Tech

Odjechać wirusowi, czyli wirtualny zakup realnego samochodu

Odjechać wirusowi, czyli wirtualny zakup realnego samochodu

Zmagania z koronawirusem sprawiły, że jedyny realny kontakt z dilerem, to chwila, gdy jego przedstawiciel zaparkuje nowe auto pod domem.

Trzy lata temu odwiedzającym salon samochodowy w Tokio zaprezentowano urządzenie pomagające w kupowaniu aut. Chętni zakładali coś w rodzaju kasku połączonego z goglami do wirtualnej rzeczywistości i przez milisekundy oglądali zdjęcia ludzi, przyrody, samochodów i miast. Maszyneria zaś badała fale przepływające przez ich mózg podczas projekcji – tak, że po kilku sekundach dostawali zdjęcia auta, które było idealne dla nich. Pieśń przyszłości? Możliwe.

Czytaj też: Miały być elektryki, a są hybrydy. „Japończycy” ratują rządowe ekostatystyki

Bardziej realne okazało się jednak zagrożenie spowodowane koronawirusem i idące za nim ograniczenia w kontaktach międzyludzkich. Całe sieci dilerskie przeniosły się do sieci www. Tak jest choćby w Lexusie, gdzie w połowie marca uruchomiono internetowy salon. Wystarczy „kliknąć” w odpowiedni przycisk na stronie dealera, by połączyć się ze sprzedawcą i odbyć wideokonferencję. Podczas rozmowy można dobrać kolor auta, skonfigurować wyposażanie, akcesoria, czy ofertę finansową. Mało tego dostępna jest też wideoprezentacja pojazdów dostępnych na placu. Inaczej niż dotychczas na podpisanie umowy kupna-sprzedaży auta nie trzeba zgłaszać się do salonu. Dokumenty są wysyłane kurierem. Pozostanie czekać na gotowe auto, które firma dostarczy pod drzwi. Lexus testował to rozwiazanie od jesieni licząc na to, że ułatwi to życie klientom. Sytuacja sprawiła, że pilotaż stał się wiodącą ofertą.

Tyle, że firmy motoryzacyjne do takiej zmiany przygotowywały się od dawna. Kupowanie samochodów, choć nie tak futurystyczne jak pokazane na tokijskim salonie (i nie wymuszone pandemią) już dawno stało się zdecydowanie bardziej online. Konfigurator samochodów na którym można samemu wybrać model, napęd i wyposażenie samochodu to właściwie obowiązujący od kilku lat standard, czasem wzbogacony wirtualną wizytą w wybranym aucie. Efekt? Już w ubiegłym roku wpływowy kalifornijski think tank RethinkX i prestiżowy magazyn „The Economist” wieszczą, że już za dekadę tradycyjne salony samochodowe znikną, a autohandel przeniesie się do sieci oraz mniejszych salonów – miejsc spotkań.

Lexus w Polsce już jakiś czas temu poszedł krok dalej. Firma na swojej stronie pozwala zarezerwować samochód online. Klient wybiera parametry techniczne, ale także finansowanie np. dopasowywał ratę leasingu. Zostawała jedna wizyta w salonie by dopełnić formalności. Teraz i ona stała się jakby mniej potrzebna. Na szczęście samochód i droga pozostają realne.

Czytaj też: Klimat na hybrydę