Biznes

Całkowita eliminacja gotówki? "To tylko kwestia czasu"

Całkowita eliminacja gotówki?

Małymi kroczkami rząd odbiera nam możliwości płacenia gotówką. Dzięki nowym ograniczeniom już od przyszłego roku do budżetu państwa ma wpływać więcej podatków. - To będą przepisy, które wyeliminują pokusę niepłacenia przez tych, którzy płacić powinni - słyszymy od ekspertów podatkowych.

Całkowita eliminacja gotówki? "To tylko kwestia czasu"
Szara strefa podatkowa sięga już 20 proc. PKB - szacuje resort finansów (Wakacje.pl, iStock)
bEpxbypx

"To, jak robimy? Chce pan/pani na fakturę, czy się dogadamy?" - kto nie słyszał chociaż raz tak kuszącej oferty z ust od budowlańca, hydraulika czy elektryka? I kto tej pokusie nie uległ, jeśli nie potrzebował rachunku do własnych rozliczeń? Zwrot "dogadamy się" oznacza tyle, że faktury czy paragonu nie dostaniemy, ale kwota do zapłaty będzie za to pomniejszona co najmniej o wartość VAT-u.

Polscy przedsiębiorcy kombinują przy podatkach na potęgę. Jak szacuje resort finansów, szara strefa w podatkach sięgnęła w ubiegłym roku około 18-20 proc. PKB (PKB to 2323,9 mld zł - red.).

Zobacz także: Od dziś nowy bat na dłużników. Zajmą ci konto w 1 dzień

Dziury tej nie da się zasypać nowymi lub wyższymi podatkami, bo opór przed ich płaceniem będzie coraz większy. Rząd sięga więc na razie po łagodne i stopniowe sposoby eliminowania gotówki z obrotu, by odzyskać to, co wpłynąć do kasy państwa powinno.

Podatnik bezgotówkowy i uprzywilejowany

I tak od przyszłego roku, jak już informowaliśmy w money.pl, rozliczenia gotówkowe pomiędzy firmami nie będą mogły przekraczać kwoty 8 tys. zł. Ci, którzy się do tego nie dostosują, nie będą mogli odliczać gotówkowych kosztów ponad ten limit od podatków.

To jednak nie wszystko. Ministerstwo Finansów przygotowało też program Podatnik Bezgotówkowy. Ma on wejść w życie również od przyszłego roku. To propozycja dla tych firm, które większość swoich transakcji płatniczych będą przeprowadzać bezgotówkowo.

- Na programie skorzystają sprzedawcy i konsumenci. Ci pierwsi, ponieważ będzie to dla nich wygoda i możliwość płacenia kartą w jak największej liczbie punktów. Dla firm to ulga na terminal i większa płynność dzięki szybszemu zwrotowi VAT. Administracja zyska wiarygodnych i transparentnych partnerów, którym będzie mogła zwrócić VAT bez konieczności ich kontrolowania - zapowiedział minister finansów Tadeusz Kościński.

W dużym skrócie i uproszczeniu ma to wyglądać tak, że "klientami bezgotówkowymi" zostaną przedsiębiorcy, którzy będą detalistami (80 proc. ich klientów muszą stanowić konsumenci), osiągać miesięcznie sprzedaż rejestrowaną na kasie online w wysokości co najmniej 50 tys. zł i mieć więcej niż 65 proc. obrotu bezgotówkowego. Taki "klient" otrzyma ulgę na zakup terminala, która będzie działać bezterminowo.

Odliczenie to będzie wynosić nie więcej jednak niż 2 tys. zł. rocznie. Oznacza to, że za każdą złotówkę wydaną na obsługę płatności bezgotówkowych, podatnik zmniejszy swój dochód o 3 zł. Najpierw o złotówkę jako koszt uzyskania przychodu, a potem o kolejne 2 zł - w ramach ulgi.

To nie wszystko. Otrzyma on również szybciej zwrot VAT-u, bo zaledwie w ciągu 15 dni. To 4 razy szybciej niż obecnie, gdyż standardowy termin na zwrot VAT-u w Polsce to 60 dni (chyba że ma się wszystkie faktury opłacone, wówczas zwrot może nastąpić już po 25 dniach).

Wiceminister finansów Jan Sarnowski zachwala nowe rozwiązanie, tłumacząc, że aby uzyskać VAT w ciągu dwóch tygodni, nie trzeba będzie wiele robić. Wystarczy przycisnąć odpowiednie okno w programie podczas wysyłania do urzędu skarbowego jednolitego pliku kontrolnego - JPK.

System sam sprawdzi, czy dany przedsiębiorca jest faktycznie podatnikiem bezgotówkowym i go rozliczy. A co najważniejsze - nie będzie przy tym zwrocie żadnej kontroli w firmie. To do tej pory było powszechną praktyką urzędów skarbowych przy zwrotach VAT.

Nic za darmo. Będą o tobie wiedzieć wszystko

Resort finansów liczy, że dzięki szybszym zwrotom VAT-u namówi na zainstalowanie terminali płatniczych od 250 tys. do nawet 300 tys. firm. Terminale te będą musiały być podłączone do systemu Krajowej Administracji Skarbowej.

- Podłączanie kas fiskalnych i terminali płatniczych bezpośrednio do systemów administracji skarbowej jest już w wielu krajach praktykowane. W Kanadzie przyniosło ono 20-procentowy wzrost wpływów z podatków z sektora gastronomii - przypomina Michał Czajkowski, ekspert podatkowy BCC, Associate z Kancelarii Ożóg Tomczykowski.

Zdaniem naszego rozmówcy, polski rząd wzoruje się na rozwiązaniach wprowadzonych już na świecie lub niedługo zaczną funkcjonować. Jednocześnie - jak przypomina ekspert - Polska jest liderem pod względem rozliczeń bezgotówkowych.

Gotówki w naszym obrocie gospodarczym jest coraz mniej. Można więc się spodziewać, że poza niektórymi branżami, nowe pomysły ministerstwa, zostaną dobrze przyjęte przez biznes, gdyż poprawią płynność finansową firm.

Czy dzielenie podatników na lepszych i gorszych tylko z powodu sposobu, w jaki rozliczają się ze swoimi klientami, nie jest dyskryminacją oraz zakładaniem z góry, że wszyscy przedsiębiorcy to złodzieje?

Według Romana Namysłowskiego, eksperta podatkowego BCC z kancelarii podatkowej Crido, już teraz terminy zwrotu VAT-u są uzależnione do działań podatnika i nie ma w tym żadnej niesprawiedliwości.

Eliminacja gotówki z obrotu jest nieunikniona i jest to kwestia tylko czasu. - Rząd wprowadza przepisy, które nie traktują wszystkich podatników jako potencjalnych złodziei, ale po to, by wyeliminować pokusę niepłacenia podatków. Jedni są na nią bardziej odporni, drudzy mniej - podkreśla nasz rozmówca.

Namysłowski dodaje, że chodzi o przywrócenie elementarnej sprawiedliwości, to znaczy, by podatki płacili ci, którzy powinni, a nie tylko "naiwni".

Jego zdaniem jednak większa ściągalność podatków, którą wprowadzi digitalizacja i cyfryzacja rozliczeń, zatem większe wpływy do budżetu państwa, powinny wiązać się z obniżeniem podatków tym, którzy uczciwie je płacą.

- Wato również pomyśleć, by zrekompensować podatnikom koszty przechodzenia na rozliczenia bezgotówkowe. Jeśli szara strefa podatkowa wynosi kilkadziesiąt miliardów złotych, to chyba warto poświęcić jakąś część z otrzymanych podatków na zwrócenie przedsiębiorcom kosztów związanych z zakupem urządzeń oraz opłatami za transfery? - pyta retorycznie Namysłowski.

, Wyborca13 min. temuTrzeba do wyborow poczekac .