przyjacielem, a także pionierem i inspiracją dla innych. Robert uwielbiał koszykówkę i pokazał, co można osiągnąć poprzez ciężką pracę i właściwe podejście - przyznał Kevin Pringle, szef szkockiej koszykówki.

"Co za strata. Spoczywaj w spokoju mój przyjacielu! Dużo siły dla rodziny i syna" - napisał na Twitterze były hiszpański koszykarz Alex Mumbru.