Tech

"Niewykorzystana szansa". Była szefowa kampanii prezydenta Andrzeja Dudy o konwencji

Statyczne One Man Show. Trudno utrzymać uwagę przy tak długim monologu - oceniła piątkową konwencję prezydenta Andrzeja Dudy była szefowa jego kampanii, Jolanta Turczynowicz-Kieryłło. O wystąpieniu prezydenta mówili również publicyści.

W piątek w hali Transcolor w Szeligach pod Warszawą, bez udziału publiczności, odbyła się konwencja wyborcza prezydenta Andrzeja Dudy.

Konwencja prezydenta Andrzeja Dudymateriały organizatora

"Dzisiejsza Konwencja Programowa to niewykorzystana szansa PAD" - oceniła na Twitterze była szefowa kampanii prezydenta Andrzeja Dudy, Jolanta Turczynowicz-Kieryłło. "Statyczne ponad godzinne One Man Show" - dodała.

Oceniła też, że "trudno utrzymać uwagę przy tak długim monologu bez przerw, bez klipów, z niekorzystnym oświetleniem". Na koniec wpisu użyła łacińskiego zwrotu "Non sit diu prudenter", który w wolnym tłumaczeniu oznacza "długo nie znaczy mądrze".

"W najbliższym czasie nie są planowane żadne wybory"

Na antenie TVN24 konwencję komentowali też Łukasz Lipiński z tygodnika "Polityka" oraz Jacek Prusinowski z Radia PLUS.

- Pierwsza rzecz, która mnie zaskakuje, to to, że Andrzej Duda odbywa konwencję wyborczą, bo to jest dla mnie zastanawiający fakt, ponieważ według mojej wiedzy w najbliższym czasie nie są planowane żadne wybory. W każdym razie wybory, które byłyby zgodne z prawem i wybory, które by spełniały jakieś standardy, więc moim zdaniem organizowanie konwencji jest trochę od czapy - stwierdził Lipiński, po czym dodał, że "to był taki żart i ironia". - Wydaje mi się, że jakby ta konwencja jest taką troszeczkę wisienką na torcie tej całej próby przedłużenia sobie władzy w sposób absolutnie niedemokratyczny. Ta majowa usługa pocztowa, z którą mamy mieć do czynienia, jeśli ona dojdzie do skutku, a wciąż mam nadzieję, że nie dojdzie, z prawdziwymi wyborami nie ma nic wspólnego - wyjaśnił publicysta.

Jego zdaniem Duda "w kilku punktach drastycznie się mijał z rzeczywistością". - Na przykład pomysł powołania funduszu medycznego. Czy ktoś w otoczeniu prezydenta mógłby mu uświadomić, że istnieje coś takiego, co się nazywa Narodowy Fundusz Zdrowia i ten Narodowy Fundusz Zdrowia cierpi na niedofinansowanie i to jego obóz polityczny nie może znaleźć sposobu na to, żeby go dofinansować w odpowiednim stopniu mimo próśb, protestów, propozycji ze strony środowisk medycznych, rezydentów, pacjentów, organizacji i tak dalej - powiedział.

- Pan prezydent Duda chce sobie stworzyć fundusz medyczny, z którego co jakiś czas będzie dawał pieniądze na jakąś jedną kosztowną operację i będzie mógł się sfotografować z chorym dzieckiem, które pojedzie na tę operację, zamiast przyczynić się do tego, żeby tego rodzaju problemy były rozwiązywane systemowo, a pieniądze płynęły do służby zdrowia - ocenił Lipiński.

"Dzisiaj każdą złotówkę lepiej obejrzeć dwa razy"

Jacek Prusinowski ocenił z kolei wystąpienie prezydenta jako "ostrożne", a nie "oderwane od rzeczywistości", między innymi w kontekście tego, co mówił o wsparciu dla przedsiębiorców dotkniętych kryzysem. - Jeśli chodzi o obietnice na przyszłość to myślę, że nie za wiele ich usłyszeliśmy - stwierdził, wymieniając między innymi zapowiedź zasiłków dla bezrobotnych oraz osób, które straciły pracę na skutek epidemii.

- Nie podobało mi się to, że prezydent o 14 emeryturze powiedział, że będzie najprawdopodobniej w przyszłym roku, bo myślę, że to nie jest czas na takie kolejne socjalne obietnice. Ten czas niepewności nie powinien skłaniać do tego, żeby szerokim strumieniem miały płynąć pieniądze bez jakiegoś konkretnego celu - mówił dziennikarz. - Można wesprzeć tych najbiedniejszych emerytów, czy tych, którzy tracą pracę. Jasne, jest też strona popytowa gospodarki i ważne, żebyśmy to zasilali, żeby nasza gospodarka nie gasła po prostu od dołu, ale dzisiaj każdą złotówkę lepiej obejrzeć dwa razy i wydać ją sensowniej dla tego, kto faktycznie jej potrzebuje - dodał.

"Typowa taktyka prezydenta w tych wyborach"

Publicyści komentowali też deklarację prezydenta, że w swojej kadencji nie pozwoli na likwidację programu 500 plus. - To jest taka typowa taktyka prezydenta w tych wyborach. Znaczy najpierw kreujemy jakieś zagrożenie, że są jakieś ciemne siły, które chcą coś zabrać, a potem, że my was obronimy - stwierdził Lipiński.

Lipiński przypomniał, że poza 500 plus inny pomysł prezydenta to to, że obroni Polskę przed prywatyzacją służby zdrowia. - Ja nie słyszałem, żeby jakakolwiek partia polityczna proponowała prywatyzację służby zdrowia na dużą skalę. Co więcej, nie słyszałem też, żeby inwestorzy jakoś się pchali do służby zdrowia, bo w polskich warunkach w dużym stopniu służba zdrowia, zwłaszcza te cięższe zabiegi, to jest dziedzina bardzo deficytowa i naprawdę trudno sobie wyobrazić, żeby ktoś chciał na tym zarobić - wyjaśniał publicysta "Polityki". - Jeżeli ktoś sprywatyzował służbę zdrowia, to w pewnym sensie zrobił to PiS, bo rozdawał pieniądze, a nie inwestował w publiczną służbę zdrowia. W związku z czym ci ludzie, którzy dostawali gotówkę do ręki, jeśli mieli jakieś problemy zdrowotne, szli do lekarza prywatnie i te pieniądze, które dostawali od państwa, tam wydawali - dodał.

Zdaniem Prusinowskiego "nie ma się co dziwić temu, że prezydent mówi o 500 plus i o tym, że on i jego obóz są gwarantem utrzymania tego właśnie świadczenia". - 500 plus jednak zmieniło Polskę. To nie jest tak, że to jest jakiś jeden z wielu programów, który był w ostatnich latach, tylko to była rewolucyjna zmiana. To, że w kampanii wyborczej prezydent Andrzej Duda podkreśla to, że to właśnie jego środowisko polityczne, jego obóz rządzący, którego on jest istotnym elementem, wprowadziło 500 plus, absolutnie mnie nie dziwi - powiedział.

- Pomysły ograniczenia 500 plus przypomnę, że pojawiały się w ostatnich latach. Chociażby Platforma Obywatelska mówiła o powiązaniu 500 plus z pracą. Pewnie by tego nie zrobiła, wątpię, by ktoś się porwał na zlikwidowanie czy ograniczenie 500 plus, ale gdzieś takie słowa padały - przypomniał dziennikarz Radia PLUS.