Tech

W wypadku autobusu zginęła kobieta, było wielu rannych. Śledczy oskarżają kierowcę

W wypadku autobusu zginęła kobieta, było wielu rannych. Śledczy oskarżają kierowcę
Wypadek autobusu pod Suchą Górną

Lubińska prokuratura oskarżyła Jerzego Sz., kierowcę autobusu, który w grudniu 2018 roku przewrócił się na drodze S3. W wypadku zginęła kobieta, a 25 innych pasażerów zostało rannych. Mężczyźnie zarzucono, że znacznie przekroczył dozwoloną prędkość oraz zastosował "niewłaściwą technikę i taktykę jazdy"; nie przyznaje się do winy. Za sprowadzenie katastrofy w ruchu lądowym grozi mu do 8 lat więzienia.

Oskarżony był jednym z dwóch kierowców, którzy 6 grudnia 2018 roku mieli zawieźć grupę podopiecznych ze Środowiskowych Domów Pomocy Społecznej w Międzyrzeczu oraz Pszczewie do Wrocławia. Podopieczni razem z opiekunami wybierali się na jarmark bożonarodzeniowy.

Na miejsce 48 pasażerów dojechało bezpiecznie. Wieczorem, po pobycie na jarmarku, cała grupa ruszyła w drogę powrotną. Czekała ich długa podróż. Padał deszcz. Za kierownicą usiadł Jerzy Sz.

Do Polkowic droga przebiegała bezpiecznie. Za Polkowicami autobus miał zjechać z ekspresówki. Tam doszło do tragedii.

Zginęła kobieta, 25 rannych

- Około godziny 20.36 oskarżony zjeżdżając z dwupasmowej jezdni w prawo, na wysokości miejscowości Kaźmierzów, na łuku drogi przed rondem zjechał na prawe pobocze, gdzie utracił panowanie nad pojazdem i uderzył w elementy infrastruktury odwadniającej, czym doprowadził do przewrócenia się autobusu na prawy bok - przypomina Lidia Tkaczyszyn, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Legnicy.

Na miejsce pojechała straż pożarna i karetki pogotowia. Niektórzy pasażerowie byli zakleszczeni w autobusie. Akcja miała dramatyczny przebieg. Jedną z kobiet reanimowano na miejscu, ale nie udało się jej uratować. Większość pasażerów autobusu trafiła do okolicznych szpitali. Ostateczny bilans to jedna ofiara śmiertelna i 25 rannych, z czego troje doznało ciężkiego uszczerbku na zdrowiu.

Za szybko na drodze

Dzięki zapisom tarczy tachografu śledczym udało się odczytać prędkość, z jaką poruszał się autobus w chwili wypadku. Dokładna wartość przytaczana przez prokuraturę to 104 km/h w miejscu, gdzie ograniczenie obowiązywało najpierw do 70 km/h, a następnie do 50 km/h.

- Prokurator zarzucił w akcie oskarżenia Jerzemu Sz., że umyślnie naruszył zasady bezpieczeństwa w ruchu lądowym przekraczając dopuszczalną prędkość, nie obserwując dostatecznie drogi oraz stosując niewłaściwą technikę i taktykę jazdy, czym spowodował nieumyślnie katastrofę w ruchu lądowym zagrażającą życiu lub zdrowiu wielu osób - informuje prokurator  Tkaczyszyn.

Rzecznik prokuratury dodaje, że oskarżony nie przyznaje się do winy i kwestionuje ustalenia śledczych, a także odczyt tachografu. Tkaczyszyn zaznacza jednak, że na końcowy zarzut składa się wiele dowodów, w tym opinia biegłego z zakresu techniki samochodowej i kryminalistycznej rekonstrukcji wypadków.

Akt oskarżenia trafił już do Sądu Okręgowego w Legnicy. Jerzemu Sz. grozi do 8 lat więzienia.