Sport

Zakażony rosyjski kolarz przegrał sądową batalię. Złe wieści usłyszał w szpitalu

Zakażony rosyjski kolarz przegrał sądową batalię. Złe wieści usłyszał w szpitalu

To nie jest dobra wiosna dla Dmitrija Strakowa. Rosyjski kolarz Gasprom-Rusvelo najpierw utknął na prawie dwa tygodnie w kwarantannie w hotelu w Abu Zabi, potem otrzymał pozytywny wynik testu na koronawirusa. Leżąc w szpitalu w Emiratach usłyszał kolejną złą wiadomość: ostatecznie przegrał sprawę, o którą walczył prawie 4 lata.

Strakow, wraz z Dmitrijem Sokołowem i Kiryłem Szwedznikowem, był członkiem rosyjskiej drużyny kolarzy torowych, którzy podczas igrzysk olimpijskich w Rio mieli wystartować w wyścigu na dochodzenie. Do Rio ostatecznie nie pojechali, ponieważ nazwiska kolarzy znalazły się w tzw. raporcie Richarda McLarena, który po decyzji MKOl był jedną z podstaw odebrania rosyjskim sportowcom akredytacji olimpijskiej.

Wplątani w rosyjską machinę dopingową

Cała sprawa miała związek z ujawnionym przed brazylijskimi igrzyskami zorganizowanym i sponsorowanym przez rosyjskie państwo programem dopingowym. Raport kanadyjskiego profesora z Ontario zawierał listę nazwisk 643 sportowców, których wyniki kontroli antydopingowych fałszowano w laboratoriach Rosyjskiej Agencji Antydopingowej (RUSADA). I chociaż lista była tajna, poszczególne federacje sportowe mogły sprawdzać, czy figurują na niej nazwiska wybranych zawodników. Rosyjscy torowcy ostatecznie na igrzyskach nie wystąpili.

Rozpoczęli za to batalię o oczyszczenie ich z zarzutów o stosowanie EPO. Argumentowali, że działania laboratorium antydopingowego były realizowane bez ich wiedzy. Sprawa trafiła do Trybunału Arbitrażowego ds. Sportu w Lozannie (CAS), ale ten odwołanie rosyjskich kolarzy odrzucił.

Ostatnia szansa przepadła

Postanowili więc bronić swojego dobrego imienia przed sądem cywilnym w Toronto, do którego skierowali pozew przeciwko WADA i McLarenowi. Ich głównym zarzutem było to, że w całym postępowaniu odmówiono im jakiejkolwiek możliwości przedstawienia wyjaśnień.

Jednak kanadyjski sąd oddalił pozew Rosjan uznając, że jedynym organem właściwym do rozpatrywania tego typu sporów jest CAS.

Zadowolenia z decyzji sądu w Toronto nie kryli przedstawiciele WADA i sam McLaren. Autor raportu podkreślił w komentarzu do tej decyzji, że jego ustalenia nigdy nie były kwestionowane.

Dla Strakowa to nie koniec złych wiadomości. Po opuszczeniu szpitala z Abu Zabi będzie musiał wraz z kolegami z drużyny pokryć koszty postępowania, w tym wynagrodzenia prawników WADA i McLarena. Od orzeczenia kanadyjskiego sądu nie przysługuje kolarzom prawo odwołania.