Tech

Mieszka w USA, podejrzewa, że może być zaginionym 26 lat temu w Polsce dzieckiem. Zrobią testy genetyczne

Mieszka w USA, podejrzewa, że może być zaginionym 26 lat temu w Polsce dzieckiem. Zrobią testy genetyczne

27-letnia kobieta mieszkająca w Stanach Zjednoczonych dowiedziała się, że została adoptowana. Rozpoczęła poszukiwania, by znaleźć swoją prawdziwą rodzinę. I tak trafiła do Legnicy (województwo dolnośląskie). Policja sprawdza teraz, czy to może być zaginiona niemal 26 lat temu dziewczynka.

Mieszkająca w Stanach Zjednoczonych 27-letnia kobieta niedawno dowiedziała się, że została adoptowana. - Zaczęła szukać informacji o swoim pochodzeniu. W internecie, na stronach poświęconych osobom zaginionym, znalazła zdjęcia zaginionego w 1994 roku w Legnicy dziecka, a także wykonany przez policję portret pokazujący, jak może wyglądać po latach - mówi Jagoda Ekiert z policji w Legnicy. I dodaje, że kobieta stwierdziła, że jest podobna do poszukiwanej wówczas dziewczynki.

Testy genetyczne mają pomóc w potwierdzeniu pokrewieństwa

27-latka zwróciła się do Interpolu o pomoc w ustaleniu swojej tożsamości. - Z kolei Interpol zwrócił się do nas z prośbą o sprawdzenie sprawy i ustosunkowanie się do niej. Następnego dnia nasi funkcjonariusze skontaktowali się z kobietą, która nie zna języka polskiego. Są z nią w stałym kontakcie - relacjonuje Ekiert. I dodaje, że tym samym policjanci wrócili do sprawy zaginięcia dziecka sprzed 26 lat.

Kolejnym krokiem będzie przeprowadzenie badań genetycznych zmierzających do ustalenia lub wykluczenia pokrewieństwa pomiędzy 27-latką a rodziną zaginionej dziewczynki z Legnicy. - Materiał genetyczny zostanie pobrany zarówno od tej kobiety, jak i od legnickiej rodziny. Jednak musimy poczekać, bo mama zaginionej dziewczynki aktualnie przebywa poza granicami Polski. Czekamy, aż wróci do kraju - podkreśla rzeczniczka policji w Legnicy.

Czy to możliwe, że to zaginiona Monika?

26 lat temu w Legnicy zaginęła kilkunastomiesięczna Monika. To była jedyna taka sprawa. Dziewczynka zniknęła 16 lipca 1994 roku. Tego dnia dziecko gorączkowało. Dziadkowie zabrali dziewczynkę do lekarza. Później poszli do apteki, by zrealizować receptę. Zostawili wnuczkę pod opieką ojca dziewczynki, którego chwilę wcześniej spotkali na jednej z ulic. Nie wiedzieli, że po wyjściu z apteki Moniki już nie zobaczą. Ojciec z córką zapadli się pod ziemię.

Rodzina i policja szukali ojca i małej Moniki. Przez kilka lat bezskutecznie. Mężczyzna pozostawał nieuchwytny i nie dawał znaku życia. Stał się też głównym podejrzanym w sprawie zaginięcia dziewczynki. Za Robertem B. wystawiono międzynarodowy list gończy. Zatrzymano go w 1998 roku na terenie Austrii. Przewieziono do Polski i początkowo tymczasowo aresztowano. Jednak po uchyleniu aresztu mężczyzna z kraju uciekł. I przez kolejnych kilka lat ponownie - pomimo wydania za nim listów gończych i Europejskiego Nakazu Aresztowania - był nieuchwytny.

Do śledczych zgłosił się w końcu sam. Chciał wrócić do Polski, ale pod warunkiem otrzymania listu żelaznego. Ten gwarantował mu pozostanie na wolności do zapadnięcia wyroku sądu. Mężczyzna - za uprowadzenie i sprzedaż córki - odpowiadał z wolnej stopy. W trakcie procesu, który rozpoczął się w 2007 roku, do winy się nie przyznawał. Choć wcześniej, w trakcie składania wyjaśnień w prokuraturze, przyznał, że sprzedał dziewczynkę za 20 milionów starych złotych. Jednak wersji tego, co się stało, ojciec Moniki przedstawiał kilka, na przykład, że pojechał z córką do Czech, a dziecko zginęło w wypadku. Ostatecznie wszystko odwołał, zapewniając, że jest niewinny. Sąd - za uprowadzenie i sprzedaż dziecka - skazał go na 15 lat pozbawienia wolności. Od wyroku się odwołał, ale apelację przegrał. A w 2010 roku Sąd Najwyższy oddalił kasację w tej sprawie.

Do 2013 roku mężczyzna był poszukiwany przez policję. Wszystko dlatego, że po sądowym wyroku, ponownie wyjechał z Polski. .

Do tej pory nie udało się ustalić, co tak naprawdę stało się z dziewczynką. Dziś, jeśli żyje, miałaby 27 lat. Tyle, co kobieta ze Stanów Zjednoczonych.

O podejrzenia 27-letniej Amerykanki i jej ewentualne związki z Legnicą chcieliśmy zapytać babcię zaginionej przed laty Moniki. Kobieta jednak nie chciała o tym rozmawiać. Zastrzegła, że o wszystkim chętnie porozmawia, ale dopiero, gdy Monika się odnajdzie.

Monika zaginęła niemal 26 lat temu w LegnicyGoogle Maps