Biznes

Afera w ZUS. Sąd Najwyższy zajął stanowisko

Afera w ZUS. Sąd Najwyższy zajął stanowisko

Sąd Najwyższy uchylił dwa lata kary więzienia dla Sylwestra R., byłego prezesa Zakładu Ubezpieczeń Społecznych, oraz Tadeusza D., byłego dyrektora szczecińskiego oddziału ZUS. Ich sprawą jeszcze raz będzie musiał zająć się szczeciński sąd okręgowy.

Afera w ZUS. Sąd Najwyższy zajął stanowisko
Kary dla b. prezesa i b. szefa oddziału ZUS - do ponownego rozpoznania przez sąd, zdecydował Sąd Najwyższy (East News, Jakub Kaminski)
bEQnMjkR

Sprawa, w której kasacje rozpatrywał w czwartek SN, była jedną z odsłon głośnej przed kilku laty tzw. afery w ZUS. Do zatrzymań przez ABW prezesa ZUS Sylwestera R. oraz innych osób doszło we wrześniu 2009 r. Prokuratura zarzuciła mu przyjmowanie od podwładnych i kontrahentów Zakładu korzyści majątkowych. Sprawa objęła również m.in. ówczesnego szefa oddziału szczecińskiego ZUS Tadeusz D.

Sylwester R. trafił wówczas do aresztu. Opuścił areszt pół roku później po wpłaceniu 200 tys. zł kaucji. W areszcie przebywał też Tadeusz D. Mężczyźni nie przyznawali się do winy.

Proces dotyczący korupcji

Sprawa miała różne wątki. Proces dotyczący korupcji toczył się przed szczecińskim sądem rejonowym. Wyrok zapadł w listopadzie 2018 r., a obu mężczyzn - uznając ich za winnych części z zarzutów - skazano na kary po dwa lata więzienia w zawieszeniu na pięć lat. Apelacje złożyli zarówno obrońcy, jak i prokuratura. Szczeciński sąd okręgowy w październiku 2020 r. de facto zaostrzył kary, uchylając rozstrzygnięcie o ich warunkowym zawieszeniu.

Zobacz także: Tarcza antyinflacyjna dla każdego? Semeniuk o szczegółach walki z inflacją

Właśnie kwestii uchylenia warunkowego zawieszenia kar dotyczyły kasacje obrony, które latem br. wpłynęły do SN. Jak wskazywali obrońcy, w ten sposób sąd II instancji naruszył zakaz orzekania na niekorzyść oskarżonego przy jednoczesnej zmianie ustaleń poczynionych przez sąd I instancji. Sąd okręgowy, mimo zmiany tych ustaleń, nie skierował jednak sprawy do ponownego rozpatrzenia.

Także prokurator podczas czwartkowej rozprawy przed SN przyznał, że sąd okręgowy przyjął, iż działanie oskarżonych było "podjęte z najniższych pobudek", co mogło wpłynąć na zaostrzenie kar, a z formalnego punktu widzenia było "nowym ustaleniem faktycznym".

- Rację ma obrona, że było ustaleniem faktycznym, iż działanie oskarżonych było podjęte z "najniższych pobudek". Takiego stwierdzenia przed sądem I instancji nie było. Dodaniem okoliczności obciążających było też twierdzenie, że nie okazali oni skruchy, na co też nie wskazywano w I instancji, a nagle sąd odwoławczy mówi, że tej skruchy nie okazali - wskazał sędzia Jarosław Matras w uzasadnieniu czwartkowego wyroku.

Jak dodał sędzia SN, przedmiotem ponownego rozpoznania w tej sprawie powinna być w związku z tym kwestia kar i "rozstrzygnięcie, czy te kary łączne, które orzeczono, mają mieć postać warunkowego zawieszenia, czy też kary bezwzględnej".

Jak informowano przed kilku laty, gdy proces się zaczynał, prokurator oskarżył R. o przyjmowanie od podwładnych i kontrahentów Zakładu korzyści majątkowe, np. od dyrektorów oddziałów ZUS miał przyjąć zegarek, telewizor, kino domowe oraz skorzystać z wykupionego przez nich rejsu promem do Ystad w Szwecji.

B. prezes miał przyjmować łapówki także od innych osób, m.in. w postaci nieodpłatnego pobytu w wojskowym uzdrowisku w Ciechocinku oraz korzystania z zabiegów leczniczo-rehabilitacyjnych. Według prokuratora R. w zamian za darmową naprawę samochodów miał nakłaniać swoich pracowników do zawieszenia postępowania egzekucyjnego przeciwko jednemu z płatników ZUS.

Dyrektora szczecińskiego oddziału Zakładu oskarżono zaś o wręczanie łapówek prezesowi R. Byli urzędnicy mieli też przedkładać fałszywe faktury za wyjazdy służbowe, za co otrzymywali zwrot pieniędzy z ZUS. B. szef szczecińskiego oddziału miał też - według prokuratora - żądać od jednego z przedsiębiorców 30 tys. zł w zamian za przychylność w otrzymywaniu zleceń i kontraktów z Zakładu.

Zarzut nadużycia uprawnień i nieprawidłowości w siedzibach ZUS

Przed szczecińskimi sądami równolegle toczył się jeszcze drugi proces związany z tą sprawą. W październiku 2018 r. w I instancji szczeciński sąd okręgowy skazał Sylwestra R. na dwa lata więzienia w zawieszeniu na cztery lata, zaś Tomasza D. na cztery lata pozbawienia wolności.

Tamten proces dotyczył m.in. nadużycia uprawnień i nieprawidłowości przy pracach w siedzibach ZUS w Świnoujściu i Myśliborzu. Zdaniem prokuratury prowadzone w nich remonty były często zbędne albo niewykonane w ogóle, a wystawiano za nie faktury, za które płacił ZUS. Tamto orzeczenie zostało częściowo uchylone przez II instancję i - jak przekazali obrońcy - niektóre wątki oczekują w szczecińskim sądzie na ponowne rozpoznanie.

, Ania15 min. temuJa nie wiem co ja mam o nich sadzicAnia15 min. temuJa nie wiem co ja mam o nich sadzichhh17 min. temuhhhxcx32 min. temuTo kolejny przykład, jaką patologią korupcyjną jest ZUS na sznurku każdej władzy, kolesie i rodzinki zatrudnione w tym grajdołku robią przewały a wy zastanawiajcie się, czy wasze pieniądze są bezpieczne. Nie40 min. temuPrawdactaka że znaleźli aferę bo były prezes pokal figę i nie chciał dać kasy z funduszu rezerwy demograficznej, który miał w założeniu być na przyszłe emerytury ale każdy rząd sięgał do tej kasy by zapchać dziury w budżecie. Afery takie jak ta pewnie w każdym większym urzędzie się znajdą i to jest prawda.