Sport

Wracał z treningu, wjechał w niego pijany kierowca. "Obrażenia mogą zakończyć karierę"

Wracał z treningu, wjechał w niego pijany kierowca.

Pech nie opuszcza leczącego kontuzję za kontuzją Chandlera Parsonsa. Skrzydłowy Atlanta Hawks uczestniczył w wypadku samochodowym spowodowanym przez pijanego kierowcę, a obrażenia, które odniósł, mogą sprawić, że do gry w koszykówkę już nie wróci.

Wszystko działo się w minioną środę. 31-latek wracał z popołudniowego treningu, kiedy w jego auto uderzył kierowca pod wpływem alkoholu.

Pierwsze oświadczenie klubu ze stanu Georgia, wydane krótko po wypadku, było enigmatyczne. Napisano jedynie, że Parsons został objęty specjalnym protokołem NBA dla graczy cierpiących na wstrząśnienie mózgu. Dodano, że doznał go wskutek silnego uderzenia, do którego doszło podczas samochodowego wypadku.

Pijany kierowca już z zarzutami

Na dalszy ciąg sprawy trzeba było czekać kilka dni. Najnowsze informacje brzmią dramatycznie. Kancelaria prawna, reprezentująca koszykarza, wydała w poniedziałek komunikat. Informuje w nim, że jej klient "doznał trwałych obrażeń, w tym traumatycznego urazu mózgu, wypadnięcia dysku oraz zerwany obrąbek stawu barkowego".

Jak stwierdzono, Parsons może być zmuszony do zakończenia kariery i może już nigdy nie zagrać w koszykówkę.

"Kierowca spowodował ogromne zagrożenie na drodze, narażając życie wielu uczestników ruchu. Zostały mu postawione zarzuty za prowadzenie auta pod wpływem alkoholu i spowodowanie wypadku z udziałem trzech pojazdów. W wyniku tego zdarzenia Chandler Parsons doznał rozległych obrażeń, które mogą zakończyć jego karierę sportową" - napisano.




Sam Chandler tuż po wypadku był w dość dobrej kondycji psychicznej, ale obecnie trudno jest mu pogodzić się z konsekwencjami lekkomyślnego zachowania oskarżonego. Wciąż przebywa w szpitalu i walczy o powrót do zdrowia.

Prześladowany przez kontuzje

Niski skrzydłowy latem 2016 roku podpisał czteroletni kontrakt, warty 95 milionów dolarów. Od tamtej pory prześladowały go kontuzje kolan i rozegrał ledwie 100 meczów. Od początku trwających rozgrywek na parkiecie pojawił się ledwie pięciokrotnie.

Wcześniej grał dla Houston Rockets, Dallas Mavericks oraz Memphis Grizzlies. Parsons jest rekordzistą ligi pod względem trafionych trójek w jednej połowie - w styczniu 2014 roku w 24 minuty trafił dla Grizzlies dziesięć takich rzutów.