Świat

"Potrzebujemy obowiązkowych testów na lotniskach i potrzebujemy ich jak najszybciej"

Bawaria, jeden z krajów związkowych Niemiec, tworzy centra testowe na koronawirusa na przejściach granicznych i dworcach kolejowych. Chce też obowiązkowych testów na lotniskach. Zastanawiają się nad nimi też Włosi.

- Bawaria wezwała rząd federalny do jak najszybszego wprowadzenia obowiązkowych testów dla powracających wczasowiczów - powiedział premier tego kraju związkowego Markus Soeder. - Potrzebujemy obowiązkowych testów na lotniskach i potrzebujemy ich jak najszybciej - ocenił. W landzie zaczęto tworzyć dobrowolne centra testowe na koronawirusa na przejściach granicznych, a także na dworcach kolejowych.

W sumie od wybuchu epidemii w Niemczech zakażenie koronawirusem zdiagnozowano u 205 609 osób, zmarło 9118 z nich. Do poniedziałku wyzdrowiało ok. 190 400 osób. Wśród niemieckich krajów związkowych najwięcej infekcji wykryto dotychczas właśnie w Bawarii - 50,5 tysiąca.

Włosi chcą szybkich testów na lotniskach

Nad wprowadzeniem błyskawicznych testów na lotniskach zastanawiają się również Włochy. Dziennik "Il Sole 24 Ore" poinformował o planach wprowadzenia na lotniskach testu na obecność koronawirusa, którego wynik można będzie otrzymać w ciągu 15-20 minut. Minister zdrowia Roberto Speranza zwrócił się w tej sprawie do specjalistów z rzymskiego szpitala zakaźnego Spallanzani, czyli placówki, która od stycznia jest na pierwszej linii walki z koronawirusem. Jeśli próby wiarygodności testów okażą się pomyślne, możliwe będzie badanie pasażerów samolotów na masową skalę.

Zaostrzone przepisy we Włoszech

W regionach podniesione zostały kary za łamanie przepisów "antycovidowych". Pierwszym gubernatorem, który nakazał rygorystyczne egzekwowanie wymogów sanitarnych był szef regionu Kampania, na południu Włoch, Vincenzo De Luca. Na mocy jego rozporządzenia kara za brak maseczki w miejscu, gdzie jest ona konieczna, wynosi 1000 euro. W niedzielę grzywny te zostały wymierzone między innymi w Salerno.

Koronawirus we WłoszechPAP/EPA/GIUSEPPE CATUOGNO

W Lombardii, czyli epicentrum pandemii, 13 osób zostało ukaranych w niedzielę grzywnami w wysokości 400 euro za brak maseczki w metrze. Wysokość kary zmniejszy się do 280 euro, jeśli zapłacona zostanie w ciągu pięciu dni od jej wymierzenia.

W regionie Lacjum zapowiedziano testy dla pasażerów autokarów, przyjeżdżających z tzw. krajów ryzyka, przede wszystkim z Rumunii, gdzie notuje się coraz więcej zakażeń.

- Wydamy rozporządzenie w tej sprawie, bo priorytetem jest obrona Rzymu i Lacjum - powiedział szef wydziału do spraw służby zdrowia we władzach regionalnych Alessio D'Amato. Stołeczna prasa odnotowuje, że autokarami do Wiecznego Miasta wracają w tych dniach z wakacji w Rumunii pochodzące z tego kraju opiekunki osób starszych, a więc najbardziej narażonych na COVID-19.

Koronawirus we Włoszech

Przez pewien czas Włochy stanowiły główne ognisko epidemii w Europie. Obecnie pod względem liczby zachorowań na COVID-19 są nadal trzecim krajem na Starym Kontynencie i 14. na świecie. Do niedzieli odnotowano tam 245 864 zakażenia koronawirusem oraz 35 102 zgony. Oznacza to, że zachorowało 4067 osób na milion mieszkańców.

W poniedziałek władze w Rzymie informowały o 190 nowych infekcjach, we wtorek - o 128, w środę przybyło 280 zakażeń, w czwartek - 306, w piątek - 252, a w sobotę – 274.