Tech

Są pewni, że wyjaśnili zagadkę brutalnego zabójstwa sprzed 32 lat. "Zabójca Aniki już nie żyje"

Są pewni, że wyjaśnili zagadkę brutalnego zabójstwa sprzed 32 lat.

Rozebrane ciało piętnastoletniej łodzianki znalazł przypadkowy przechodzień 30 sierpnia 1989 roku. Sprawca nigdy nie odpowiedział za zabójstwo i gwałt. - Funkcjonariusze z Archiwum X są pewni, że za zbrodnią stał jej ówczesny znajomy, który zmarł pięć lat temu - przekazuje inspektor Mariusz Ciarka z Komendy Głównej Policji.

Anika miała piętnaście lat, kiedy została w nocy zaatakowana w parku. Sprawca ją udusił i zgwałcił. Biegli badający miejsce zbrodni stwierdzili, że dziewczyna walczyła o życie i najpewniej sprawca przez jakiś czas po ataku musiał mieć obrażenia.

Niestety, żadnej z wytypowanych przez ówczesnych śledczych osób nie udało się udowodnić winy. Prokuratorzy, którzy umorzyli śledztwo z powodu niewykrycia sprawcy. Kilka lat później, w 1993 roku, zbrodnię przypisano Leszkowi P., "wampirowi z Bytowa". W śledztwie Leszek P. przyznał się do ponad 60 morderstw. Podczas procesu zmienił jednak wyjaśnienia i nie przyznał się do żadnego zarzutu. Twierdził, że do obciążenia samego siebie namówili go policjanci, obiecując lepsze traktowanie oraz dając paczki z żywnością i alkohol.

W sprawie 15-letniej łodzianki "wampir z Bytowa" został ostatecznie uniewinniony od zabójstwa w 1996 roku.

OGLĄDAJ TVN24 W INTERNECIE

Skoro nie "wampir", to kto?

Inspektor Mariusz Ciarka, rzecznik Komendy Głównej Policji przekazuje, że w 2018 roku sprawa znowu była dokładnie analizowana przez policyjnych ekspertów. Działo się to niedługo po tym, gdy "Wampir z Bytowa" zakończył odsiadywanie kary w więzieniu i trafił do zamkniętego ośrodka w Gostyninie.

- W uzgodnieniu z Prokuraturą Krajową oraz Prokuraturą Regionalną w Gdańsku, po uzyskaniu zgody Sądu Okręgowego w Słupsku do sprawy powrócili policjanci z Zespołu ds. Przestępstw Niewykrytych Wydziału Dochodzeniowo-Śledczego Biura Kryminalnego Komendy Głównej Policji - przekazuje Ciarka.

Eksperci z Archiwum X jeszcze raz przejrzeli akta i zbadali zabezpieczone dowody z wykorzystaniem nowoczesnych technologii. Podejrzenie padło na jednego z ówczesnych znajomych Aniki, wtedy 21-letniego mężczyzny.

- Problem był jednak taki, że mężczyzna zmarł w 2015 roku. Do ostatecznego rozwiązania zagadki potrzebny był kod DNA potencjalnego sprawcy - przekazuje Mariusz Ciarka.

Ostatecznie próbki kody genetycznego pobrano od dzieci nieżyjącego mężczyzny. - Analiza jednoznacznie wykazała, że to on był sprawcą. Ślady DNA, które na ciele ofiary zostały zabezpieczone z całą pewnością zostawił sprawca. Dzięki temu wiemy, że zabójca jest w grobie i niestety nie odpowiedział za swój czyn - kończy rzecznik KGP.

Na podstawie zgromadzonego materiału dowodowego Prokuratura Regionalna w Gdańsku umorzyła wszczęte śledztwo.

Do zbrodni doszło w 1989 roku