Biznes

Dostał przez przypadek 50 tys. zł na konto. Kiedy trzeba zwrócić "cudowny przelew"?

Dostał przez przypadek 50 tys. zł na konto. Kiedy trzeba zwrócić

Każdy chyba kiedyś marzył, żeby pewnego dnia dostać na konto astronomicznie wysoką górę pieniędzy. Takie sytuacje, wbrew pozorom, zdarzają się nierzadko. I rodzą określone problemy, jak w przypadku naszego czytelnika, który dostał nieoczekiwanie przelew na ponad 50 tys. zł.

Dostał przez przypadek 50 tys. zł na konto. Kiedy trzeba zwrócić "cudowny przelew"?
Nasz czytelnik dostał omyłkowo przelew na 50 tys. zł. Czy musi go zwrócić? (Adobe Stock)
bEggkszp

Paweł, wieloletni dziennikarz ekonomiczny, bardzo obawiał się dnia, w którym będzie musiał złożyć wypowiedzenie umowy o pracę. W ciągu sześciu lat robił to dwukrotnie, a na utrzymaniu miał niepracującą żonę oraz dzieci. W pewnym momencie uznał jednak, że lepiej ochroni rodzinę, gdy odejdzie z pracy, niż w niej dłużej pozostanie.

Dokument rozwiązujący umowę wręczył przełożonemu w piątek. Gdy po weekendzie otworzył aplikację bankową, aby sprawdzić, czy otrzymał pensję za ostatni miesiąc. Stan salda wprawił o w osłupienie. Na rachunku zobaczył piątkowy przelew na 54 tys. zł od byłego już pracodawcy. Zamkną aplikację, po czym uruchomił ją ponownie, ale nic się nie zmieniło.

Zobacz także: Wysoka inflacja, a NBP nie reaguje. Prof. Belka: To agenda PiS, nie chce zaszkodzić rządowi

Pierwszą myślą - z perspektywy czasu widać, że naiwną - było, że praca i sytuacja rodzinna Pawła zostały docenione, a wartość kwoty przelewu to coś w rodzaju nagrody, być może wynagrodzenia za nieformalne oczekiwanie, aż skończy się okres zakazu pracy na rzecz konkurencji. Drugą, która okazała się słuszna, była myśl, że zaszła pomyłka.

Przelew znacznej kwoty przez pomyłkę - czy trzeba oddać?

Po tygodniu wszystko się wyjaśniło: rankiem Paweł odebrał telefon od szefa działu księgowości i HR, ważnej postaci w korpo, który poinformował go, że zaszła pomyłka i na jego konto została przelana odprawa innej osoby. Autorka błędnego przelewu, młoda stażystka księgowości, gdy zorientowała się, co zrobiła, zasłabła i została odwieziona do szpitala.

Groziło jej, że całą kwotę, wraz z odsetkami, będzie musiała zwrócić ze swoich poborów. Księgowy zapytał, czy Paweł skłonny jest dobrowolnie oddać omyłkowo przesłane pieniądze, czy też firma powinna przygotować się na batalię sądową. Paweł, któremu bliskie były zachowania etyczne, odparł przytomnie, że środki oczywiście zwróci, ale jest problem.

Jaki? Pieniądze w dużej części zostały wydane, między innymi na automatyczną spłatę trzech kredytów, w tym odnawialnego, przypisanych do jego rachunku. Uzgodniono zatem spłatę na raty: Paweł od razu zrobił przelew odwrotny na połowę nienależnej kwoty, resztę zobowiązał się zwrócić w ciągu dwóch lat, w równych, nieoprocentowanych ratach.

– W sposób nieoczekiwany jednak się nie wzbogaciłem – tłumaczy niedoszły szczęśliwiec. – Ale zyskałem przynajmniej ponad 25 tys. nieoprocentowanego kredytu, bez prowizji i innych opłat bankowych. To także się dla mnie wtedy liczyło - dodaje.

Omyłkowe góry pieniędzy

Choć statystyk dotyczących tego rodzaju tzw. świadczeń nienależnych nie ma i nie sposób dokładnie oszacować ich wartości, z całą pewnością można stwierdzić, że takie sytuacje zdarzają się nierzadko. W ubiegłym roku Krajowa Izba Rozliczeniowa (KIR) przetworzyła w systemie Elixir (trzy sesje rozliczeń międzybankowych dziennie) 2,01 mld transakcji na kwotę 5,96 bln złotych.

Przyjmując, że tylko 1 promil stanowiły omyłkowe przelewy na konta cudownie, ale omyłkowo obdarowanych, wpłynęło prawie sześć mld zł, co na jednego, dorosłego Polaka daje kilkaset zł.

– To sucha statystyka – zauważa Maciej Samcik, autor bloga Subiektywnie o finansach, który tematem omyłkowych przelewów zajmował się wielokrotnie. – W rzeczywistości rozpiętość wartości takich świadczeń jest zapewne duża. Znam sprawę, gdy pewna osoba wypisując przelew niechcący wpisała o jedno zero za dużo. W rezultacie zamiast 20 tys. zł, wysłała 200 tys. - opowiada.

- Cudem udało się transakcję wycofać, chociaż banki, po autoryzacji przelewu, bardzo niechętnie, mimo zmian w prawie, na to przystają. Dokładnymi informacjami na ten temat się jednak nie chwalą. Być może nawet nie prowadzą takich zestawień - dodaje Maciej Samcik.

Przetrzymywanie pieniędzy - czy to przestępstwo?

Nie każde nienależne świadczenie, będące wynikiem omyłkowego przelewu, odbiorca musi zwrócić od razu. Dopóki pieniądze nie zostały wypłacone, samo przyjęcie i przetrzymywanie ich w banku nie jest przestępstwem.

Tak samo obowiązkiem zwrotu nie są objęte świadczenia, które zostały wydane lub utracone przez odbiorcę, w wyniku czego „cudownie obdarowany” przestał być „bezpodstawnie wzbogaconym”.

– Jednak otrzymana korzyść, nawet w sytuacji jej zużycia lub utraty, podlega zwrotowi, jeśli sąd stwierdzi, że odbiorca powinien się liczyć z obowiązkiem zwrotu, przy czym ważny jest aspekt obiektywny, a nie subiektywne odczucia – precyzuje Anna Bervini, radca prawy w Zielonej Górze. – Badając istnienie tej przesłanki, kluczowe będzie zapewne ustalenie, czy w podobnych okolicznościach przeciętna, rozsądna osoba, miałaby świadomość obowiązku zwrotu. Jeżeli wiedziała o pomyłce, raczej tak, jeżeli nie – to zależy od okoliczności - dodaje.

Zasady współżycia

Nie można żądać zwrotu świadczenia nienależnego, jak precyzuje prawo, także gdy zostało ono spełnione „w celu zadośćuczynienia zasadom współżycia społecznego”. Jest to przesłanka odwołująca się do zasad moralnych oraz etycznych, których w sposób ścisły, jednoznaczny, jak przekonują prawnicy, określić się nie da.

Generalnie nie podlega zwrotowi świadczenie, które mimo tego, że zostało spełnione nienależnie, odpowiadało jednak tymże zasadom.

– Z tego rodzaju sprawami najczęściej mamy do czynienia w przypadku świadczeń quasi-alimentacyjnych, rodzinnych i związanych ze stosunkiem pracy – wyjaśnia Anna Bervini. – O tym jednak, czy w sprawie zachodzą rzeczywiście przesłanki uzasadniające wyłączenie żądania zwrotu, decydują indywidualne okoliczności konkretnego przypadkuuzupełnia.

Darowanemu koniowi, jak mówi przysłowie, nie patrzy się w zęby. Czasami jednak warto, a nawet trzeba.

, Jabol-Punk22 min. temuCo za patologiczny artykuł, nie Twoje, nie zarobione, nie wygrane, to oddaj bo NIE Twoje.Rtv31 min. temuŻe względu na "slusznosc" sąd może w dowolnym terminie przywrócić termin sprawy.A w tym przypadku 30 lat od uprawomocnienia się nakazu zaplaty, I aby z tego skorzystać ,komornik celowo wysłał nakaz dluzniczce i nakaz przepadł. Oczywiście komornik na swój koszt wystąpił o duplikat do sądu, ale na to właśnie czekał sąd w warszawie .Oczywiście jako obligo wystawił wtornik ,ale z urzędu wniósł sprawę ,przywracając termin.I tak nowe prawo zostało zastosowane przeciwko wierzycielowi.Sprawa w toku,gdzie rzada się dokumentów z przed 30 lat.Janusz50 min. temuRobiąc przelew bankowy liczy się tylko 26 cyfr numeru rachunku, a nazwa właściciela konta i jego adres są bez znaczenia. Można nawet wpisać Myszkę Miki albo Kim Dzong Una, przelew i tak dojdzie po numerze rachunku. Bank w ogóle tego nie weryfikuje. Jeżeli pomylimy nr konta to pieniądze dostanie ktoś inny o ile takie konto istnieje.Bolo54 min. temuPawel - etyk z urodzenia... Wydal polowe nie swojej kasy na splate kredytow i przypalil glupa :)