Sport

Szczęście Bennetta. Wykorzystał zamieszanie na ostatnich metrach

Szczęście Bennetta. Wykorzystał zamieszanie na ostatnich metrach

Sam Bennett (Deceuninck-Quick Step) po samotnym finiszu wygrał 4. etap wyścigu Vuelta a Burgos. Mistrz Irlandii skorzystał z zamieszania po kraksie na ostatnim kilometrze i pokonał Francuza Arnauda Demare (Groupama-FDJ) oraz Włocha Giacomo Nizzolo (NTT Pro Cycling). Liderem pozostał inny z zawodników Deceuninck-Quick Step, Belg Remco Evenepoel.

Czwarty odcinek pierwszego po czteromiesięcznej przerwie wyścigu, który zgromadził na starcie wielu kolarzy ze światowej czołówki, był okazją do złapania oddechu przed ostatnim, górskim etapem. W sobotę kolarze będą mieli do pokonania 158 km, a droga kończyć się będzie ponad 4-kilometrowym, stromym podjazdem o 11-procentowym średnim nachyleniu.

Zanim jednak czołówka klasyfikacji generalnej rozpocznie zmagania o zmniejszenie przewagi i odebranie 20-letniemu Evenepoelowi zdobytej w czwartek koszulki lidera, musiała pokonać 163 km pagórkowatej trasy między Bodegas Nabal i Roa de Duero.

Wielkie zamieszanie na ostatnim kilometrze

Na mecie przewidywano zaciętą rywalizację sprinterów, ale wydarzenia potoczyły się według innego scenariusza. Na ostrym zakręcie, tuż przed bramą oznaczającą ostatni kilometr do mety, przewróciło się kilku kolarzy, uniemożliwiając przejazd pozostałym.

Z zamieszania skorzystał jadący na czele stawki Bennett. Wypracował sobie kilkadziesiąt metrów przewagi i niezagrożony zmierzał w kierunku mety. Pozostali sprinterzy zorganizowali się dopiero po ominięciu niespodziewanej przeszkody, ale nie byli już w stanie dogonić samotnie finiszującego mistrza Irlandii.




Kolarz Deceuninck-Quick Step zapisał tym samym na swoim koncie trzecie w tym sezonie zwycięstwo. Wcześniej finiszował jako pierwszy w styczniu, podczas otwierającego sezon australijskiego wyścigu Tour Down Under. Kilka dni później wygrał również jednodniowy wyścig Race Torquay.