Sport

Sześć goli we Wrocławiu. Śląsk podzielił się punktami z Lechem

Sześć goli we Wrocławiu. Śląsk podzielił się punktami z Lechem

Grad goli we Wrocławiu. W meczu trzeciej kolejki PKO BP Ekstraklasy Śląsk zremisował 3:3 z Lechem Poznań. Emocjonująca była zwłaszcza pierwsza połowa, w której padło aż pięć bramek.

W pierwszej połowie we Wrocławiu nie można było narzekać na brak emocji. Oba zespoły nie zamierzały grać na alibi i gdy tylko miały piłkę, to od razu starały się ją transportować pod pole karne rywala.

Strzelali jak na zawołanie

Wynik już w siódmej minucie otworzył Mikael Ishak. Najpierw piłkę dośrodkował Michał Skóraś, potem delikatnie trącił ją Pedro Tiba, a całą akcję z najbliższej odległości wykończył właśnie szwedzki napastnik Kolejorza.

Śląsk odpowiedział już pięć minut później za sprawą dwóch weteranów. Waldemar Sobota wrzucił futbolówkę z rzutu rożnego na głowę Piotra Celebana, a ten z pięciu metrów nie dał szans Filipowi Bednarkowi.

Po kilkudziesięciu sekundach gospodarze cieszyli się już z prowadzenia, chociaż prowadzący zawody Piotr Lasyk na wszelki wypadek skonsultował się jeszcze z sędziami VAR. Chodziło o to, czy piłka po strzale Mathieu Scaleta całym obwodem przekroczyła linię bramkową. Powtórki wyraźnie pokazały, że interweniujący Bednarek był minimalnie spóźniony. Śląsk prowadził 2:1.

W 28. minucie zakotłowało się już pod bramką Śląska. Najpierw po dośrodkowaniu z rzutu rożnego skiksował Ishak, ale miał szczęście, że piłką trafiła wprost pod nogi Daniego Ramireza. Ten umieścił ją w siatce.

Szwed nie powiedział jednak ostatniego słowa. W 32. minucie wykorzystał miękką wrzutkę Tiby i posłał piłkę tuż przy słupku Putnocky'ego. Tym samym Portugalczyk cieszył się już z drugiej asysty w tym spotkaniu.

Do przerwy Lech prowadził 3:2.

Śląsk zdołał odrobić straty

Po przerwie obraz gry się nie zmieniał. Efekt? Już w 49. minucie sędzia wskazał na rzut karny dla Śląska. Do piłki podszedł Robert Pich i sprytnym strzałem w środek bramki doprowadził do wyrównania - 3:3.

Od tego momentu to Lech starał się już dyktować warunki, choć nie grał już z takim animuszem, jak na początku. Widać było, że piłkarze jednego i drugiego zespołu zaczynają odczuwać trudy tego spotkania.

Piłkarze trenera Dariusza Żurawia posiadali piłkę, ale praktycznie nie potrafili zagrozić bramce Matusa Putnocky'ego. Dopiero w samej końcówce znów bliski szczęścia był Ishak. Jego strzał z pięciu metrów wylądował jednak na poprzeczce. Potem próbował jeszcze Kamiński, ale i po jego uderzeniu piłka minimalnie minęła bramkę gospodarzy.

Ostatecznie Śląsk podzielił się punktami z Lechem. Trzeba jednak podkreślić, że oglądaliśmy zdecydowanie najlepszy mecz w tym sezonie ekstraklasy.


Śląsk Wrocław - Lech Poznań 3:3 (2:3)

bramki: Celeban (12.), Scalet (14.), Pich (51.) - Ishak (7., 32.), Ramirez (28.)