Świat

"Ja czasem wybucham gniewem. Mój brat taki nie był". Bliscy George'a Floyda apelują o spokój na ulicach

Bracia George'a Floyda, który zginął w zeszłym tygodniu w wyniku interwencji policji w Minneapolis, apelują do protestujących o powstrzymywanie się od przemocy. - Ludzie chcą sprawiedliwości. Będą kontynuować protesty. Ale proszę wszystkich, żeby robili to w sposób pokojowy - oświadczył jeden z nich, Philonise Floyd.

Od blisko tygodnia Stanami Zjednoczonymi wstrząsają gwałtowne protesty i zamieszki. Coraz częściej dochodzi do starć z policją. Zarzewiem niepokojów stała się śmierć 46-letniego czarnoskórego George'a Floyda, który zmarł w poniedziałek w wyniku brutalnego zatrzymania przez policję w Minneapolis.

Śmierć George'a Floyda i zamieszki. Co wiemy do tej pory

- 25 maja w Minneapolis w stanie Minnesota podczas brutalnego zatrzymania przez policję zmarł 46-letni Afroamerykanin George Floyd. Został przyduszony kolanem przez jednego z funkcjonariuszy.- Policjant Derek Chauvin został usunięty ze służby i usłyszał dwa zarzuty o zabójstwo trzeciego stopnia.- W ponad 70 amerykańskich miastach trwają masowe protesty i zamieszki na tle rasowym. Palone są komisariaty i pojazdy policyjne, dewastowane sklepy.- Policja zatrzymała prawie 4,5 tysiąca ludzi w całych USA. Co najmniej trzy osoby zginęły: dwie w Davenport w stanie Iowa i jedna w  Louisville w stanie Kentucky. Jest wielu rannych, wśród nich dziesiątki funkcjonariuszy policji.  - W związku z zamieszkami władze co najmniej 40 miast wprowadziły godzinę policyjną. W kolejnych stanach Gwardia Narodowa mobilizuje tysiące swoich żołnierzy.

Protesty w Minneapolis

"Mój brat taki nie był"

Młodszy brat George'a Floyda, Terrence, potępił chuligańskie zachowania i zaapelował do protestujących o spokój. - Ja też jestem oburzony. Czasem wybucham gniewem, jestem bliski szaleństwa. Mój brat taki nie był – zapewnił w rozmowie ze stacją ABC News.

Jak wyznał, oczekuje, że policjant odpowiedzialny za śmierć jego brata usłyszy zarzut zabójstwa pierwszego stopnia. Chce także, by postawić w stan oskarżenia trzech pozostałych funkcjonariuszy, którzy brali udział w akcji. Dodał, że zamierza udać się do Minneapolis w miejsce, gdzie zginął jego brat. – Po prostu muszę tam pójść i przekazać ludziom wiadomość, by skierowali swój gniew gdzie indziej – stwierdził.

O powstrzymywanie się od przemocy poprosił protestujących także starszy brat zabitego, Philonise Floyd. - Ludzie chcą teraz sprawiedliwości. Będą kontynuować swój marsz i protesty. Ale proszę wszystkich, żeby robili to w sposób pokojowy - apelował. Zaznaczył jednocześnie, że chce, by sprawiedliwości stało się zadość. Wyznał, że śmierć Georga była dla niego bardzo bolesna. - Dlaczego musimy doświadczać całego tego cierpienia? Kocham mojego brata. Nigdy więcej go nie zobaczę – mówił, z trudem powstrzymując łzy.

Policja stanowa podczas protestów w MinneapolisTANNEN MAURY/PAP/EPA

"Nigdy wcześniej nie musiałem błagać żadnego człowieka"

Philonise Floyd opowiedział, że rozmawiał przez telefon z prezydentem USA Donaldem Trumpem oraz z byłym wiceprezydentem Joe Bidenem, który jest obecnie kandydatem demokratów w tegorocznych wyborach prezydenckich.

- Rozmowa z wiceprezydentem (Bidenem - red.) była wspaniała. Rozmawiał ze mną z 10 albo 15 minut – relacjonował brat zabitego. - Nigdy wcześniej nie musiałem błagać żadnego człowieka, ale zapytałem (Joe Bidena - red.), prosiłem, czy mógłby wymierzyć sprawiedliwość za śmierć mojego brata. Ponieważ ja tego potrzebuję. Nie chcę go widzieć na koszulkach, jak tych innych gości. Nikt na to nie zasługuje. Moi ludzie na to nie zasługują. My giniemy – mówił.

Ocenił, że rozmowa z prezydentem Trumpem była inna, "trwała może dwie minuty". - Nie dał mi szansy, żeby się wypowiedzieć. To było trudne. Próbowałem z nim rozmawiać, ale on mnie zbywał, mówił: nie chcę cię słuchać. Powiedziałem mu, że po prostu chcę sprawiedliwości. Powiedziałem, że nie mogę uwierzyć, że w dzisiejszych czasach (policjanci - red.) dopuścili się linczu w biały dzień – relacjonował Philonise Floyd. Podkreślił, że mimo wszystko wysłuchał prezydenta z szacunkiem. – Rozumiałem, co mówił, ale to była tylko krótka rozmowa – dodał w wypowiedzi dla stacji CNN.

Zamieszki po śmierci George'a FloydaPAP/EPA/JIM LO SCALZO
Protesty w Waszyngtonie PAP/EPA

W piątek Trump poinformował, że odbył rozmowę z bliskimi Floyda, jednak nie ujawnił jej szczegółów. - Chcę wyrazić najgłębsze kondolencje i najszczersze wyrazy współczucia dla naszego narodu oraz dla rodziny George'a Floyda - oświadczył prezydent w Białym Domu. - To wspaniali ludzie - dodał.