Styl Życia

Gwałtowny wzrost liczby zarażonych koronawirusem i zgonów spowodowanych chorobą

Gwałtowny wzrost liczby zarażonych koronawirusem i zgonów spowodowanych chorobą

Niemal 15 tys. nowych zachorowań w ciągu jednej doby i 242 zgony spowodowane koronawirusem COVID-19 - to dane tylko z epicentrum epidemii w prowincji Hubei. Z gwałtownym wzrostem liczby zachorowań zbiegła się głęboka czystka wśród partyjnych dygnitarzy odpowiedzialnych za walkę z wirusem.

W ostatnich dniach wydawało się, że epidemia koronawirusa zaczyna zwalniać. Nowych chorych co prawda przybywało, ale wolniej niż jeszcze tydzień temu. Podobnie było z liczbą ofiar choroby. Do wczoraj.

Władze prowincji Hubei ogłosiły bowiem, że w środę 12 lutego z powodu choroby zmarły 242 osoby. W sumie, jeśli dodać opublikowane dziś z opóźnieniem dane z całych Chin, powikłania związane z wirusem zabiły wczoraj 254 osoby. Oznacza to, że bilans ofiar epidemii wzrósł do 1369. Dotychczas najgorszym dniem epidemii był 10 lutego, kiedy zmarły 103 osoby.

Jednocześnie poinformowano, że w Hubei wykryto 14 tys. 840 nowych zakażeń (a w pozostałej części Chin kolejnych 312 zachorowań, co w sumie daje 15 tys. 152 nowe przypadki). Oznacza to siedmiokrotny wzrost liczby nowych przypadków w porównaniu z poprzednim dniem. W zaledwie 24 godziny liczba wszystkich chorych wzrosła o jedną trzecią i przekroczyła 60 tys. W samej prowincji Hubei jest ich ponad 48 tys.

Tak gwałtowna korekta oficjalnych statystyk jest spowodowana nową metodologią, którą przyjęły władze. Od dziś do zdiagnozowania zarażenia nie będzie konieczne badanie krwi na obecność wirusa. Wystarczy, że pacjent będzie miał objawy, a tomografia komputerowa wykaże charakterystyczne dla COVID-19 zmiany.

Według brytyjskiego dziennika „Guardian” przyjęcie takiej metodologii jest odpowiedzią na trudności, z jakimi borykają się władze Hubei. Dotychczas problemem było bowiem przebadanie wszystkich próbek. Brakowało testów, a samo badanie trwało długo. A ponieważ szpitale ze względu na brak miejsc przyjmowały pacjentów tylko z potwierdzoną diagnozą koronawirusa, to część nie miała szansy na leczenie. COVID-19 może powodować ciężkie zapalenie płuc i to ono jest przyczyną śmierci zdecydowanej większości pacjentów.

– Z punktu widzenia medycznej przejrzystości [zmiana metodologii – przyp. red.] jest dobra, ale budzi mnóstwo nowych pytań – powiedział „Guardianowi” Sam Crane, znawca chińskiej polityki i filozofii wykładający na Williams College. – Jaka była szybkość szerzenia się epidemii na początku stycznia? Czy inne prowincje też dokonają rewizji swoich metodologii? Przypuszczam, że wiele osób w Chinach uzna to za kolejną przyczynę, żeby nie wierzyć w to, co rząd mówi o epidemii – stwierdził ekspert.

Epiedmia koronawirusa. Seria zmian w partyjnej wierchuszce

Wraz z informacjami o zmianie sposobu liczenia zarażonych z Chin nadeszły informacje o poważnych zmianach w strukturach partii komunistycznej w Wuhan. Stanowisko stracili szef KPCh w Hubei Jiang Chaoliang i szef partyjnych władz w stolicy tej prowincji Wuhan Ma Guoqiang. Zastąpili ich ludzie kojarzeni z chińskim przywódcą Xi Jinpingiem, burmistrza Szanghaju Ying Yong i Wang Zhonglin, członek władz prowincji Szantung. Wcześniej zdymisjonowano też dwóch najwyższych rangą urzędników komisji zdrowia prowincji Hubei.

Pod adresem władz prowincji formułowano zarzuty, że nie zareagowały odpowiednio szybko na pierwsze oznaki epidemii, które pojawiły się na jednym z targowisk żywnościowych w stolicy prowincji – mieście Wuhan. Do tego doszły zarzuty, że nie radzą sobie z bieżącym zarządzaniem w warunkach epidemii.

Zadaniem ekspertów zmiana może oznaczać, że Xi Jinping chce mieć większy wpływ na wydarzenia w ogarniętej epidemią Hubei. Przypuszczam, że Xi chciał zmian personalnych, żeby stworzyć poczucie, że kontroluje sytuację. Niepokojące statystyki podważają ten przekaz – uważa Sam Crane.

Nie tylko liczby, ale też działania władz wskazują, że sytuacja w Hubei cały czas się pogarsza. Chińskie media poinformowały, że w liczącym ponad 3 mln mieszkańców mieście Shiyan wprowadzono całkowity zakaz opuszczania miejsc zamieszkania. Ma potrwać przynajmniej 14 dni. Po ulicach będą mogli poruszać się jedynie funkcjonariusze odpowiedzialni za walkę z epidemią. To oni dostarczą mieszkańcom żywność i leki. Chińskie media zwracają uwagę, że tak drakońskie ograniczenia w związku z koronawirusem wprowadzono po raz pierwszy, ale kolejne miasta mogą wkrótce podążyć tą ścieżką.