Sport

Real prowadził, ale pogubił się w pięć minut. City faworytem rewanżu

Real prowadził, ale pogubił się w pięć minut. City faworytem rewanżu

Piłkarze Manchesteru City przeważali, ale byli nieskuteczni, co niemal wykorzystał grający na własnym stadionie Real Madryt. Niemal, bo pomimo prowadzenia 1:0 piłkarze Zinedine';a Zidane';a w końcówce meczu stracili koncentrację, by ostatecznie przegrać 1:2 w 1/8 finału Ligi Mistrzów.

Ostatnia szansa na triumf w Lidze Mistrzów w najbliższych latach? Zapewne wielu kibiców Manchesteru City zadawało sobie to pytanie przed spotkaniem na Santiago Bernabeu. Według UEFA klub naruszył zasady Finansowego Fair Play, zawyżając przychody ze sponsoringu na swoich kontach. Oprócz 30 milionów euro kary, The Citizens otrzymali poważniejszy cios – dwuletnie wykluczenie z europejskich pucharów. Jedyną nadzieją pozostaje Trybunał Arbitrażowy ds. Sportu, do którego odwołał się wciąż aktualny mistrz Anglii.

Jednak żeby marzyć o wywalczeniu Pucharu Europy, podopieczni Josepa Guardioli musieli najpierw poradzić sobie w dwumeczu z Realem Madryt. A Królewscy, choć ostatnio złapali zadyszkę w lidze hiszpańskiej i tracą dwa punkty do prowadzącej Barcelony, byli faworytami konfrontacji z Anglikami. Zwłaszcza, że grali u siebie.

Gdy obie wymienione ekipy zmierzyły się w półfinale w 2016 roku, górą również byli madrytczycy. Wówczas wygrali w dwumeczu 1:0, a wszystko dzięki samobójczemu trafieniu obecnego piłkarza Sevilli Fernando. Później Real sięgnął po końcowy triumf w Champions League.

Mało sytuacji, spore rozczarowanie

Pierwsze 30 minut należało do gości. Piłkarze Guardioli tradycyjnie dłużej utrzymywali się przy piłce, ale zostali zmuszeni do ataku pozycyjnego, przez co mieli spory problem, by przedostać się w okolice pola karnego Realu i stworzyć zagrożenie. Po ponad kwadransie przyjezdni przeprowadzili jednak akcję, która mogła zakończyć się golem – Kevin De Bruyne podał idealnie do wbiegającego w pole karne Gabriela Jesusa, ale naciskany przez dwóch defensorów Brazylijczyk uderzył wprost w bramkarza.

Później przebudził się zespół Zinedine'a Zidane'a. Sygnał do ataku dał Karim Benzema, który bardzo groźnie uderzał głową, ale znakomicie interweniował Ederson. Poza tym brakowało ostatniego podania.

Już w doliczonym czasie gry Manchester City miał jeszcze jedną okazję, ale tym razem piłkę niemal z linii bramkowej po uderzeniu Gabriela Jesusa wybił jeden z obrońców. Tym samym kibice goli nie zobaczyli, a poziom spotkania rozczarował.

Dwa pudła Mahreza, gol Realu

Od początku drugiej odsłony w końcu zaczęło się dziać. I jedni i drudzy ewidentnie przyspieszyli i zaczęli szukać sytuacji podbramkowych. Dwie pierwsze, z których przynajmniej jedna powinna zakończyć się golem, zmarnował Riyad Mahrez. Algierczyk najpierw strzelił obok słupka, a później przegrał pojedynek z Thibaut Courtouis.

Dwie niewykorzystane okazje błyskawicznie zemściły się na zespole gości. W 60. minucie fatalną stratę przy wyprowadzaniu piłki zanotował Nicolas Otamendi, a ta padała łupem Viniciusa, który popędził ile sił i idealnie dograł do Isco – Hiszpan nie zmarnował okazji.

Zidane najwyraźniej chciał pójść za ciosem. Dlatego w miejsce Viniciusa wprowadził Garetha Bale'a. Jednak ku jego niezadowoleniu, kolejne gole strzelali przyjezdni.

Zabójcze minuty

W 78. minucie The Citizens wyrównali. Najlepszy w drużynie gości De Bruyne popisał się idealną wrzutką, a Gabriel Jesus pewnie uderzył głową. Natomiast pięć minut później wspomniany Belg pewnie wykorzystał rzut karny podyktowany za faul Daniego Carvajala na Raheemie Sterlingu. Manchester City prowadził 2:1 i był na najlepszej drodze, by opuścić Bernabeu w znakomitych nastrojach.

Jakby tego było mało, Real kończył z jednym piłkarzem mniej na placu gry. Sergio Ramos w kompletnie bezmyślny sposób tuż przed szesnastką sfaulował Jesusa i od razu wyleciał z boiska za czerwoną kartkę.

Osłabieni Królewscy nie byli w stanie odwrócić losów spotkania. Manchester City bliżej awansu do ćwierćfinału, ale jeszcze rewanż, który odbędzie się 17 marca na Etihad.

Program pierwszych spotkań 1/8 finału Ligi Mistrzów:

26 lutego, środa
Real Madryt - Manchester City 1:2 (0:0)
Bramki: Isco (60.) - Jesus (78.), De Bruyne (83. - z karnego)

Olympique Lyon - Juventus Turyn 1:0 (1:0)
Bramka: Tousart (31.)

25 lutego, wtorek

Bramki: Gnabry (51., 54.), Lewandowski (76.)


Bramki: Mertens (30.) - Griezmann (57.)

wyniki wcześniejszych meczów:

19 lutego, środa
Atalanta Bergamo - Valencia 4:1 (2:0)
Tottenham Hotspur - RB Lipsk 0:1 (0:0)

18 lutego, wtorek
Atletico Madryt - Liverpool 1:0 (1:0)
Borussia Dortmund - Paris Saint-Germain 2:1 (0:0)