Tech

W otulinie rezerwatu planują zbudować osiedle dla osób w kwarantannie. RDOŚ mówi o umyślnym naruszeniu zakazów

W otulinie rezerwatu planują zbudować osiedle dla osób w kwarantannie. RDOŚ mówi o umyślnym naruszeniu zakazów

Władze Starych Babic nie chcą dopuścić do budowy osiedla w otulinie rezerwatu Łosiowe Błota. Zawiadomiły w tej sprawie prokuraturę. Proszą o sprawdzenie, czy inwestor słusznie powołał się na przepisy związane z przeciwdziałaniem COVID-19, które pozwalają na ominięcie prawa budowlanego. Interweniuje też Regionalna Dyrekcja Ochrony Środowiska. Jej zdaniem inwestor umyślnie może naruszać przepisy dotyczące ochrony przyrody.

O planach spółki Sawa Solce Residence informowaliśmy w środę na tvnwarszawa.pl. Zamierza ona na terenie przynależącym do otuliny Rezerwatu Przyrody Łosiowe Błota wybudować osiedle piętnastu domów jednorodzinnych. Jej przedstawiciele przekonują, że ich przeznaczeniem będzie wynajem dla osób w kwarantannie oraz tych, którzy znaleźli się w trudnej sytuacji na skutek pandemii.

Podjęcie próby powstrzymania inwestycji zapowiedziały władze gminy Stare Babice. Ich sprzeciw nie jest jednak nowością, bowiem inwestor od lat usiłował doprowadzić do realizacji budowy na terenie Lasu Bemowskiego. Ale wcześniejsze przepisy pozwalały urzędnikom na skuteczne blokowanie jego inicjatyw. Argumentowali wówczas, że takiego przedsięwzięcia nie dopuszczają plany miejscowe i nie chcą go mieszkańcy.

Wójt zwraca się do prokuratury

Spółka postanowiła jednak rozpocząć budowę, powołując się na artykuł 12 tak zwanej tarczy antykryzysowej 2.0, czyli ustawy dotyczącej "zapobiegania, przeciwdziałania i zwalczania COVID-19". Przepis ten pozwalał na budowę obiektów związanych z walką z pandemią bez konieczności trzymania się prawa budowlanego, ustawy o ochronie zabytków i ustawy o planowaniu i zagospodarowaniu przestrzennym.

Jak przekazał nam Michał Więckiewicz, sekretarz gminy Stare Babice, wójt Sławomir Sumka złożył w tej sprawie zawiadomienie do prokuratury. Wskazał w nim, że na działce prowadzone są prace inwestycyjne, które mogą naruszać lub zagrażać siedliskom zwierząt, w szczególności poprzez niszczenie żeremi i tam bobrowych.

Dalej zaznaczono, że do rozpoczęcia realizacji inwestycji "doszło prawdopodobnie bez wymaganych dokumentów, z pominięciem zapisów prawa budowlanego, w oparciu niewłaściwą podstawę prawną". "Wątpliwym bowiem jest, by inwestycja budowy kilkunastu budynków jednorodzinnych mogła być utożsamiana z budową obiektów budowlanych w związku z przeciwdziałaniem Covid-19. Zbadać zatem między innymi należy w postępowaniu przygotowawczym, czy inwestor nie wykorzystuje zagrożenia pandemią do realizacji wyłącznie swoich celów biznesowych, a tym samym, czy nie składa fałszywych oświadczeń organom budowlanym odnośnie rzeczywistego przeznaczenia inwestycji" - apeluje wójt gminy Stare Babice.

Teren dawnej stacji radarowej w Lesie BemowskimTVN24

RDOŚ zawiadamia policję

W sprawie budowy w otulinie rezerwatu Łosiowe Błota interweniuje także Regionalna Dyrekcja Ochrony Środowiska w Warszawie. Jak przekazuje Agata Antonowicz, do instytucji 7 września dotarły zawiadomienia od osób fizycznych oraz pismo starosty powiatu warszawskiego zachodniego o przystąpieniu przez spółkę Sawa Solec Residence do realizacji inwestycji.

"W ramach prowadzonych prac dokonano między innymi zniszczenia tamy bobra europejskiego oraz przeprowadzono prace ziemne polegające na wykonaniu urządzenia wodnego poprzez zmianę przekroju podłużnego i poprzecznego rowu melioracyjnego oraz montażu przepustów" - poinformowała Antonowicz. Dodała, że działania te zostały przeprowadzone w granicach Warszawskiego Obszaru Chronionego Krajobrazu, gdzie obowiązuje szereg ograniczeń oraz między innymi zakazy zabijania dziko występujących zwierząt, niszczenia ich nor, legowisk, czy innych schronień oraz miejsc rozrodu.

Wyjaśniła też, że zgodnie z obowiązującymi przepisami przeprowadzenie czynności podlegających zakazom wymaga decyzji Regionalnego Dyrektora Ochrony Środowiska. Z kolei prowadzenie robót ziemnych mogących zmienić warunki wodne lub wodno-glebowe na tego typu obszarze wymaga zgłoszenia do RDOŚ. W obu tych kwestiach nie toczyły się postępowania administracyjne związane z inwestycją na terenie działki w Lesie Bemowskim.

"Umyślne naruszenie zakazów obowiązujących w obszarach chronionego krajobrazu, naruszenie zakazów w stosunku do roślin, zwierząt lub grzybów objętych ochroną gatunkową bez stosownego zezwolenia oraz prowadzenie działań wymagających zgłoszenia w trybie artykułu 118 ustawy o ochronie przyrody bez dokonania tego zgłoszenia podlega karze aresztu albo grzywny. Sprawa ta została przekazana do Komendy Powiatowej Policji w Starych Babicach - informuje Antonowicz.

Co z przepisami dotyczącymi ochrony środowiska?

Dyrekcja zwróciła się także do nadzoru budowlanego z pismem wskazującym na naruszenie prawa miejscowego ustalonego zarządzeniem Regionalnego Dyrektora Ochrony Środowiska w Warszawie w sprawie ustanowienia planu ochrony dla rezerwatu przyrody Łosiowe Błota. W jej opinii, zlokalizowanie inwestycji budowlanej na terenie wspomnianej działki stanowi, naruszenie obowiązujących przepisów. "Zabudowa mieszkaniowa wraz z towarzyszącą jej infrastrukturą, nieobjęta ustaleniami miejscowego planu zagospodarowania przestrzennego albo miejscowego planu odbudowy, o powierzchni zabudowy nie mniejszej niż 0,5 hektara w tego typu lokalizacji zaliczana jest do przedsięwzięć mogących potencjalnie znacząco oddziaływać na środowisko, dla których wymagane jest uzyskanie decyzji o środowiskowych uwarunkowaniach. Pismo w tej sprawie zostało także skierowane do Wójta Gminy Stare Babice" - wyjaśniła Antonowicz.

Zaznaczyła jednocześnie, że do Dyrektora Państwowego Gospodarstwa Wodnego Wody Polskie skierowane zostało pismo, wskazujące na konieczność zweryfikowania, czy na prace polegające na wykonaniu urządzenia wodnego na działce w Janowie wydane zostało pozwolenia wodnoprawne. Dodała ponadto, że w sprawie planowanej inwestycji Regionalny Dyrektor Ochrony Środowiska w Warszawie zajmował stanowisko już w grudniu 2019 roku, wyrażając negatywną opinię w odniesieniu do wniosku złożonego w trybie ustawy "Lex Deweloper".

Antonowicz podkreśla też, że artykuł 12 tarczy antykryzysowej 2.0 nie zwolnił inwestora z przestrzegania przepisów ustawy o ochronie przyrody, a także o udostępnianiu informacji o środowisku, czy prawa wodnego.

"Nie mają prawa ingerować"

W intencje dewelopera wątpi starostwo powiatu warszawskiego zachodniego. Starosta Jan Żychliński powiadomił w tej sprawie inspektora nadzoru budowlanego, zgłaszając, że mogło dojść do samowoli budowlanej. Odmówił także podpisania dziennika budowy i odesłał go do inwestora.

W czwartek zapytaliśmy Powiatowy Inspektorat Nadzoru Budowlanego w Ożarowie Mazowieckim o stanowisko z tej sprawie. Do momentu publikacji tego artykułu, nie otrzymaliśmy jednak odpowiedzi.

Zdaniem specjalisty prawa budowlanego, adwokata Roberta Suwaja, inspektor nadzoru budowlanego nie będzie w stanie zatrzymać inwestycji. Jak przekonuje w rozmowie z TVN24, ustawodawca nie przewidział żadnej formy kontroli nad przedsięwzięciami powstającymi na podstawie artykułu 12 tarczy antykryzysowej 2.0. - Żaden organ dotychczas nie posiadał takich kompetencji do tego, aby weryfikować, czy oświadczenie inwestora jest prawdziwe i czy to oświadczenie zostanie faktycznie zrealizowane i wykonane. Ustawa nie przyznała takich kompetencji nikomu - zaznacza.

- Wyłączenie ustawy prawo budowlane, wyłączyło też kompetencje nadzoru budowlanego. W związku z tym nawet organy nadzoru budowlanego nie mają prawa ingerować w tego rodzaju inwestycje - mówi adwokat.

Podkreśla też, że choć artykuł 12 został uchylony 5 września, to wszelkie zawiadomienia o rozpoczęciu inwestycji związanej z przeciwdziałaniem COVID-19 sprzed tego dnia mają moc prawną. W jego ocenie jedynym sposobem na ich zatrzymanie byłaby kolejna nowelizacja przepisów. - Musielibyśmy stworzyć do tego podstawę, potencjalnie uchwalając przepis, który by taką możliwość widział i dawałby podstawę do weryfikacji, czy cel został osiągnięty, a jeśli nie to, aby inwestora obowiązywały normalne zasady prawa budowlanego. Więc ocenialibyśmy, czy zostały spełnione wszystkie wymagane kryteria - dodaje.

- Niemniej będzie się to musiało wiązać z pewnymi konsekwencjami, w postaci najprawdopodobniej odpowiedzialności odszkodowawczej - zastrzega. Oznaczałoby to na przykład konieczność zwrotu kosztów, które inwestor poniósł na realizację przedsięwzięcia.