Tech

Były szef BOA: policjant mógł zostać odebrany jako bandyta

Były szef BOA: policjant mógł zostać odebrany jako bandyta

Robert Zieliński: Policyjni antyterroryści, których obawiali się najpoważniejsi polscy przestępcy, dziś zasłynęli z bicia kobiet. Jak pan ocenia wydarzenia z placu Powstańców Warszawy?

Wojciech Majer: Mam świadomość, że renoma BOA, na którą pracowały pokolenia funkcjonariuszy, jest zagrożona, jak chyba nigdy w kilkudziesięcioletniej historii pionu antyterrorystycznego. Jednak by o tym mówić, najpierw trzeba przeanalizować, co się tak naprawdę wydarzyło tego dnia.

Czyli jakie były zadania postawione przed funkcjonariuszami?

Z miarodajnych źródeł wiem, że ich głównym zadaniem była ochrona protestujących przed atakami na przykład ze strony pseudokibiców. Tak jak to miało miejsce choćby 30 października podczas największej z dotychczasowych demonstracji. Wtedy, gdy na wysokości ronda de Gaulle’a końcówkę demonstracji zaatakowali kibole, do akcji wkroczyli właśnie funkcjonariusze oddziałów kontrterrorystycznych. Błyskawicznie wyeliminowali zagrożenie dla pokojowo demonstrujących ludzi.

W tym przypadku dowódca BOA otrzymał polecenie, by oddelegować funkcjonariuszy właśnie do ochrony marszu. Zaszła jedna zasadnicza zmiana wobec tego, co się działo 30 października czy później 11 listopada podczas Marszu Niepodległości.

Jaka?

W łańcuchu dowodzenia operacją nie było szefa BOA inspektora Dariusza Zięby.