Sport

Przedwczesny finał w UK Championship. Urodzinowa porażka obrońcy tytułu

Przedwczesny finał w UK Championship. Urodzinowa porażka obrońcy tytułu

Siedmiokrotny triumfator turnieju UK Championship, w tym dwóch ostatnich edycji, Ronnie O';Sullivan w 2019 roku nie wzbogaci swojej bogatej kolekcji o kolejne trofeum z tych zawodów. W czwartek obchodzący 44 urodziny "The Rocket", przegrał w 1/8 finału z Chińczykiem Ding Junhuiem 4:6.

Mimo porażki w tym wyjątkowym dniu, O'Sullivan nie uskarżał się po zakończeniu spotkania, choć w dotychczasowych pojedynkach najczęściej górował nad chińskim snookerzystą. Obaj zawodnicy darzą się jednak wielką sympatią.

"Prawdziwa demolka"

Czwartkowa konfrontacja stała na znakomitym poziomie. Nie brakuje głosów, że to najlepsze widowisko tegorocznej edycji turnieju UK Championship. I trudno się z nimi nie zgodzić.

Ding Junhui od początku rywalizacji wspiął się na wyżyny swoich umiejętności. W początkowych partiach Chińczyk był bezbłędny. Dość powiedzieć, że trzech pierwszych frejmach nie pozwolił utytułowanemu rywalowi na zdobycie choćby jednego punktu i szybko objął prowadzenie 3:0, w spotkaniu rozgrywanym do sześciu zwycięstw. - Prawdziwa demolka - skwitowali komentatorzy Eurosportu.

Po pięciu partiach O'Sullivan przegrywał już 1:4 i powrót do meczu wydawał się mało prawdopodobny, szczególnie biorąc pod uwagę wyborną dyspozycję 32-latka z Państwa Środka.

Fantastyczna odpowiedź

Doświadczony Anglik odpowiedział jednak w sposób możliwy wyłącznie dla siebie. Trzy kolejne frejmy rozstrzygnął na swoją korzyść wysokimi brejkami, w tym dwoma kolejnymi podejściami, w których przekroczył sto punktów.

Przy stanie 4:4 więcej nerwów na wodzy zachował jednak Ding Junhui, kończąc znakomity pojedynek triumfem 6:4. W 1/4 finału pogromca broniącego tytułu O'Sullivana zmierzy się ze swoim rodakiem Liangiem Wenbo.

- Na początku grałem naprawdę dobrze. Z kolei on pudłował po długich uderzeniach i zostawił mi kilka łatwych wbić - powiedział Eurosportowi szczęśliwy zwycięzca. - Uwielbiam takie mecze. Podobają mi się nawet pod presją. Nie pamiętam, kiedy ostatnio grałem tak jak dziś - dodał Ding Junhui.

- Jestem dość zadowolony z wygrania czterech frejmów. Przegrywałem 1:4, a on nie pudłował żadnej bili, więc myślałem, że to może się skończyć 6:0 czy 6:1, masakrując moje urodziny - skwitował porażkę czwartkowy solenizant.

W rozgrywanym równolegle innym spotkaniu 1/8 finału Nigel Bond pokonał Gary'ego Wilsona 6:5. W sesji wieczornej czekają nas dwa kolejne pojedynki o wejście do najlepszej ósemki zawodów.