Sport

Tajemniczy przedmiot schowany do kieszeni po wypadku. Kolarskie władze chcą śledztwa

Tajemniczy przedmiot schowany do kieszeni po wypadku. Kolarskie władze chcą śledztwa

Pojawił się cień podejrzeń, jest apel o wszczęcie śledztwa. Międzynarodowa Unia Kolarska (UCI) chce, aby przyjrzano się wydarzeniom, do których doszło tuż po niedawnym wypadku Marco Evaneopela. Niepokój władz wzbudził zapis wideo z akcji ratunkowej, który niedawno pojawił się w sieci.

Zawodnik grupy Deceuninck - Quick-Step ucierpiał podczas monumentu Il Lombardia. Jadąc z dużą prędkością, spadł z roweru i wylądował w wąwozie. W wyniku zdarzenia złamał miednicę, co oznacza, że w tym sezonie już nie wystąpi.

Tamtego popołudnia najszybciej pojawili się przy nim dwaj członkowie Deceuninck - Quick-Step, którzy wcześniej przemieszczali się po trasie samochodem pomocniczym. Jednym z nich był Davide Bramati. Najnowsze nagranie z akcji ratunkowej pokazuje, że w pewnym momencie Włoch wyciągnął z kieszeni umieszczonej na koszulce zawodnika biały przedmiot, który potem schował do swoich spodni.




Choć dla wielu osób rozpowszechnianie filmu jest szukaniem taniej sensacji, to kolarskie władze podeszły do tematu poważnie. W piątek belgijska gazeta "Het Nieuwsblad" poinformowała, że z prośbą o zbadanie prawy UCI zwróciła się do Kolarskiej Agencji Antydopingowej (CADF).

- Poprosiliśmy o dalszą analizę obrazu telewizyjnego i przesłuchanie świadków w sprawie przedmiotu, który znajdował się w kieszeni Evenepoela - potwierdził doniesienia prezes UCI Davide Lappartient.

Problematyczne dane

Na tym jednak nie koniec. Lappartient ma też wątpliwości co do słów wypowiedzianych przez Bramatiego niedługo po wypadku. W jednym z wywiadów Włoch przyznał, że o problemach zawodnika na trasie dowiedział się przez to, że "doszło do zatrzymania przepływu danych".

- Powiedział, że zdawał sobie sprawę z tego, że Evenepoel mógł mieć wypadek, ponieważ nie wysłano więcej danych. O jakich danych mówimy? Przecież pewnych wysyłać nie można. Położenie to jedno, ale udostępnianie innych danych jest zakazane. Temu też się przyglądamy - mówił gazecie szef UCI.

Wygodnie położyć na noszach

Na temat nagrania Bramati wypowiedział się na łamach "La Gazzetta dello Sport". Przyznał, że z kieszeni zawodnika wyjął radio i jedzenie po to, by można było go położyć na noszach.

- To nie było nic nielegalnego. Nie rozumiem, skąd w ogóle takie myślenie. Te chwile były szalone, musieliśmy jak najszybciej usunąć przedmioty z kieszeni Remco, aby wygodnie umieścić go na noszach. Wziąłem od niego po kolei: radio, żel, batonika energetycznego i żeby nie kłaść tego wszystkiego na ziemi, schowałem do kieszeni - opisywał.

Deceuninck - Quick-Step oficjalnie sprawy nie skomentowała. Jej szef ograniczył się do umieszczenia wpisu na Twitterze. "To pokazuje, że CADF nie jest neutralna, bo wcześniej mówiła, że działa niezależnie od UCI. To oczywiście nieprawda" - pożalił się Patrick Lefevere.