Biznes

Czemu Bezos porzucił Amazona dla kosmosu

Czemu Bezos porzucił Amazona dla kosmosu

Wszyscy słyszeliśmy opowieści o niewidzialnych mrówkach, harujących pod kontrolą algorytmów, które wyciskają ludzi jak gąbkę. Opinia społeczna wywiera dziś wielki nacisk, by Amazon stał się lepszym pracodawcą – mówi Brad Stone, autor książki „Wszechmocy Amazon”

Newsweek: Jak dobrze poznał pan Jeffa Bezosa?

Brad Stone: Wielokrotnie rozmawiałem z nim jako dziennikarz „New York Timesa”, a potem Bloomberga. Moja pierwsza książka o Amazonie, „Sklep, w którym kupisz wszystko”, wyszła w 2013 r. i niespecjalnie mu się spodobała. Jego ówczesna żona wystawiła mi na Amazonie recenzję z jedną gwiazdką.

Przed napisaniem drugiej książki wysłałem do Bezosa e-maila i wyjaśniłem, co zamierzam zrobić. Pozwolił mi porozmawiać ze swoimi przyjaciółmi i menedżerami, z pracownikami „Washington Post” i Blue Origin [Jeff Bezos jest właścicielem tego dziennika i firmy kosmicznej – red.]. Sprawdzając fakty, współpracowałem z Amazonem i samym Bezosem, żeby niczego nie przeinaczyć. Ale nie udzielił mi długiego wywiadu, rzadko zresztą to robi. Nie wiem, czy książka byłaby przez to lepsza. Wszystkiego, czego potrzebowałem, dowiedziałem się od setek innych ludzi.

Tytuł polskiego tłumaczenia nieco się różni od oryginału. Dał pan tytuł „Amazon Unbound”, czyli „Amazon bez granic”. Po polsku to „Wszechmocny Amazon”. Podoba się panu?

– „Amazon Unbound” wybrałem świadomie, nie po to, by podkreślić, że firma jest niepokonana, tylko że nie podlega prawu ciążenia, które spowalnia wszystkie wielkie firmy. Chciałem opisać, jak mimo 20 lat historii Amazon wciąż rośnie coraz szybciej i stał się jedną z największych korporacji na świecie. Ale „Wszechmocny Amazon” też mi się podoba, bo jest w tym nutka ironii. To kontrowersyjna firma i budzi silne emocje. Część opisanych przeze mnie historii dzieje się w Polsce.

To moje kolejne pytanie. Jedną z kluczowych dla Amazona technologii jest asystent głosowy Alexa. Syntezę mowy do niego opracowała polska firma Ivona, którą Amazon w końcu przejął. Jeff Bezos w ogóle wie, skąd pochodzi Alexa?

– Z całą pewnością. Nadzorował też bezpośrednio cały projekt Alexy, osobiście słuchał nagrań generowanych przez Ivonę i zatwierdził głos, którym dziś mówi Alexa. Amazon wciąż ma duży dział badawczy w Gdańsku.

We wstępie do książki stawia pan sobie ambitne zadanie: sprawdzić, jaki wpływ wywarli Amazon i Bezos na rynek, społeczeństwo i naszą planetę. Gdyby miał pan streścić swoje ustalenia na zebranie zarządu, to jak by one brzmiały?

– Szczerze mówiąc, starałem się nie stawiać wyrazistych tez, bo chcę, żeby ludzie sami wyciągnęli wnioski, które przecież mogą być różne w różnych zakątkach świata. Co do mnie, Amazon ułatwia mi życie: rzadziej muszę jeździć do sklepu, używam Alexy, oglądamy z rodziną seriale i filmy. Co nie znaczy, że w książce nie piszę krytycznie o firmie. Jak wiele innych korporacji technologicznych tworzyła bardzo szybko różne systemy i teraz musi walczyć z niezamierzonymi ich skutkami. Pracownicy centrów logistycznych i kurierzy pracują za niewielkie pieniądze i ulegają wypadkom. Na stronach Amazona trafiają się oszuści czy handlarze podróbkami. Wszystko to należy zapisać na minus. Ale z drugiej strony, Amazon zmienił handel, ułatwił firmom dostęp do mocy obliczeniowych oraz danych w chmurze i wniósł wiele kreatywności do biznesu. Gdyby zważyć to wszystko, jego wpływ na świat określiłbym jako pozytywny. Co nie znaczy, że nie mamy mu patrzeć na ręce. Jest co poprawiać, choćby lepiej traktować pracowników.

Jakby zajrzeć do popkultury, to ze świecą szukać przykładów, by Amazon został pokazany w korzystnym świetle. Pamięta pan „Nomadland”?

– Nie wydaje mi się, żeby autorzy filmu „Nomadland” stawiali Amazonowi jakieś zarzuty.

Amazon jest tylko tłem, ale jakim: wielka korporacja, która zatrudnia ludzi do otępiających, tymczasowych prac tylko w szczycie wysyłkowym przed Bożym Narodzeniem.

– Wielkie firmy technologiczne nie mają ostatnio dobrej opinii. To samo dotyczy Facebooka, Google’a czy Apple’a, które zmagają się z prawem w Europie i USA. Europejczycy i Amerykanie sceptycznie podchodzą do nadmiernej koncentracji władzy i bogactwa. Amazon wygrał w kapitalistycznej grze i w przeciwieństwie do innych firm technologicznych zdołał to zrobić, zatrudniając milion robotników w magazynach. Mogą oczywiście przekonywać, że to stosunkowo niezłe posady. I owszem, w wielu rejonach Ameryki nie ma zbyt wielu innych ofert pracy. A jednak coś nas skręca, bo wszyscy słyszeliśmy opowieści o niewidzialnych mrówkach, harujących w magazynach pod kontrolą algorytmów, które wyciskają ludzi jak gąbkę. Opinia społeczna wywiera dziś wielki nacisk, by Amazon stał się lepszym pracodawcą

Dlaczego kosmos jest tak ważny dla Bezosa? Kosmiczna turystyka czy loty towarowe dla NASA to potencjalnie dochodowy biznes, ale nie każdy porzuciłby jedną z największych firm na Ziemi, żeby poświęcić się kosmicznemu start-upowi.

– Zaczęło się od dziecięcych marzeń, by zbudować firmę i przekroczyć granicę kosmosu. Z czasem przerodziło się to w rywalizację z innymi przedsiębiorcami, takimi jak Elon Musk, któremu realizacja tej wizji poszła znacznie lepiej. Pod wieloma względami Blue Origin odstaje od Space X Muska, ale robi coś, czego nie ma w Space X: loty turystyczne na niskiej orbicie. Taką wizję Bezos miał od dawna i stara się ją mocno reklamować. Sam poleciał na orbitę, ostatnio zawiózł tam Williama Shatnera, słynnego kapitana Kirka ze „Star Treka”. Ale Blue Origin nie odniesie sukcesu, jeśli nie dopracuje rakiety orbitalnej i nie dostarczy rozwiązań, które obiecał rządowi USA i innym firmom. Na razie ma kilkuletnie opóźnienie względem własnych prognoz. Ciekawe, ile czasu spółce poświęci teraz Bezos i czy uda mu się ją postawić na nogi. W książce poświęciłem Blue Origin cały rozdział. W przeciwieństwie do Elona Muska, który naprawdę na bezpośredni wpływ na Space X, Jeff zawsze nadzorował Blue Origin zdalnie, nie brał udziału w podejmowaniu codziennych decyzji. Doprowadził też do wielu błędów, które spółka wciąż odchorowuje.

Uda nam się kiedyś skorzystać z turystycznego lotu? Na razie ceny biletów są nie z tej ziemi.

– Trochę bym się jeszcze bał.

Czytaj też: Amazon uruchomił w Polsce swoją sztandarową usługę Amazon Prime. Allegro ma się czego obawiać?