Sport

Szef Kubicy apeluje o pokorę. "Świat nie kręci się wokół nas"

Szef Kubicy apeluje o pokorę.

Kryzys finansowy związany z rozprzestrzeniającym się koronawirusem nie oszczędza nawet elitarnej Formuły 1. Niektóre zespoły, jak Ferrari, chcą minimalizować jego skutki możliwie szybkim powrotem na tor. Inni, w tym Alfa Romeo Racing Orlen, sugerują, by cierpliwie czekać. - F1 musi zachować spokój i pokorę - zauważył szef ekipy Roberta Kubicy, Frederic Vasseur.

Koronawirus od miesięcy paraliżuje globalny sport. To z powodu pandemii zdecydowano o przełożeniu igrzysk olimpijskich w Tokio na 2021 rok, o 12 miesięcy opóźniono piłkarskie Euro, a w pierwotnym terminie nie odbędą się Giro d’Italia i Roland Garros.

Trudna sytuacja

W Formule 1 na razie odwołano wyścigi o GP Australii i Monako, a los rywalizacji w Bahrajnie, Wietnamie, Chinach, Holandii, Hiszpanii i Azerbejdżanie wciąż nie jest znany. Czołowe zespoły, szukając oszczędności, zwalniają pracowników, a pozostałym tną wynagrodzenia. Mocno uszczuplane są również budżety marketingowe.

- Odwoływanie wyścigów wiąże się z brakiem przychodów. Nie wpływają też pieniądze za prawa telewizyjne, co dla niektórych zespołów oznacza ogromne problemy finansowe - przyznał Frederic Vasseur.

Po ostatnim kryzysie finansowym, z 2007 roku, z Formułą 1 pożegnały się m.in. zespoły Toyoty, Hondy i BMW.

- Teraz może dojść do podobnego scenariusza. A jeśli w dalszej części zdecydujemy się na wariant rozgrywania GP tydzień po tygodniu, nasi pracownicy znajdą się na granicy wytrzymałości - dodał.




To nie czas na rywalizację

Rosnąca liczba ofiar i zakażonych koronawirusem sprawia, że rywalizacja w najważniejszej z serii wyścigowych schodzi na dalszy plan.

- Świat nie kręci się wokół nas. Mówiąc brutalnie, nie jesteśmy szczególnie społeczeństwu przydatni. Formuła 1 musi zachować spokój i pokorę. Dopóki ludzie będą chorować, żaden moment nie będzie dobry, by wyjechać naszymi samochodami na tor - ocenił Vasseur.