Sport

Strzela gola co dwanaście minut. W Niemczech oszaleli na jego punkcie

Strzela gola co dwanaście minut. W Niemczech oszaleli na jego punkcie

Do Bundesligi nie wszedł z drzwiami, ale z całą futryną. Bo nikomu wcześniej, aż do piątku, nie udało się strzelić pięciu goli w dwóch pierwszych meczach na niemieckich boiskach. 19-letni Erling Haaland zrobił to w niespełna godzinę. Nic dziwnego, że w Niemczech oszaleli na jego punkcie.

Już po poprzedniej kolejce środowisko piłkarskie w Niemczech rozpływało się w zachwytach nad Haalandem. Chłopak w debiucie, w wygranym wyjazdowym meczu z Augsburgiem 5L3, popisał się hat-trickiem.

Sprowadzony zimą z Red Bull Salzburg za 20 milionów euro Norweg wszedł wówczas na murawę w 56. minucie za Łukasza Piszczka i zaczął popis.

Najlepszy start w historii

W piątek trener Lucien Favre dał młodzianowi zadebiutować w Dortmundzie, na Signal Iduna Park. Desygnował go do gry w 65. minucie, przy stanie 3:1 dla BVB.

Norweg potrzebował dwunastu minut, by wpisać się na listę strzelców, dobijając z bliska piłkę wybronioną przez bramkarza rywali. W 87. minucie dołożył drugie trafienie. Ale jakie! Minął bramkarza i z zimną krwią oddał strzał z bardzo ostrego kąta, do pustej bramki. Borussia wygrała 5:1, a nazwisko młodziana nie schodziło z ust kibiców.




I nie ma się co dziwić. Liczby mówią wszystko. Pięć strzałów, pięć goli, a to wszystko w sumie w 59 minut! Takiego bilansu w Bundeslidze po dwóch pierwszych meczach nie miał wcześniej żaden inny piłkarz.

Łatwo policzyć, że Haaland trafia do siatki rywali co niecałe dwanaście minut!




"BVB świętuje kolejne Haaland Party" - obwieścił po meczu "Bild". "Szaleństwo BVB nazywa się Haaland" - tak występ rewelacyjnego młodziana podsumował "Ruhr Nachrichten", dziennik z Zagłębia Ruhry.

Buerki: szkoda, że spisał się gorzej

W podobnym tonie o Norwegu wypowiadają się trener i piłkarze BVB. - Zawsze chce wygrywać. Fantastycznie jest mieć takiego zawodnika w drużynie - podkreślił Favre. - Właśnie dlatego podpisaliśmy z nim umowę - dodał Julian Brandt.

Z kolei bramkarz Borussii Roman Buerki już sobie pozwolił na żarty względem młodziana. - Szkoda, że już w drugim meczu spisał się znacznie gorzej. Najpierw były trzy gole, teraz dwa. Następnym razem trafi pewnie tylko raz - stwierdził żartobliwie o koledze, który łącznie w tym sezonie 33 razy wpisywał się na listę strzelców, z czego aż ośmiokrotnie w sześciu meczach Ligi Mistrzów.

Ktoś pewnie zapyta, że skoro ma taką serię, dlaczego nie gra w pierwszym składzie?

- Nie trenował przez większość grudnia, spędził z nami tylko część obozu treningowego przed wznowieniem rozgrywek. Musimy więc uważać. Ale oczywistym jest, że nie jest daleko od wyjściowego składu - spieszy z odpowiedzią trener klubu z Westfalii.

Po efektownym zwycięstwie Borussia dogoniła w tabeli drugi Bayern. Oba zespoły mają po 36 punktów. Monachijczycy zagrają w sobotę z Schalke. Prowadzi RB Lipsk (40 pkt), które tego samego dnia zagra na wyjeździe z Eintrachtem.

Wynik piątkowego meczu 19. kolejki:

Borussia Dortmund - FC Koeln 5:1
Raphael Guerreiro 1, Marco Reus 29, Jadon Sancho 48, Erling Haland 77, 87 - Mark Uth 65