Świat

Odciął głowę nauczycielowi. Prokuratura: to 18-letni uczeń urodzony w Moskwie

Odciął głowę nauczycielowi. Prokuratura: to 18-letni uczeń urodzony w Moskwie

Francuskie źródła prokuratorskie potwierdziły, że zabójcą nauczyciela historii w Conflans-Sainte-Honorine jest 18-letni uczeń tego liceum, urodzony w Moskwie cudzoziemiec pochodzenia czeczeńskiego - podała agencja AFP. Policja zatrzymała pięć kolejnych osób w związku ze sprawą. Sprawca został zastrzelony podczas próby zatrzymania.

Do tragicznego zdarzenia doszło w piątek około godziny 17 w pobliżu liceum w Conflans-Sainte-Honorine w departamencie Yvelines na zachodnich przedmieściach Paryża. Napastnik "z białą bronią", którego personaliów nie ujawniono, został raniony z broni palnej przez wezwanych na miejsce policjantów. W wyniku odniesionych ran zmarł. Wcześniej zamordował miejscowego nauczyciela, odcinając mu głowę. Zabity mężczyzna został znaleziony około 200 metrów od szkoły.

Policja, która przybyła na miejsce zdarzenia, odgrodziła teren w obawie, że napastnik może mieć na sobie pas szahida, wypełniony materiałami wybuchowymi. Jak twierdzili świadkowie zdarzenia, zabójca miał krzyczeć "Allahu Akbar" ("Bóg jest wielki") - podała Agencja Reutera, powołując się na źródła policyjne. Rzecznik policji oficjalnie zastrzegł, że informacja ta nie jest zweryfikowana.

Funkcjonariusze francuskiej policji przed liceum w Conflans-Sainte-HonorineYOAN VALAT/PAP/EPA

Pięć osób zatrzymanych

Prokuratura wszczęła śledztwo w sprawie "zabójstwa na tle terrorystycznym". W sobotę źródła prokuratorskie potwierdziły, że zabójcą nauczyciela jest 18-letni uczeń tego liceum, urodzony w Moskwie cudzoziemiec pochodzenia czeczeńskiego - podała francuska agencja AFP. Policja zatrzymała pięć kolejnych osób w związku ze sprawą.

Prezydent Emmanuel Macron na miejscu tragicznego zdarzenia ABDULMONAM EASSA/PAP/EPA

Łącznie w rękach policji jest już dziewięć osób, powiązanych z brutalnym morderstwem. W nocy z piątku na sobotę zatrzymano cztery osoby, w tym nieletnią. Według źródeł policyjnych osoby te pochodzą z kręgu rodzinnego zabójcy.

Wcześniej agencja Reutera - powołując się na telewizję BFMTV- poinformowała, że napastnikiem jest 18-latek urodzony w Moskwie. Dziennik "Le Monde" przekazał, że znaleziony przy nim dokument tożsamości wskazuje na pochodzenie czeczeńskie.

Nauczyciel prowadził zajęcia na temat wolności słowa i pokazywał podczas nich karykatury Mahometa. Zabójstwo wstrząsnęło i zaszokowało całą Francję.

"Barbarzyństwo u bram Paryża"

Atak komentują francuskie media.

Dziennik "Le Figaro" informuje, że był to już 33. terrorystyczny atak we Francji od 2017 roku. "Barbarzyństwo u bram Paryża stanowi zagrożenie, które obezwładnia Francję" – komentuje gazeta.

Zastępca redaktora naczelnego "Paris Match" Regis Le Sommier nazwał zabójstwo barbarzyństwem, wskazując, że wprawdzie nadzór służb nad osobami powiązanymi z terrorystami się poprawia, ale obecna wojna terrorystów ze społeczeństwem polega na tym, że "każdy łapie za jakąkolwiek broń i uderza w miastach i na przedmieściach".

Funkcjonariusze francuskiej policjiENEX

"Republika jest atakowana"

Przebywający w Maroku minister spraw wewnętrznych Gerald Darmanin natychmiast wrócił do Paryża i - jak poinformowano - jest w kontakcie z premierem i prezydentem.

Według Reutera prezydent Emmanuel Macron i minister edukacji narodowej Jean-Michel Blanquer pojawili się na miejscu zdarzenia. - To Republika jest atakowana - powiedział minister Blanquer. Deputowany z sąsiedniego departamentu Dolina Oise Aurelien Tache skomentował: - Szok i uczucie strachu towarzyszy nam wszystkim.

- Jeden z naszych obywateli został zamordowany, ponieważ uczył swoich uczniów wolności słowa, aby wierzyć lub nie wierzyć. Nasz rodak padł ofiarą islamistycznego ataku terrorystycznego - powiedział Macron.

Do ataku odniósł się były prezydent Francois Hollande. "Po potwornym zabójstwie nauczyciela szkoły ponownie stają się celem islamistycznego terroryzmu. W obliczu barbarzyństwa musimy być zjednoczeni bardziej niż kiedykolwiek wcześniej" - wezwał na Twitterze.

Atak przed dawną siedzibą "Charlie Hebdo"

Do zabójstwa doszło trzy tygodnie po na dwóch pracowników agencji informacyjnej Premieres Lignes przed budynkiem przy ulicy Nicolas Appert w Paryżu, gdzie mieściła się wcześniej redakcja pisma "Charlie Hebdo". Redakcja ta przed laty opublikowała karykatury Mahometa.

Satyryczny tygodnik przeniósł się jednak pod nowy adres, utrzymywany obecnie w tajemnicy, po atakach terrorystycznych ze stycznia 2015 roku, kiedy to dżihadyści dokonali masakry bronią maszynową w siedzibie redakcji. Zginęło wówczas 12 osób, w tym główni rysownicy gazety.