Sport

Włodarczyk: siedzimy na bombie, która nie wiadomo kiedy wybuchnie

Włodarczyk: siedzimy na bombie, która nie wiadomo kiedy wybuchnie

Chociaż Międzynarodowy Komitet Olimpijski zapewnił, że nie ma potrzeby podejmowania drastycznych decyzji w związku z pandemią koronawirusa, Anita Włodarczyk grzmi: - Im wcześniej MKOl podejmie decyzję, tym dla wszystkich będzie lepiej - powiedziała dwukrotna mistrzyni olimpijskich w rzucie młotem w "Faktach po Faktach" na antenie TVN24.

"To sytuacja bezprecedensowa dla całego świata, nasze myśli są ze wszystkimi, których ten kryzys dotknął. Solidaryzujemy się z całą społecznością, która robi wszystko, aby powstrzymać rozprzestrzenianie się wirusa" - napisał MKOl w komunikacie po wtorkowej wideokonferencji z międzynarodowymi federacjami sportów letnich.

Podkreślono jednak, że pomimo trudności nie ma na razie mowy o odwołaniu lub przełożeniu igrzysk olimpijskich zaplanowanych na przełom lipca i sierpnia w Japonii.

"Sytuacja niezrozumiała"

- Tego komunikatu nie rozumiem, z tego względu, że my sportowcy jesteśmy gotowi, aby wrócić do treningów. I siedzimy na takiej bombie, która nie wiadomo kiedy wybuchnie. Im wcześniej MKOl podejmie decyzję, tym dla wszystkich: świata sportu, uczestników, organizatorów igrzysk, będzie lepiej - apelowała Włodarczyk w rozmowie z TVN24.

Dwukrotna mistrzyni olimpijska w rzucie młotem przyznała, że sportowcy żyją w ogromnej niepewności.

- Ja jestem osobą cierpliwą, ale nie da się uniknąć stresu, wielu sportowców nie ma jeszcze kwalifikacji olimpijskich. To jest niewiadoma, czy w ogóle będą mogli walczyć o tę kwalifikację. Otrzymujemy informacje tylko z mediów. Dla mnie jest to sytuacja niezrozumiała - stwierdziła.

"Młotem w domu nie mogę rzucać"

W komunikacie MKOl zachęcił wszystkich sportowców, aby "kontynuowali przygotowania do Tokio 2020 jak potrafią najlepiej". Polska mistrzyni nie potrafi tego zrozumieć.

- Młotem w domu nie mogę rzucać - powiedziała z ironią Włodarczyk. - Mam tylko rower stacjonarny, wykonuję trening stacjonarny. Niedługo zacznę trening siłowy. Na razie mamy informacje, że nie możemy wjeżdżać na żadne zgrupowania. Wszystkie ośrodki przygotowań olimpijskich są zamknięte. Pamiętajmy też, że wielu sportowców przechodzi obowiązkową kwarantannę, więc jest to sytuacja bardzo ciężka - podkreśliła Włodarczyk.

I dodała: - Dla mnie igrzyska się nie odbędą. Japończycy będą zapewniali, że jest wszystko OK, ale to jest święto wszystkich ludzi, którzy będą się przemieszczać z całego świata. Nie daj Boże, gdyby jedna osoba w wiosce olimpijskiej zaraziła się wirusem, wtedy panika byłaby niesamowita. Mam nadzieję, że sytuacja zostanie jak najwcześniej rozwiązana - dodała.

"Wielka loteria"

Jak rozwiązałaby ją polska lekkoatletka? - Przesunęłabym igrzyska o rok. Wtedy też sportowcy będą mieli równe szanse na przygotowania, bo na dzień dzisiejszy to będzie jedna, wielka loteria - zakończyła.