Styl Życia

"Szkoła z TVP" dla najmłodszych pełna błędów. Trudno to nazwać wpadką. To katastrofa. "Nie pokazujcie tego dzieciom!"

Szkoły są zamknięte, a dzieci muszą się uczyć. Z tym wyzwaniem zmierzyła się Telewizja Polska, tworząc programy dla uczniów. Jednak coś poszło nie tak, bo "ekspertki" poległy na najprostszych kwestiach: średnicy, liczbach parzystych i mnożeniu. A to wciąż nie koniec.

Dzieci od kilku tygodni nie chodzą do szkół, dlatego przez internet w domach mają e-lekcje. Nauczyciele i rodzice biją na alarm, że ten sposób nauczania nie jest najlepszy i tu z "pomocą" przychodzi Telewizja Publiczna.

Projekt "Szkoła z TVP" jest dla nas wyzwaniem logistycznym i technologicznym, ale jego realizacja jest kwintesencją działalności nadawcy publicznego. Umożliwia nam to pokazanie, że TVP jest spółką nowoczesną i dynamiczną, która w szybkim tempie odpowiada na społeczne oczekiwania i wychodzi naprzeciw wyzwaniom - komentował na początku projektu Maciej Łopiński, p.o. prezesa Telewizji Polskiej.

Projekt "Szkoła z TVP" realizowany na ośmiu kanałach TVP rozpoczął się 29 marca. Pierwsze odcinki telewizyjnej edukacji za nami, a internet huczy, że ta wersja szkoły jest pełna naprawdę podstawowych błędów. To coś więcej niż zwykłe wpadki.

"Szkoła z TVP" i pomyłki "ekspertek"

Internauci wytykają, że w programie współtworzonym z Ministerstwem Edukacji jest pełno błędów. W jednym z odcinków prowadząca pomyliła średnicę koła z obwodem, opowiadając o bocianim gnieździe. Mając dwumetrowy kawałek papieru pokazywała, że może się do niego zmieścić. Problem polega na tym, że nauczycielka mówiąc o średnicy, tak naprawdę mówiła o obwodzie. Średnica to przecież odcinek łączący dwa punkty należące do tej figury i przechodzące przez jej środek, co pamiętają również ci zdający maturę naprawdę dawno temu.

 

Kolejna wpadka, o której wspominają internauci, znowu dotyczyła matematyki. Prowadzące "lekcję" ekspertki traktują ją jak prawdziwą, toteż zadają pytania do publiczności przed telewizorami. Potem same na nie odpowiadają, co w przypadku pytania o liczby parzyste (czyli takie podzielne przez cyfrę 2) sprawiło, że trochę się zakręciły w tłumaczeniu tego dość prostego zagadnienia ze szkoły podstawowej. Według nowej definicji TVP, liczby parzyste to te, które mają parę... 

 

Ostatni matematyczny błąd zrobiono przy rozpisywaniu równania na potęgowanie liczb. Ujemna razy dodatnia to oczywiście dodatnia - mówi uczniom ekspertka, co "odrobinę" stoi w sprzeczności z tym, co pamiętamy z dawnych szkolnych czasów. Zresztą zobaczcie sami, na co poszły również i wasze pieniądze z podatków:

 

Pod udostępnionymi filmami pojawiło się mnóstwo komentarzy. Zwracana jest uwaga głównie na błędy osób przedstawionych jako eksperci:

Niech mnie ktoś uszczypnie... "Ujemna razy dodatnia to oczywiście dodatnia". Boję się oglądać kolejny raz, bo jeszcze w to uwierzę...
Moja mama jest nauczycielem matematyki. Jest zła i zażenowana. CO TO K***A MA BYĆ. Ja podaję w wątpliwość to, że te osoby są pedagogami, nie mówiąc, o tym, że uczą matematyki normalnie. Żenada, farsa, to tłumaczenie liczb parzystych woła o pomstę do nieba.
Nie pokazujcie tego dzieciom. Lepsza będzie dla nich przerwa od nauki niż taka nauka - pisali internauci pod zamieszczonym wideo.

Portal WirtualneMedia.pl zapytał TVP, dlaczego w prowadzonych lekcjach jest tyle błędów, na co stacja odbiła piłeczkę, mówiąc, że to nie ona odpowiada za treść merytoryczną. 

W związku z tym pretensje dotyczące poziomu lekcji powinny raczej być kierowane pod adresem MEN, my naprawdę niewiele tutaj możemy - czytamy nieoficjalny komentarz od osób z kręgu kierownictwa TVP na WirtualneMedia.pl.

W TVP chyba nikt nawet nie odsłuchał tych nagrań przed puszczeniem ich na antenę. Bo nie chce nam się wierzyć, że pracownicy TVP nie mają nawet tak podstawowej wiedzy. Odcinki nie są też nadawane na żywo. Mamy tylko nadzieję, że dzieciaki jeszcze nie zdążyły przyswoić tych informacji.

DK