Sport

Wielkie rozczarowanie w Kielcach. "Szkoda, że nie rzuciłem najważniejszej bramki"

Wielkie rozczarowanie w Kielcach.

Ten wieczór miał wyglądać inaczej. Na inaugurację nowego sezonu Ligi Mistrzów piłkarzy ręcznych Łomża Vive Kielce przegrała na wyjeździe z niemieckim SG Flensburg-Handewitt 30:31. Kilka minut przed końcem podopieczni Tałanta Dujszebajewa prowadzili trzema golami.

Mecz był bardzo wyrównany, ale częściej na prowadzeniu byli kielczanie i kiedy na 11 minut przed końcem wygrywali trzema bramkami wydawało się, że to oni wyjdą zwycięsko z tej batalii.

- W pierwszych 30 minutach zagraliśmy naprawdę dobrze. W drugiej połowie popełniliśmy jednak za dużo błędów. Do poprawy jest także nasza gra w ostatnich minutach - analizował hiszpański lewoskrzydłowy Angel Fernandez Perez.

Plan się załamał

- Do przerwy dobrze spisywaliśmy się w obronie, a rywalom bardzo trudno było zdobyć bramkę z ataku pozycyjnego. Konsekwentnie graliśmy w ataku, ten plan jednak załamał się nam w drugiej połowie - przyznał skrzydłowy Tomasz Gębala.

Zespół z Kielc mógł jeszcze doprowadzić do remisu, ale białoruski rozgrywający Władysław Kulesz rzucił niecelnie.

- Szkoda, że nie udało się nam wygrać tego spotkania. Pod koniec były dobre pozycje do zdobycia bramek, ale ich nie wykorzystaliśmy. Mieliśmy dwie, trzy szanse na zmianę wyniku, szkoda naprawdę tych sytuacji. Popełnialiśmy też błędy w obronie. Przy bramce Jima Gottfridsona na 31:30 przytrafił nam się wypadek przy pracy. Powinniśmy zebrać tę piłkę - podkreślił trener Dujszebajew.

Załamany Białorusin

Jednym z najskuteczniejszych zawodników Łomży Vive w tym starciu był Kulesz. Białorusin po meczu był jednak załamany, nie mogąc odżałować ostatniej sytuacji.

- Co z tego, że zdobyłem te sześć bramek, skoro tej najważniejszej nie rzuciłem. Szkoda, że nie udało się nam utrzymać trzybramkowej przewagi. Mówi się trudno, teraz trzeba to wszystko przemyśleć i iść dalej - zaznaczył rozgrywający drużyny z Kielc.

Kolegę z zespołu pocieszał Gębala. - Nikt nie ma do niego pretensji, chłopak zagrał naprawdę dobry mecz. Chciałbym, żeby w każdym spotkaniu rzucał tyle bramek. Jeśli tak będzie, to ja mogą grać tylko w obronie. Z takim zawodnikiem jak Kulesz wygramy jeszcze niejedno spotkanie - oznajmił.

Pozytywnie w przyszłość

Mimo porażki na inaugurację, zawodnicy i szkoleniowcy pozytywnie patrzą w przyszłość i już myślą o następnych meczach.

- Jak przegrasz, to bardzo boli. Musisz się jednak podnieść, ciężko pracować i walczyć dalej -przyznał szkoleniowiec Łomży Vive.

Spotkanie, zgodnie z decyzją Europejskiej Federacji Piłki Ręcznej, rozegrane zostało przy pustych trybunach.

W środę kielczanie mają się zmierzyć we własnej hali z MOL-Pick Szeged. Jednak inauguracyjne starcie tej drużyny z Paris Saint-Germain zostało przełożone z powodu wykrycia przypadku koronawirusa w węgierskiej ekipie. Dlatego spotkanie w Kielcach stoi pod znakiem zapytania.

Liga Mistrzów w tym sezonie w Eurosporcie i Eurosport Playerze.