Biznes

Budowa CPK się jeszcze nie zaczęła, a na wynagrodzenia już poszło 47 mln zł

Budowa CPK się jeszcze nie zaczęła, a na wynagrodzenia już poszło 47 mln zł

Budowa Centralnego Portu Komunikacyjnego, czyli przed wszystkim wielkiego lotniska w Baranowie, ma się rozpocząć dopiero w 2023 r. Ale już teraz pracownicy zarabiają krocie. Płace w zarządzie spółki zajmującej się przygotowaniami do budowy oscylują wokół 40 tys. zł. Średnie wypłaty w całej firmie — około 10 tys. zł. Pracują tam głównie ludzie blisko związani z PiS — donosi Onet.

Na 3 tys. hektarów między Łodzią a Warszawą ma powstać Centralny Port Komunikacyjny — łączący usługi transportowe, lotnicze i drogowe. Pomysł powstał i został przyjęty w listopadzie 2017 r. Kilka miesięcy później prezydent podpisał specustawę, która miała umożliwić budowę portu. Optymistyczny plan zakłada rozpoczęcie budowy w 2023 r., a koniec prac w 2027 r. Gigantyczne lotnisko miałoby obsługiwać 45 mln pasażerów rocznie.

Poseł Marcin Horała i CPK

Za budowę po stronie rządu odpowiada poseł PiS Marcin Horała, jest on jednocześnie wiceministrem ds. infrastruktury. Horała to także koordynator gdańskiego okręgu Prawa i Sprawiedliwości, skąd pochodzi część obecnych pracowników CPK. Z odpowiedzi na interpelację posła Krzysztofa Brejzy wynika, że polityk zatwierdził wypłatę blisko 30 mln zł pensji dla osób zatrudnionych przy tym projekcie — taką kwotę na pensje dla pracowników CPK wypłacił do grudnia 2020 r.

Onet wylicza, że dodatkowe 2,7 mln zł spółka wydała na wynagrodzenia dla osób na umowach cywilno-prawnych. Średnie wynagrodzenie w CPK wynosi około 10 tys. zł. Zatrudnienie w CPK od 2019 do końca 2020 r. wzrosło o ponad 150 proc. — z około 100 do 260 osób.

Spółka Centralny Port Komunikacyjny

Do przygotowania i realizacji projektu powołana została spółka skarbu państwa. Prezesem CPK został Mikołaj Wild. „Jego kariera to ilustracja popularnego trendu w obozie władzy — do spółek skarbu trafiają członkowie rządu i posłowie PiS. Wild od początku rządów PiS pracował w rządzie na różnych stanowiskach, m.in. jako wiceminister skarbu państwa oraz wiceminister infrastruktury” — pisze Onet.

Członkiem rządu CPK jest Patryk Felmet — były radny Prawa i Sprawiedliwości z Gdyni. Wcześniej był m.in. asystentem Horały. Felmet pracował również na kierowniczych stanowiskach w państwowym Porcie Gdańsk i w Lotosie. W kwietniu tego roku zastąpił w zarządzie CPK Patryka Demskiego, który był wcześniej radnym sejmiku pomorskiego i burmistrzem Pelplina z PiS. Demski jest dziś wiceprezesem energetycznego Tauronu.

W zarządzie CPK zasiada również Radosław Kantak, który odpowiada za prace związane m.in. z planowaniem i realizacją inwestycji kolejowych. Wcześniej pracował w Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad, jako dyrektor oddziałów w Gdańsku i Bydgoszczy.

Rada nadzorcza CPK

W radzie nadzorczej CPK zasiada Paweł Stańczyk, wiceprezydent Ostrołęki z nadania PiS w latach 2006-2010. Za czasów rządów PiS był też prezesem Operatora Logistycznego Paliw Płynnych, Orlen Serwisu i prezesem PGNiG Termika. Od czerwca jest prezesem Grupy Azoty Zakładów Azotowych Kędzierzyn S.A.

W razie nadzorczej spółki CPK znalazł się również Rafał Antczak. To wiceprezes banku PKO BP. W przeszłości Antczak był liberałem kojarzonym z PO, później stał się jej zaciekłym krytykiem. Uznawany jest za człowieka Mateusza Morawieckiego.

Wedle ustaleń „Faktu” na wynagrodzenia osób zarządzających CPK w 2019 i 2020 r. wydaliśmy z budżetu państwa ponad 47 mln zł. Zarząd spółki zarobił blisko 900 tys. zł w 2019 r. oraz prawie 1,2 mln w 2020 r. Prezes CPK Mikołaj Wild w 2019 r. zainkasował niemal 480 tys. zł, a w 2020 r. – 390 tys. zł. Sylwia Matusiak zarobiła ok. 400 tys. zł rocznie. Wspomniany Patryk Demski w ciągu roku pracy zainkasował ponad ćwierć miliona złotych.

Czytaj również: NBP się spóźnił. To przykra niespodzianka zwłaszcza dla jednej grupy konsumentów