Sport

Zmarzlik: nie mogę wyjść za płot, to chociaż chodzę w lewo wokół domu

Zmarzlik: nie mogę wyjść za płot, to chociaż chodzę w lewo wokół domu

W "Oknie na sport" mistrz świata na żużlu Bartosz Zmarzlik opowiadał, jak sobie radzi z życiem w zamknięciu. Uśmiech nie schodził mu z twarzy przez cały program.

SUBSKRYBUJ KANAŁ EUROSPORTU NA YOUTUBIE

W cyklicznym programie Eurosportu Zmarzlik był gościem Michała Korościela i Jakuba Pieczatowskiego. Z komentatorami połączył się prosto z domu, ze swojego pokoju "żużlowego".

- Teraz jesteśmy mocno ograniczeni, ale jest więcej czasu dla domu. Robię rzeczy, na które zazwyczaj nie miałem czasu. W moim pokoju żużlowym powiesiłem w końcu obrazy. Powoli biorę się za misje, które zawsze chciałem zrobić, ale nie było na nie czasu. Staram się wykorzystywać ten czas z uśmiechem na twarzy. Równocześnie czekam na sygnały, na zielone światło, z dnia na dzień jestem gotowy podjąć jazdę - zapewnił indywidualny mistrz świata na żużlu.

W wymuszonej przez pandemię koronawirusa przerwie od startów Zmarzlik wiedzie życie statystycznego Polaka. - Robię to samo co inni. Siedzę w domu i stosuję się do zasad. Ile mogę, to trenuję w garażu. Nie nudzę się - dodał.


Żeby nie zastygnąć

Ulubionym zajęciem mistrza świata stał się trenażer, na którym może się mierzyć z ludźmi z całego świata. Konsole omija raczej szerokim łukiem.

- Jedyna moja gierka to aplikacja, na której mogę się ścigać z innymi ludźmi na świecie na rowerze, na trenażerze. Na tym staram się spędzać sporo czasu. Ale konsole? Tu leży PlayStation - pokazywał. - Ostatnio progres jest, bo naładowałem pady. Może za jakiś czas coś się tam wydarzy, ale tego nie obiecuję - śmiał się Zmarzlik, który zdecydowanie jest fanem aktywnego spędzania czasu.

- Dzisiaj zrobiłem pięć dych w półtorej godziny. Średnia wyszła 33 kilometrów na godzinę, nie za duża, nie za mała. Teraz najważniejszy jest dla mnie ruch, żeby być aktywnym, żeby nie zastygnąć. Byłem przygotowany do sezonu, jestem w optymalnej formie, mogę z dnia na dzień wyjechać - podkreślił.

Padło też pytanie o to, czy przypadkiem nie przybrał na wadze. - Jak jest z twoją wagą? Przeglądam różne fora internetowe, tam ludzie piszą, że na kwarantannie oni tyją. Ja sam przytyłem 3 kilogramy przez miesiąc siedzenia w domu. Czy ty nie masz problemów z trzymaniem wagi? Bo podobno jest tak, że jak człowiek się nudzi, to "a zjem coś". Nudzi się: "a zjem coś". Ciągle coś je. Jak u ciebie? - dopytywał Korościel.

- Michał, za mało się ruszasz - zaśmiał się Zmarzlik. - Ja schudłem półtora kilograma. Wkręciłem się bardziej w to wszystko. Mam fit jedzenie przygotowane przez moją narzeczoną Sandrę, odbywam minimum jeden trening. Codziennie dużo też łażę, po domu, po ogródku, więc tych kroków natrzaskam. Mój styl życia jest taki, że jestem trochę ADHD i wszędzie mnie pełno i dużo łażę. Teraz, kiedy nie mogę wyjść za płot, to chodzę chociaż w lewo wokół domu, ale zawsze coś - mówił z uśmiechem na ustach mistrz świata, nawiązując do rywalizacji na torze żużlowym, odbywającej się przeciwnie do ruchu wskazówek zegara.