Świat

Japonki mówią "nie" szpilkom w pracy

Japonki mówią
Japonki nie chcą nosić szpilek w pracy

Japonki nie chcą nosić szpilek w pracy. W związku z tym zwróciły się z pismem do rządu w sprawie przygotowania stosownych regulacji prawnych. Uważają, że zbyt często wymaga się od nich noszenia wysokich obcasów. Materiał magazynu "Polska i Świat" w TVN24.

ZOBACZ CAŁY PROGRAM "POLSKA I ŚWIAT" NA TVN24GO

Buty na wysokim obcasie są nieodłącznym elementem stroju wielu pracujących kobiet. Upiększają sylwetkę i dodają pewności siebie, ale też szkodzą zdrowiu i powodują dyskomfort.

Kobiety w Japonii mówią dość. Nie chcą obowiązku chodzenia w szpilkach do pracy i proszą rząd o pomoc.

- To dyskryminacja płci. Zdążyliśmy się do tego przyzwyczaić, ale to powinno nas oburzać. Kobiety nie są sprawiedliwie traktowane i bardzo ważne jest to, żeby o tym mówić – wyjaśnia Yumi Ishikawa, pomysłodawczyni akcji #KuToo.

Młoda aktorka i modelka chce, żeby rząd wprowadził prawo, które zakaże pracodawcom wymagania od kobiet noszenia szpilek. Pod petycją w tej sprawie podpisało się 20 tysięcy osób. Dokument trafił do ministerstwa zdrowia.

Rezygnują z pracy z obowiązkowymi butami na obcasie

Yui Mori, mieszkanka Tokio przyznaje, że kiedy chodzi na obcasach, bolą ją stopy. - A czasami nawet plecy. To tylko część wad noszenia szpilek – stwierdza.

Oprócz petycji, ruszyła kampania w mediach społecznościowych. Nazwa #KuToo pochodzi od słów buty i ból, które w języku japońskim brzmią podobnie. Nawiązuje też do słynnej akcji dotyczącej molestowania seksualnego, #MeToo.

- Kobiety mówią mi, że dzięki kampanii zrozumiały, że inne kobiety mają podobny problem – opowiada Yumi Ishikawa. - Wiele z nich przyznało też, że zrezygnowało z pracy w miejscu, w którym buty na obcasie były obowiązkowe – dodaje.

Takich miejsc pracy nie brakuje. Ishikawa musiała zakładać buty na obcasie do pracy w zakładzie pogrzebowym. Oczekiwanie tego od kobiet jest w Japonii powszechne, podczas gdy mężczyźni już kilkanaście lat temu zostali zwolnieni z obowiązku noszenia krawatów.

Szpilki nie są synonimem profesjonalizmu

Projektant mody, Tomasz Ossoliński przypomina, że pod koniec lat 70. Amerykanki założyły garnitury, płaskie buty, trampki i tak poszły do pracy. - Widać, nowa fala kobiet też potrzebuje tej wygody – stwierdza.

Potrzeba wygody widoczna jest także w polskich korporacjach. - Bezrobocie mamy na niskim poziomie. Kandydaci mają też świadomość, że oni też mogą mieć swoje oczekiwania względem pracodawców – mówi Dorota Hechner z firmy rekrutacyjnej Hays Poland.

Firmy coraz częściej dają więcej swobody pracownikom, którzy nie mają bezpośredniego kontaktu z klientem. Tych, którzy taki kontakt mają, obowiązuje strój biznesowy.

Małgorzata Michalczyk z Colliers International tłumaczy, że wymogiem nie jest chodzenie w butach na szpilkach. Twierdzi, że "bardziej zależy nam na tym, żeby te buty były eleganckie i pasowały do wizerunku biznesowego".

Szpilki nie są synonimem profesjonalizmu - mówią eksperci. - Można wyglądać profesjonalnie, biznesowo też w płaskich butach – zapewnia Aleksandra Frątczak-Biś, stylistka osobista i autorka książki "Jak ubrać się do pracy? Biznesowy dress code dla kobiet".