Tech

Taśma Neumanna - taśma Ardanowskiego

Taśma Neumanna - taśma Ardanowskiego

Można było przewidzieć, że kilka dni przed 13 października obaj główni pretendenci odpalą duże - politycznie ładunki wybuchowe. I odpalili: jedni rozmowę Sławomira Neumanna z 2017 r. ze jego partyjnymi kolegami na temat sytuacji wewnątrz Platformy Obywatelskiej; drudzy rozmowę Jana Krzysztofa Ardanowskiego z przełomu sierpnia i września tego roku, z urzędnikami Agencji Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa.

PiS, media rządowe i prorządowe biją na alarm w sprawie słów Neumanna. On minimalizuje problem, sprowadzając go do częstych wyrazów  nieparlamentarnych padających z jego ust w tej rozmowie. Ale problem jest poważniejszy niż nieparlamentarny język. Bo były wiceminister zdrowia mówi tam, że partia będzie bronić jak niepodległości swoich działaczy, jeśli przytrafi im się kolizja z prawem. I więcej: ocenia, że zarzuty stawiane prezydentowi Gdańska Pawłowi Adamowiczowi (pamiętajmy, że rozmowa toczy się w 2017 roku) są poważne, mówi nawet, że może się to skończyć "wyprowadzeniem go w kajdankach". Jakkolwiek media rządowe i prorządowe zapewne w najbliższych dniach (a zarazem ostatnich dniach kampanii) użyją tej taśmy jako pretekstu, żeby ukazać Platformę jako formację do cna zdemoralizowaną, to nawet to, co tam rzeczywiście jest, jest dla Platformy kłopotliwe.

Z kolei opozycja (z oczywistych powodów szczególnie PSL) bije na alarm z powodu słów ministra rolnictwa. PiS też zapewne będzie odwracać kota ogonem, twierdząc, że słowa ministra są wyrazem troski o polskich rolników. Bo są, ale problem leży gdzie indziej. Minister bowiem nie pozostawia suchej nitki na pracy Agencji. W czasie blisko półgodzinnej wypowiedzi stawia jej urzędnikom bardzo ciężkie zarzuty. O bardzo duże opóźnienia w rozpatrywaniu wniosków rolników. Chodzi o tysiące wniosków, które powinny być załatwione w dwa miesiące, a leżą w Agencji latami, minister mówi: "to kpina z rolników". O asekuranctwo urzędników, którzy boją się podejmowania decyzji i zasłaniają się opiniami prawników. O realne zagrożenie utraty pieniędzy dla rolników z dotacji unijnych. Mówi także otwartym tekstem, że personel Agencji jest z nominacji PiS-u, że pracuje już w tym składzie czwarty rok i w tej sytuacji nie można już przerzucić winy na poprzedników. Tym samym minister rolnictwa przyznaje rację opozycji, gdy ta krytykowała pracę ARiMR. To także trudno będzie zagadać podkreślaniem dobrych intencji i zdecydowania ministra.

Tak więc mamy dwie petardy. Wymarzony czas dla propagandystów z obu stron, żeby tak mówić o petardzie wymierzonej w przeciwnika, by ugodzić go jak najboleśniej. I tak mówić o petardzie wymierzonej we własne szeregi, by wyprać ją z wszelkiej niewygodnej treści, a pozostawić tam tylko to, co korzystne. Z tego punktu widzenia propagandyści PiS-u mają łatwiejsze zadanie. W mowie Ardanowskiego da się bowiem znaleźć zdania odpowiednie do zacytowania. Oczywiście będzie to operacja bardzo wybiórcza, ale wykonalna. W wypowiedzi Neumanna nie ma bodaj nic, co dało by się zacytować jako wizytówkę programu czy postaw działaczy PO.

Tak szacując wychodzi mi, że per saldo Koalicja Obywatelska znowu trochę straci w stosunku do Prawa i Sprawiedliwości. Chyba, że ma jeszcze w zanadrzu jakąś większą anty-PiS-owską petardę, a PiS już się wystrzelał. Ostatnie petardy można odpalić za tydzień w piątek.

Roman Graczyk