Tech

Tygrysy w Hiszpanii odpoczywają po podróży. "Ich nowe życie naprawdę się zaczyna"

Tygrysy w Hiszpanii odpoczywają po podróży.

Merida Waleczna, Toph, Softi, Samson i Aqua wypoczywają w Hiszpanii po niemal dwudniowej podróży z Poznania. Najbliższe pięć tygodni to dla nich okres kwarantanny, potem wyjdą na zewnątrz. Ośrodek w Villenie to dla nich prawdziwy raj. Tygrysy mają tam nawet swój basen.

Konwój z tygrysami, które pod koniec października utknęły na granicy polsko-białoruskiej do ośrodka w Villenie koło Alicante (Hiszpania) dojechał w poniedziałek około godziny 14:20.

Z Poznania do Hiszpanii dotarło pięć tygrysów uratowanych przed miesiącem z transportu jadącego z Włoch do Dagestanu, który utknął wówczas na granicy polsko-białoruskiej - Merida Waleczna, Tophy, Softi oraz samce: Samson i Aqua. Zwierzęta były wówczas wygłodzone i wycieńczone. Kiedy stan ich zdrowia się polepszył, zdecydowano o przetransportowaniu ich na południe Europy.

Tygrysy pokonały ponad 2600 kilometrów. Podróż zajęła im nieco ponad 42 godziny.

TAK WYGLĄDAŁA PODRÓŻ TYGRYSÓW

Samson dostał nowe imię

Przez pierwsze tygodnie pięć tygrysów z Polski nie będzie mogło korzystać z wolnej przestrzeni azylu Primadomus. Będą musiały przejść "rutynową", trwającą miesiąc kwarantannę. W tym czasie pozostaną w budynku.

Nie wszystkie tygrysy wzięły sobie to do serca. Toph zaraz po przyjeździe, rozbił szkło w kojcu i wyszedł na wybieg zewnętrzny.

"Ważne jest teraz, aby tygrysy mogły się zrelaksować po długiej podróży, która rozpoczęła się w Polsce. Dlatego niepokoimy ich tak mało, jak to możliwe, aby mogły w spokoju przyzwyczaić się do nowego, przestronnego i komfortowego zakwaterowania" - informują pracownicy azylu.

W Hiszpanii jednego z tygrysów "przechrzczono". - Zmieniliśmy mu imię z Samson na Sanson. Mamy wiewiórkę o tym samym imieniu i musieliśmy coś z tym zrobić - wyjaśnia David van Gennep, dyrektor azylu, który prowadzi fundacja AAP Adwokaci Zwierząt.

Z kamerą wśród tygrysów

Zachowaniu tygrysów przyglądają się dzięki kamerom monitoringu zamontowanym w poszczególnych pomieszczeniach.

"Mogą patrzeć na zewnątrz, mają światło dzienne. Softi i Merida są już bardzo ciekawi i często wyglądają na zewnątrz. Prawdopodobnie także z powodu deszczu (obecnie w Hiszpanii jest nieco pochmurno i deszczowo)" - poinformowali.

I zamieścili filmy z pomieszczeń, w których znajdują się cztery z pięciu tygrysów.

"Softi w jej rezydencji. Jest dziś bardziej aktywna i chodzi z ciekawością".

"Aqua nadal dobrze odpoczywa. Możesz zobaczyć go śpiącego na tych zdjęciach w prawym górnym rogu".

"Sanson czuje się szczęśliwy i swobodny podczas pobytu w AAP Primadomus!".

"Merida jest teraz o wiele bardziej czujna niż wczoraj i - jak widać na tych zdjęciach - jest teraz spokojna".

Zabrakło jedynie filmu z uciekinierką. Toph - jak zapewniają - odpoczywa i jest spokojna. "Spróbujemy dziś zrobić jej kilka zdjęć' - poinformowali.

"Ich nowe życie naprawdę się zaczyna" - napisali pracownicy azylu, zachęcając wszystkich, by w ramach świątecznego prezentu przekazali datki na utrzymanie tygrysów.

Jak wyliczyli, opieka nad jednym tygrysem kosztuje 75,84 euro dziennie. Każdy z nich codziennie pożera 5-6 kilogramów mięsa. Do tego dochodzą leki i opieka weterynaryjna.

W tym roku nie wyjdą z budynku

Kwarantanna tygrysów potrwa do początku przyszłego roku. Potem, oprócz swoich "rezydencji", tygrysy będą mieć do dyspozycji wybiegi zewnętrzne, w tym własny basen.

Na sąsiednich wybiegach mieszkają między innymi lwy, rysie, małpy, wiewiórki, szopy i lisy.

Azyl AAP Primadomus działa od 2013 roku. Trafiają tu zwierzęta z nielegalnych transportów, cyrków, pseudohodowli czy odebrane prywatnym osobom. Zależnie od stanu zwierząt albo mogą tu liczyć na opiekę do końca życia, albo przygotowywane są stopniowo do powrotu do życia na wolności.

Farma, na której się znajdują, leży w paśmie gór Serra de les Salinas. Zajmuje 20 hektarów. położony jest z dala od innych zabudowań, tak bym zwierzęta miały warunki zbliżone jak najbardziej do naturalnych.

W ostatnim czasie do ośrodka, oprócz tygrysów, trafiły między innymi:

- 5-miesięczny makak Fadel, który zamiast przebywać z mamą, która powinna go karmić, był u prywatnego właściciela,

- 2,5-letni makak Boubou odebrany handlarzowi narkotyków.

- lwica Zoula, z francuskiego cyrku, którą chciano uśpić w związku z... dużą nadwagą wynikającą ze złej diety.