Świat

Władze szykują się na kolejny protest. Z trasy marszu znikają barierki i przystanki

Władze szykują się na kolejny protest. Z trasy marszu znikają barierki i przystanki

Hongkońska policja zaczęła usuwać z ulic w centrum miasta płoty i przystanki autobusowe. Mogłyby one być wykorzystane przez demonstrantów w zaplanowanym na niedzielę kolejnym masowym proteście - podał dziennik "South China Morning Post".

Policja zażądała od organizatora niedzielnej manifestacji, Obywatelskiego Frontu Praw Człowieka (CHRF), aby ze względów bezpieczeństwa znacznie skrócił trasę marszu i zakończył go o godz. 21, a nie o północy, jak planowano. CHRF złożył w tej sprawie odwołanie do miejskich władz - poinformowała publiczna stacja RTHK.

Żelazne płoty usunięto ze 100-metrowego odcinka ulicy Glouster Road w pobliżu Parku Wiktorii w okolicy Causeway Bay. Na miejscu ogrodzenia rozciągnięto pomarańczową taśmę - widać na zdjęciach opublikowanych przez "SCMP".

Według części opozycyjnych aktywistów płot zdemontowano, aby demonstranci nie mogli użyć jego części do budowy barykad w przypadku okupacji ulic. Źródło policyjne gazety powiedziało, że demontaż jest standardową procedurą w celu utrzymania porządku w czasie wydarzenia z udziałem dużej liczby osób.

Rzecznik jednej z korporacji autobusowych powiadomił o zdjęciu z ulic części przystanków. "Ze względów bezpieczeństwa niektóre ruchome przystanki autobusowe zostały tymczasowo zabrane, by uniknąć możliwych urazów, jeśli ich słupki zostałyby przewrócone przez przemieszczający się tłum" - oświadczył.

Masowe protesty w Hongkongu

Od początku czerwca w Hongkongu miało miejsce siedem masowych manifestacji oraz kilka innych, mniejszych protestów przeciwko popieranemu przez Pekin projektowi nowelizacji prawa ekstradycyjnego, która umożliwiłaby m.in. przekazywanie podejrzanych władzom Chin kontynentalnych. W jednym z marszów organizowanych przez CHRF przeszły według Frontu prawie 2 mln osób.

Władze Hongkongu utrzymują, że zmiana przepisów jest konieczna, aby uniemożliwić zbiegłym kryminalistom ukrywanie się w tym specjalnym regionie administracyjnym ChRL. Wielu odbiera jednak zawieszony obecnie projekt jako kolejny przejaw ograniczania autonomii Hongkongu przez władze centralne w Pekinie.

Manifestacje z reguły rozpoczynały się pokojowo, ale w kilku przypadkach grupy protestujących okupowały ulice, co prowadziło do brutalnych starć z policją, w których obrażenia odniosło łącznie ponad 100 osób. Demonstranci używali m.in. metalowych płotów i bambusowych drągów do budowania własnych barykad.

Uczestnicy demonstracji domagają się m.in. śledztwa w sprawie działań policji podczas protestu w okolicy budynków rządowych z 12 czerwca, gdy funkcjonariusze użyli gazu łzawiącego, armatek wodnych, gumowych kul i pałek. Brutalność policji tego dnia potępiało wielu komentatorów, choć lokalni urzędnicy i niektórzy przedstawiciele obozu propekińskiego chwalili policjantów.

Kartoniki z napojami i poparcie dla policjantów

W piątek propekiński Sojusz Sprawiedliwości przekazał funkcjonariuszom 10 tys. kartoników z napojami w dowód wdzięczności za ich zaangażowanie. Przewodnicząca tej grupy Leticia Lee poparła policję w "nieokazywaniu litości uczestnikom zamieszek", jak władze określały niektóre protesty. Oceniła też, że policjanci potrzebują podniesienia morale przed "zbliżającymi się zamieszkami".

Kilkadziesiąt osób zatrzymano już w związku z protestami z ostatniego miesiąca, w tym ze starciami z policją w centrum handlowym w Sha Tin, włamaniem do siedziby lokalnego parlamentu i dwukrotnym oblężeniem kwatery głównej hongkońskiej policji.

Tymczasem władze Tajwanu oświadczyły w piątek, że są gotowe pomóc Hongkończykom, "których bezpieczeństwo i wolność są zagrożone z powodów politycznych". Wcześniej hongkoński dziennik "Apple Daily" podał, że 30 uczestników protestów stara się o azyl na Tajwanie, a 30 kolejnych planuje to zrobić.

Protesty w Hongkongu w związku z planami zmian w prawie ekstradycyjnym