Świat

USA: Nie ustają protesty po śmierci George'a Floyda

USA: Nie ustają protesty po śmierci George'a Floyda

W Stanach Zjednoczonych nie ustają protesty po śmierci Afroamerykanina George'a Floyda. W nocy z niedzieli na poniedziałek (z 31 maja na 1 czerwca) protestujący zgromadzili się tłumnie przed Białym Domem. Przed rezydencją prezydenta USA podpalano samochody, zdewastowany został pomnik Tadeusza Kościuszki, a w kościele św. Jana, naprzeciw Białego Domu, pojawił się ogień. Dochodzi do starć z policją. Funkcjonariusze używają gazu łzawiącego, nad kilkoma ulicami unosi się dym.

Na kilkanaście minut przed początkiem godziny policyjnej w Waszyngtonie (została ustalona od godz. 23 do 6 rano dnia następnego czasu lokalnego), pod Białym Domem wciąż protestowało kilka tysięcy ludzi. Przed rezydencją prezydenta USA podpalono samochody.

Przed Białym Domem zdewastowany został także pomnik Tadeusza Kościuszki.

Cokół pomnika polskiego i amerykańskiego bohatera narodowego zamalowano antyprezydenckimi napisami. Informację o tym podał jako pierwszy, obecny na miejscu zdarzenia korespondent RMF Paweł Żuchowski.

W trakcie waszyngtońskich protestów sprofanowano również m.in. Pomnik II Wojny Światowej położony na Narodowych Błoniach.

Amerykańskie media w niedzielę (31 maja) doniosły, że w piątek (29 maja) w trakcie protestów prezydent USA Donald Trump wraz z rodziną na krótko został skierowany do bunkra pod Białym Domem.

Ogień w kościele, plądrowane sklepy

W piwnicy kościoła episkopalnego św. Jana naprzeciwko Białego Domu w nocy pojawił się ogień. Światła zazwyczaj oświetlające oficjalną rezydencję prezydenta USA zostały wyłączone. Po centrum Waszyngtonu co chwilę niesie się odgłos strzałów.

Jak poinformowała straż pożarna, pożar udało się ugasić. Policja mówi o podpaleniu.

W mediach społecznościowych pojawiają się informacje, iż w niektórych dzielnicach stolicy USA są plądrowane sklepy.

Amerykańskie media podają, że Biały Dom poprosił swoich pracowników, by przyjeżdżając w poniedziałek, 1 czerwca, do pracy, ukrywali swoje przepustki aż do momentu wejścia do prezydenckiej rezydencji.

Śmierć 46-letniego czarnoskórego George'a Floyda

Zarzewiem zamieszek stała się sprawa 46-letniego czarnoskórego George'a Floyda, który zmarł w trakcie zatrzymania przez policję w Minneapolis.

W poniedziałek, 25 maja, do internetu trafiło nagranie z incydentu, na którym widać, jak jeden z policjantów brutalnie przyciska mężczyźnie kolanem szyję do ziemi, nie reagując na jego krzyki, że nie może oddychać. Wkrótce mężczyzna zmarł. Słowa przyciskanego do ziemi Floyda - "Nie mogę oddychać" - stały się głównym hasłem protestów.

Śmierć Floyda wywołała gwałtowne protesty i zamieszki w wielu innych amerykańskich miastach. W czasie protestów śmierć poniosły już trzy osoby - w Detroit, Oakland i Minneapolis.