Sport

Tyrada trenera opublikowana w sieci. Klopp: ja bym po tym odszedł z pracy

Tyrada trenera opublikowana w sieci. Klopp: ja bym po tym odszedł z pracy

Red Bull Salzburg odsłonił kulisy spotkania Ligi Mistrzów z Liverpoolem (3:4) na Anfield Road. W sieci opublikowano wydarzenia z szatni zespołu, konkretnie płomienną przemowę trenera Jesse Marscha, którą ten wygłosił w przerwie meczu. - Gdyby mnie pokazano w takiej sytuacji, odszedłbym z pracy - przyznał zaskoczony Juergen Klopp.

Marsch nie przebierał w słowach. Gestykulował, krzyczał, używał przy tym głównie języka niemieckiego. Zarzucał zawodnikom, że grają miękko, pozwalają rywalowi na zbyt wiele. Nakłaniał wręcz do bardziej agresywnej postawy wobec jednego z piłkarzy The Reds.

- To nie jest jakiś p******** mecz towarzyski, to Liga Mistrzów. Musimy grać bardziej fizycznie. Bądźcie bardziej bezwzględni wobec Van Dijka, mamy dla nich za dużo respektu. Czy są mocni? Tak, ale to nie znaczy, że powinniśmy być dla nich mili i z nimi nie walczyć. Muszą nas poczuć, muszą wiedzieć, że przyjechaliśmy tu z nimi, żeby k**** konkurować, a nie po to, żeby próbować to robić - wrzeszczał amerykański trener.

- Porozmawiamy o taktyce, ale dopiero wtedy, gdy wejdziemy na to boisko z większą pewnością siebie i wiarą.  Cholera, podnieśmy rękawicę. Widać, że są mocni, ale potrafimy spisywać się lepiej, potrafimy tchnąć w naszą grę życie. Oni nie są wcale tacy groźni przy stałych fragmentach. No dalej, mamy do zaoferowania o wiele więcej - motywował.




Klopp nie popiera

Austriacki klub opublikował nagranie na swojej stronie internetowej w piątek po południu. Zachowanie Marscha mógł zobaczyć cały świat. O odważny pomysł Austriaków zapytany został Juergen Klopp. Niemiecki trener dał do zrozumienia, że nie jest zwolennikiem tego typu ruchów.

- Gdyby klubowa telewizja Liverpoolu wrzuciła do sieci nagranie ze mną w takiej sytuacji, odszedłbym z pracy. Taka jest prawda. To wszystko, co chciałem powiedzieć na ten temat - podsumował Niemiec.

Po dwóch kolejkach Ligi Mistrzów oba kluby mają na kocie po trzy punkty. W środowym meczu bramkę na 4:3, dającą ostatecznie zwycięstwo angielskiemu zespołowi, zdobył Mohamed Salah, który wcześniej zdążył strzelić już jednego gola.