Świat

Orban chce zbudować "nową Europę Środkową"

Orban chce zbudować

Premier Viktor Orban oświadczył, że Węgry są gotowe zbudować wraz z sąsiadami "nową Europę Środkową". - Taką, w której nie tylko jesteśmy dostawcami dla Europy Zachodniej, ale też jednym z odnoszących największe sukcesy na świecie i najbardziej konkurencyjnych obszarów - oznajmił.

Szef węgierskiego rządu w sobotę wziął udział w uroczystości w Timisoarze (Rumunia), gdzie 30 lat temu wybuchła rewolucja przeciw dyktaturze Nicolae Ceausescu.

Nowa Europa Środkowa

- Jesteśmy gotowi, by wraz z sąsiadami, w tym z Rumunią, zbudować nową Europę Środkową - oświadczył. Europa Środkowa, której wizję nakreślił Orban, to obszar, gdzie "nasze miasta łączą autostrady i szybkie linie kolejowe, gdzie wszyscy mają pracę, gdzie wracają nasi pracownicy, a problemem jest to, co zrobić z chętnymi do pracy zgłaszającymi się z Europy Zachodniej".

Premier Węgier powiedział, że widzi wspaniałą szansę na to, by Rumuni i Węgrzy mogli mieć w przyszłości wspólne cele.

Podkreślił, że Węgry chcą należeć do tych krajów europejskich, w których "najlepiej żyje się, tworzy i mieszka", gdzie produkuje się przy użyciu najnowocześniejszych technologii, gdzie jest najczystsze środowisko. Wskazał także, że Węgry pragną pozostać jednym z najbezpieczniejszych państw. Ten cel, jak ocenił, łatwiej osiągnąć wraz z sąsiadami.

Bunt przeciw komunizmowi

Orban powiedział też, że w 1989 roku świat nie sądził, że jest możliwe, by Rumuni zbuntowali się przeciw komunizmowi, a potem okazało się, że to jednak możliwe.

- My, którzy wbiliśmy gwóźdź do trumny komunizmu, gdy było trzeba, zawsze wiedzieliśmy, że w końcu zwyciężymy. Wiedzieliśmy, że dyktatura najpierw zaskrzypi, a potem się rozpadnie. Nie mogło być inaczej - powiedział.

Oddał przy tym hołd ewangelickiemu biskupowi Laszlo Toekesowi, będącemu przedstawicielem mniejszości węgierskiej, który był ważną postacią rumuńskiej rewolucji w 1989 roku.

Rewolucja w Rumunii

16 grudnia 1989 roku mieszkańcy Timisoary stworzyli żywy łańcuch, by uniemożliwić eksmisję i przeniesienie do innej parafii wówczas jeszcze pastora Toekesa, który otwarcie skrytykował reżim rumuński.

Po wywiezieniu Toekesa przez tajne służby tłum wdarł się do siedziby władz regionalnych, paląc portrety Ceausescu. Żołnierze rozpędzili protest, strzelając do tłumu i zabijając kilkadziesiąt osób. Demonstracje rozprzestrzeniły się na całą Rumunię, co doprowadziło do upadku reżimu Nicolae Ceausescu.

Przemawiając na sobotniej uroczystości, Toekes powiedział, że nie uważa tamtej rewolucji za ukończoną, i jest przekonany, że trzeba ją pokojowo kontynuować. Oddał hołd tym, którzy oddali życie za wolność i którzy odważyli się w grudniu 1989 roku stanąć do walki z "siłami zła". Poprosił też Węgry o dalsze braterskie wspieranie rozpoczętej przed 30 laty walki o wolność.