Sport

Szok na Etihad Stadium. Mistrzowie Anglii przegrali w derbach Manchesteru

Szok na Etihad Stadium. Mistrzowie Anglii przegrali w derbach Manchesteru

W najciekawiej zapowiadającym się starciu 16. serii spotkań Premier League Manchester United pokonał na wyjeździe Manchester City 2:1. Było to dopiero drugie wyjazdowe zwycięstwo drużyny z Old Trafford w trwającej kampanii ligowej.

Kibice angielskiej ekstraklasy oczekiwali niezapomnianego widowiska na Etihad Stadium i z pewnością nie zawiedli się, oglądając sobotnie derby Manchesteru. To był znakomity spektakl, toczony w szybkim tempie, w którym nie brakowało kontrowersji, groźnych sytuacji podbramkowych i sensacyjnego rozstrzygnięcia.

Goście czuli się jak u siebie

Zdecydowanymi faworytami sobotniej konfrontacji byli aktualni mistrzowie Anglii, którzy w ostatnich latach częściej wygrywali bitwy o panowanie w Manchesterze. Jeśli dodać do tego słabą dyspozycję Czerwonych Diabłów na wyjazdach w bieżących rozgrywkach, mogliśmy mieć obawy o jednostronne widowisko. Przed derbową rywalizacją ekipa z Old Trafford miała na swoim koncie zaledwie jedną wiktorię poza własnym obiektem w trwającym sezonie Premier League.

W sobotni wieczór podopieczni Ole Gunnara Solskjaera nie przypominali jednak drużyny, która ostatnio zawodziła choćby w Newcastle, Bournemouth czy Sheffield. Czerwone Diabły przystąpiły do szturmu bramki strzeżonej przez Edersona od samego początku rywalizacji.

Już po kilkudziesięciu sekundach gry goście mogli prowadzić 1:0 po groźnym strzale Daniela Jamesa. Z tym uderzeniem Brazylijczyk jeszcze sobie poradził, podobnie jak z kilkoma następnymi próbami rywali zza miedzy. Skapitulował jednak w 23. minucie, gdy arbiter wskazał na wapno po faulu Bernardo Silvy na Marcusie Rashfordzie. Odpowiedzialność za wykonanie jedenastki wziął na siebie sam poszkodowany i nie zawiódł, otwierając wynik spotkania.

Gracze United po objęciu prowadzenia nie zwalniali jednak tempa. Dominowali w pierwszej odsłonie i po raz drugi potwierdzili to w 29. minucie. Tym razem fantastyczną dwójkową akcją popisali się Daniel James i Anthony Martial, ośmieszając defensywę gospodarzy. Sytuację pięknym strzałem wykończył reprezentant Francji, posyłając piłkę do siatki tuż przy słupku.




Nieskuteczna pogoń

The Citizens mieli swoje szanse w tej części meczu, lecz brakowało im skuteczności. Nie sprzyjało im również szczęście. Dość powiedzieć, że gracze prowadzeni przez Ole Gunnara Solskjaera dwukrotnie stopowali groźne akcje podbramkowe obrońców tytułu zagraniami ręką. W obu przypadkach sędzia uznał jednak, że nie było podstaw do podyktowania rzutu karnego. Piłkarzy i arbitra schodzących na przerwę żegnały gwizdy z trybun.

Po zmianie stron role się odwróciły. The Citizens rzucili się do odrabiania strat, a goście ograniczali się do sporadycznych kontrataków. Mimo zdecydowanej przewagi w polu, mistrzowie Anglii długo nie byli w stanie złapać kontaktu z rywalami. Ta sztuka udała im się dopiero pięć minut przed końcem podstawowego czasu gry, gdy do siatki po dośrodkowaniu z rzutu rożnego trafił Nicolas Otamendi.

Piłkarze prowadzeni przez Pepa Guardiolę poszli za ciosem i już minutę później mogli doprowadzić do wyrównania. David de Gea w świetnym stylu obronił jednak strzał Riyada Mahreza. W ostatniej minucie doliczonego czasu gospodarze mieli jeszcze jedną znakomita okazję do wywalczenia punktu w derbowej potyczce, lecz defensywa United skutecznie zażegnała niebezpieczeństwo w zamieszaniu podbramkowym.

Manchester City przegrał czwarte spotkanie w trwającym sezonie ligowym i do prowadzącego w tabeli Liverpoolu traci już 14 punktów.