Tech

"Najspokojniejsze dziecko na świecie". We Wrocławiu na świat przyszedł leniwiec

Całe dnie spędza na brzuchu mamy. Tylko je i śpi. Z biegiem czasu zacznie odkrywać otoczenie. We wrocławskim ogrodzie zoologicznym urodził się malutki leniwiec, pierwszy w historii tego zoo.

Maluch przyszedł na świat 15 września. Jak na razie nie wiadomo, jakiej jest płci. Nie można tego sprawdzić, gdyż nie odstępuję on matki - 10-letniej Celiny - na centymetr. Rodzinkę można zobaczyć w pawilonie małpiarni.

- Celinka została matką po raz pierwszy. Urodziła młode i bardzo dobrze się nim opiekuje, co nie zawsze jest takie oczywiste. Zachęcam do obserwacji matki z młodym. Podejrzewam, że to może być najspokojniejsze dziecko na świecie. Spędza całe dnie na brzuchu mamy. Na razie zajmuje się tylko jedzeniem i spaniem, ale wkrótce zacznie poznawać otoczenie - mówi Przemysław Lesiakowski, opiekun zwierząt we wrocławskim zoo.

Życie na drzewie

Przy okazji narodzin zoo przytacza cały szereg ciekawostek z życia leniwców. Pracownicy wyjaśniają m.in. skąd bierze się ich "lenistwo". Żyją w Ameryce Południowej, gdzie pokarmu mają pod dostatkiem przez cały rok. Nie muszą za nim biegać. Oddychają wolno, 6 do 8 oddechów na minutę. Trawienie posiłku potrafi im zająć nawet miesiąc, wypróżniają się raz na tydzień.

- Leniwce spożywają niskoenergetyczny pokarm, głównie liście, więc muszą nim rozsądnie gospodarować. Stąd to pozorne lenistwo - podkreśla Lesiakowski.

Co jeszcze? Na lądzie są niezdarne i bezbronne, ale już w wodzie radzą sobie dużo lepiej. Mają szorstką w dotyku sierść, będącą m.in. miejscem składanie w niej jaj niektórych gatunków ciem czy chrząszczy. Posiadają 24 pary żeber, dwa razy więcej niż ludzie. Przednie kończyny mają dłuższe niż tylne. Prowadzą samotniczy, nocny tryb życia. Są szczerbakami, czyli posiadają zredukowane uzębienie, a ich kuzynami są mrówkojady i pancerniki. Mają słaby wzrok i słuch, ale za to świetny węch.

We wrocławskim zoo na świat przyszedł leniwiec

Populacja maleje

Jak widać leniwce to fascynujące stworzenia. Niestety, ich populacja w naturze maleje.

- Rola hodowli w ogrodach zoologicznych rośnie, bo zwierzęta te tracą siedliska przez wycinkę dżungli oraz przecinanie miejsc ich występowania drogami. Niestety giną również próbując wdrapywać się na słupy i linie wysokiego napięcia. Wciąż też poluje się na nie dla mięsa. Póki nie nauczymy się chronić ich w naturze, to hodowle zamknięte będą niezbędne - opowiada Radosław Ratajszczak, prezes Zoo Wrocław.