Biznes

Ceny energii wyższe o ponad 60 procent. To milionowe koszty dla miejskich spółek

Ceny energii wyższe o ponad 60 procent. To milionowe koszty dla miejskich spółek

Kilkaset miejskich podmiotów ze stolicy rozpisało przetarg na dostawy energii. Oferty okazały się porażające. Z dokumentów, do których dotarł money.pl, wynika, że najtańsza zakłada wzrost cen o 60 proc. Były minister gospodarki wskazuje, że wpadliśmy w energetyczną czarną dziurę.

Ceny energii wyższe o ponad 60 procent. To milionowe koszty dla miejskich spółek
Warszawskie spółki miejskie czekają słone podwyżki cen energii (money.pl, Rafał Parczewski)
bEDpfBLp

Kilka dni temu jeden z największych dostawców prądu - spółka Enea zapowiedziała, że chciałaby podnieść ceny taryfy za energię o 40 proc. Prezes informował, że przełożyłoby się to na realną podwyżkę rachunków za prąd dla gospodarstwa domowego w granicach około 20 proc.

To jednak nic przy podwyżkach, jakie dotykają firmy. One nie mają bezpiecznika w postaci Urzędu Regulacji Energetyki (URE). Przez to już teraz muszą liczyć się ze wzrostem kosztów energii o kilkadziesiąt procent.

Zobacz także: Opóźnienia na budowach. Inflacja uderza w wykonawców. Nastąpi fala bankructw?

Takie podwyżki czekają m.in. jednostki miejskie oraz podmioty, w których miasto Warszawa pełni funkcję właściciela lub organizatora. Prezes spółki Tramwaje Warszawskie, która odpowiada m.in. za zakup taboru czy naprawę i modernizację infrastruktury torowej w stolicy, zdradził informacje o przetargu na dostawy energii.

Okazuje się, że najtańsza oferta na dostawy prądu w przetargu ma cenę megawatogodziny wyższą aż o 60 proc. w porównaniu do stawek obowiązujących rok wcześniej.

Milionowe koszty dla miejskich spółek

Z dokumentów, do których dotarliśmy, wynika, że najtańsza jest oferta PGE (464,50 zł). Za to np. Energa ustaliła cenę na poziomie 470,21 zł, Veolia na 477,12 zł, a Enea ustawiła poprzeczkę na wysokości 479 zł.

Należy podkreślić, że przetarg ten jeszcze nie został rozstrzygnięty, a więc i ostateczne ceny energii mogą się jeszcze zmienić. Pokazuje to jednak, w którą stronę zmierzają dostawcy prądu i ile mogą wkrótce płacić miejskie podmioty takie jak Tramwaje Warszawskie i ponad 700 innych jednostek zrzeszonych w Warszawskiej Grupie Zakupowej (są to m.in. biblioteki, domy kultury, zakłady opieki zdrowotnej, szpitale, teatry itp.).

"Obok zarządu dróg i metra warszawskiego jesteśmy największym konsumentem energii elektrycznej. Skala podwyżek mogłaby być jeszcze większa, gdybyśmy energię kupowali samodzielnie" - wskazuje spółka.

Łączne koszty za obrót i usługi dystrybucji energii elektrycznej w 2021 roku według dotychczasowych stawek i tak były w przypadku Tramwajów Warszawskich o około 3,5 mln zł wyższe w porównaniu do kosztów z poprzedniego roku. Przy nowych dojdą kolejne miliony.

Trzeba zacisnąć pasa

Takie informacje o potężnych podwyżkach przestały już dziwić byłego ministra gospodarki Janusza Piechocińskiego, który wskazuje, że wchodzimy w spiralę kosztowo-cenową lub bardziej obrazowo - w energetyczną czarną dziurę. Firmy muszą płacić coraz więcej za materiały, usługi, nośniki energii, a to będzie przekładało się na portfele zwykłych obywateli.

- Jeśli zapytamy np. koleje mazowieckie czy inne tego typu spółki, to potwierdzą, że w wielu przypadkach kończą się im dotychczasowe umowy i ogłaszają przetargi na dostawy energii. Delikatnie mówiąc, wszyscy są porażeni ofertami - podkreśla były minister gospodarki.

- To zaczyna wymykać się spod kontroli. A za to wszyscy zapłacimy. Będą droższe towary i usługi. Ucierpią pracownicy firm, w których energia stanowi dużą część wszystkich kosztów, bo gdzieś trzeba będzie zacisnąć pasa - ostrzega Piechociński.

Sugeruje, że np. miejskie spółki transportowe w takiej sytuacji albo podniosą ceny biletów, albo dostosują rozkłady pod siebie, a nie podróżnych, ograniczając floty i częstotliwość jazdy, żeby ściąć inne koszty.

Ceny energii elektrycznej gwałtownie rosną w całej Europie. W Niemczech stawki wzrosły w rok o około 60 proc. Za to w Hiszpanii są już nawet trzy razy wyższe niż poprzednio. Eksperci sugerują, że ten trend będzie się utrzymywał.

Na wzrost kosztów narzekają same przedsiębiorstwa energetyczne, które w związku z polityką klimatyczną UE płacą rekordowe ceny za zakup pozwoleń na emisję CO2. To już ponad 60 euro za tonę.

, Rtv7 min. temuZa rok będzie 150 eur za tonę co2 itd. Ale inflacja jest przejsciowa. Przemo15 min. temuPosłów stać na podwyżki. Zawsze mogą sobie podnieść pensje. Prawda to18 min. temuRafalllaaa Szambelan Czosnkowski podniesie bilety o 100 procent będzie git.MKKK20 min. temuJak to było ? Polska w ruinie, czy tam z kartonu ??? Chcieliście to macie ! Brawo PiSmafia