Sport

Szok w Formule 1. Grand Prix Monaco się nie odbędzie

Szok w Formule 1. Grand Prix Monaco się nie odbędzie

Organizatorzy wyścigu Formuły 1 o Grand Prix Monako poinformowali, że w tym roku impreza się nie odbędzie. Wcześniej władze dyscypliny sugerowały, że ten najbardziej prestiżowy wyścig w cyklu zostanie przełożony na inny termin. W czwartek przeniesiono z kolei dwie inne imprezy F1.

W czwartkowym komunikacie na stronie internetowej F1 napisano, że z powodu pandemii koronawirusa zmienione zostaną terminy GP Holandii (planowanej pierwotnie na 3 maja), GP Hiszpanii (10 maja) oraz GP Monako (24 maja). Wcześniej już przełożono wyścigi w Australii, Bahrajnie, Chinach i Wietnamie.

"Głęboki żal"

Organizatorzy wyścigu w Księstwie - Automobile Club de Monaco - później poinformowali jednak, że nie będzie możliwości przeprowadzenia w innym terminie w tym roku tej rundy mistrzostw świata F1, a także planowanego na 8-10 maja historycznego GP Monako.

"Rada nadzorcza pragnie wyrazić głęboki żal, że te dwa wydarzenia nie mogą zostać przełożone i bez względu na okoliczności nie będzie możliwe zorganizowanie ich później w tym roku" - napisano w komunikacie.

Pierwszy raz od 1954 roku

Oznacza to, że wyścig Formuły 1 o Grand Prix Monaco nie odbędzie się po raz pierwszy od 1954 roku.

W kalendarzu F1 na sezon 2020 pierwotnie znalazła się rekordowa liczba 22 wyścigów, które miały się odbywać od marca do listopada. Rywalizacja nie rozpocznie się jednak wcześniej niż w czerwcu. Jak na razie nie podano nowych terminów przekładanych wyścigów.

Zespoły odmówiły udziału, kierowcy protestowali

Rywalizacja w F1 powinna była rozpocząć się Grand Prix Australii, które zaplanowano na 13-15 marca w Melbourne. Jednak zdecydowana większość ekip odmówiła udziału. Decyzję o odwołaniu wyścigu ogłoszono tuż przed rozpoczęciem treningów. Przeciwko startom protestowali m.in. aktualny mistrz świata Lewis Hamilton (Mercedes) i najbardziej doświadczony w stawce Kimi Raikkonen (Alfa Romeo).

- Świat reaguje na to, co się dzieje, prawdopodobnie trochę za późno. Ameryka zamknęła swoje granice, rozgrywki NBA zostały zawieszone. A F1 trwa - mówił wówczas Hamilton.

Niepokój wzrósł zwłaszcza po tym, jak ekipa McLarena poinformowała o zakażeniu jednego z pracowników. Następnie przełożono wyścigi w Bahrajnie, Chinach i Wietnamie.

Muszą zamknąć fabryki

Władze Międzynarodowej Federacji Samochodowej (FIA) jeszcze niedawno przewidywały, że sezon w najgorszym wypadku rozpocznie się w maju. Tak się jednak nie stanie.

Ponadto w środę FIA podała, że zespoły F1 muszą zamknąć swoje fabryki do końca kwietnia. Anulowano zaś tradycyjną sierpniową przerwę, co ma pozwolić na zmianę harmonogramu wyścigów i pomóc ograniczyć skutki finansowe wybuchu pandemii.

Pandemia zapalenia płuc wywoływanego przez nowy rodzaj koronawirusa wybuchła w grudniu w mieście Wuhan, skąd rozprzestrzeniła się na cały świat. Globalnie odnotowano już ok. 220 tys. przypadków zakażenia i ok. 8,9 tys. zgonów.