Tech

"Jeśli Duda przegra, to wszystko się rozleci. Myślę, że tam już jest jakiś Brutus, który ostrzy sztylet"

Słychać różne trzaski z głębi PiS-owskiego obozu. Jeśli prezydent Andrzej Duda wygra, to Jarosław Kaczyński jeszcze zdoła utrzymać spójność tej formacji. Ale jeśli przegra, to wszystko się rozleci - mówił w czwartek w "Rozmowie Piaseckiego" na antenie TVN24 były premier Leszek Miller. Dodał, że jego zdaniem PiS "trzyma się tylko na jednym swoim liderze".

Leszek Miller ocenił w "Rozmowie Piaseckiego" w czwartek, że kandydat Koalicji Obywatelskiej na prezydenta Rafał Trzaskowski ma bardzo poważne szanse i "w drugiej turze reelekcja pana prezydenta Dudy nie jest przesądzona".

"Tam już jest jakiś Brutus"

- To, że słychać różne trzaski z głębi PiS-owskiego obozu, to jasne. Jeśli Duda wygra, to Kaczyński jeszcze zdoła utrzymać spójność tej formacji przynajmniej do najbliższych wyborów. Ale jeśli Duda przegra, to to się wszystko rozleci. Myślę, że tam już jest jakiś Brutus, który ostrzy sztylet, a może kilku Brutusów - powiedział Miller.

Ocenił, że słusznie, że Lewica nie zmieniła kandydata na prezydenta (Roberta Biedronia) po 10 maja. Dodał, że tylko Platforma Obywatelska skorzystała z tej możliwości.

- To głównie dlatego, że pani (Małgorzata - red.) Kidawa-Błońska w pewnym momencie wysłała sygnał, że być może nie weźmie udziału w tych wyborach. Nawiasem mówiąc, to był sygnał bardzo szlachetny i bardzo rzeczowy, dlatego że przecież tamte wybory miały się odbyć przy całkowitym pogwałceniu przepisów konstytucji. Skoro wysłała taki sygnał do elektoratu, że nie będzie głosować, to elektorat sobie pomyślał - to po co my mamy na nią głosować? Ale inni kandydaci tego nie zrobili. Dlaczego akurat SLD ma robić coś, czego inni nie zrobili? - pytał Miller.

"Aleksander Kwaśniewski już nie może, a Leszek Miller nie chce"

Na pytanie, czy nie widzi na lewicy kogoś lepszego na postpandemiczną kampanię wyborczą, były premier odpowiedział, że "Aleksander Kwaśniewski już nie może, a Leszek Miller nie chce".

- To jest taki troszkę żart oczywiście, ale ja to już kiedyś mówiłem - to jest trochę tak jak z Polską reprezentacją piłki nożnej. Zdarzyła się fantastyczna grupa piłkarzy pod dyrekcją pana Górskiego, 1974 rok, wielkie mistrzostwa świata, a potem przez wiele lat i do dzisiaj jest, jak jest. Trzeba poczekać, być może jeszcze kilka lat, aż się podobna reprezentacja narodzi. W stosunku do partii politycznych jest tak samo - powiedział. Wymienił przy tym przykład lidera, jakim był Donald Tusk.

- Jeżeli Jarosław Kaczyński odejdzie z polityki, odejdzie z PiS-u, to to będzie jednocześnie koniec PiS-u, bo akurat ta partia trzyma się tylko na jednym swoim liderze - zaznaczył gość Konrada Piaseckiego.