Świat

Atak na dwie bazy z żołnierzami USA w Iraku. Irackie wojsko: spadły 22 rakiety

Atak na dwie bazy z żołnierzami USA w Iraku. Irackie wojsko: spadły 22 rakiety

Amerykańskie bazy w Iraku zostały ostrzelane pociskami, które wystrzelono z terytorium Iranu - poinformował w nocy z wtorku na środę Pentagon. "Trwa szacowanie strat" - podano. Irańska telewizja państwowa twierdzi, że zginęło "80 amerykańskich terrorystów", inne źródła tego nie potwierdzają. "Nic się nie stało polskim żołnierzom stacjonującym w amerykańskich bazach wojskowych w Al Asad i Irbil" - przekazał Dowódca Operacyjny Rodzajów Sił Zbrojnych, generał dywizji Tomasz Piotrowski. Odpowiedzialność za atak wziął irański Korpus Strażników Rewolucji Islamskiej. Irackie wojsko w komunikacie poinformowało, że na terytorium tego kraju spadły 22 pociski rakietowe.

* Dwie irackie bazy z amerykańskimi żołnierzami - Al Asad oraz lotnisko wojskowe w Irbilu - zostały w nocy z wtorku na środę polskiego czasu ostrzelane pociskami, które wystrzelono z terytorium Iranu.

* Polskie Ministerstwo Obrony Narodowej podało, że nie ucierpieli polscy żołnierze stacjonujący w obu zaatakowanych bazach.

* Za atak wziął odpowiedzialność irański Korpus Strażników Rewolucji Islamskiej.

* Pentagon informuje, że "trwa szacowanie strat"; doniesień irańskich mediów państwowych o co najmniej 80 zabitych Amerykanach nie potwierdzają inne źródła.

* Prezydent USA Donald Trump zapowiedział wydanie oświadczenia w środę rano czasu amerykańskiego (popołudnie naszego czasu).

W TVN24 I TVN24 BIS TRWA WYDANIE SPECJALNE

Pentagon potwierdził we wtorek w oświadczeniu atak rakietowy ze strony Iranu na co najmniej dwie bazy w Iraku, w których stacjonują żołnierze USA - Al Asad w prowincji Al-Anbar oraz lotnisko wojskowe w Irbilu w irackim Kurdystanie. "Trwa szacowanie strat" - dodano w dokumencie.

W ataku, jak przekazał rzecznik Pentagonu Jonathan Hoffman - wystrzelono co najmniej kilkanaście rakiet. Baza lotnicza w Al Asad miała zostać ostrzelana dwukrotnie.

"Podejmiemy wszystkie konieczne środki, by bronić amerykański personel, partnerów i sojuszników w regionie" - podkreślono w dokumencie Pentagonu.

NATO ściśle monitoruje rozwój wydarzeń, a sekretarz generalny Jens Stoltenberg jest w kontakcie z władzami USA - przekazało w nocy z wtorku na środę źródło z kwatery głównej Sojuszu Północnoatlantyckiego w Brukseli.

Pytania o ofiary i zniszczenia

Oficjalne źródła amerykańskie podkreślają, że jak dotąd nie ma żadnych informacji o ofiarach śmiertelnych czy zniszczeniach materialnych.

Tymczasem irańska telewizja państwowa w środę nad ranem czasu polskiego podała, że w atakach zginęło "co najmniej 80 amerykańskich terrorystów". Według tego medium, "poważnie zniszczone" zostały śmigłowce i inny sprzęt wojskowy USA, a żadna z irańskich rakiet nie została przechwycona.

Cytując anonimowego, "wysoko postawionego" przedstawiciela Strażników Rewolucji, telewizja irańska stwierdziła, że kraj ten ma "na widoku" 100 kolejnych celów ataku, jeśli Stany Zjednoczone podejmą kroki odwetowe.

Irak: 22 rakiety

Irackie wojsko stwierdziło w środowym komunikacie, że na terytorium Iraku spadły 22 pociski rakietowe między godziną 1.45 a 2.15 (23.45-0.15 w Polsce). Według tego źródła, 17 rakiet spadło na bazę wojskową Ain Al-Asad w prowincji Al-Anbar, z czego dwie nie wybuchły. Pozostałych pięć pocisków uderzyło w kwaterę główną międzynarodowej koalicji do walki z Państwem Islamskim w Irbilu, w irackim Kurdystanie.

Naloty nie spowodowały ofiar w irackich siłach zbrojnych - podała w komunikacie iracka armia.

"Nic się nie stało polskim żołnierzom"

Dowódca Operacyjny Rodzajów Sił Zbrojnych, generał dywizji Tomasz Piotrowski, na specjalnie zwołanej konferencji prasowej przekazał, że "nic się nie stało polskim żołnierzom stacjonującym w amerykańskich bazach wojskowych w Al Asad i Irbil".

"Prezydent poinformowany w sprawie ataków w Iraku"

"Prezydent USA Donald Trump został poinformowanych o doniesieniach w sprawie ataków na amerykańskie obiekty w Iraku i "ściśle nadzoruje sytuację" - przekazała we wtorek rzeczniczka Białego Domu Stephanie Grisham.

"Wiemy o doniesieniach o atakach na amerykańskie obiekty w Iraku. Prezydent został poinformowany, ściśle nadzoruje sytuację i konsultuje się swoim zespołem do spraw narodowego bezpieczeństwa" - głosi komunikat Grisham.

Korpus Strażników Rewolucji Islamskiej żąda wycofania wojsk z regionu

Odpowiedzialność za atak wziął Korpus Strażników Rewolucji Islamskiej. Irańska Gwardia Rewolucyjna poinformowała, że baza lotnicza i inne obiekty zostały "całkowicie zniszczone", a sam atak na "bazy okupowane przez Amerykanów" został uwieńczony pełnym sukcesem".

Korpus Strażników Rewolucji Islamskiej zażądał od Waszyngtonu, by natychmiast wycofał wojska z regionu, "jeśli nie chce więcej zabitych żołnierzy". W oświadczeniu podkreślono, że Izrael jest uważany za współuczestnika zabójstwa generała Kasema Sulejmaniego.

"Nie traktujemy Izraela w oderwaniu od Stanów Zjednoczonych, gdy chodzi o to przestępstwo" - wskazano w oświadczeniu dotyczącym operacji "Męczennik Sulejmani". Jak podkreślono, w ramach tej operacji "została doszczętnie zniszczona amerykańska baza".

Treść deklaracji przekazała w środę nad ranem irańska agencja ISNA i stacje telewizyjne.